czwartek, 23 stycznia 2014

silent cry for help - thirteenth.

dobry?

nawet nie wiecie, jak strasznie jest mi głupio, że rozdział dodany jest dopiero dzisiaj. właściwie dzisiaj też nie jest zbyt kolorowy dla mnie dzień i gdyby nie fakt, że zwlekałam z tym tak długo (bo mówiłam, że w piątek będzie, a po prostu coś mi wypadło i straciłam głowę ;-;) to dzisiaj pewnie też bym odpuściła... ale nieważne. przepraszam was strasznie! następny postaram się dodać przed wyjazdem na ferie (bo tydzień wcześniej sobie rozpoczynam c:) a jak nie to w trakcie jakoś dorwę laptopa i dodam :>





Liam nigdy nie podejrzewał, że powrót do Holmes Chapel tak bardzo go przytłoczy. Nie zdążył się pożegnać z Zaynem, nawet nie próbował się z nim skontaktować. Nie miał czasu. Jedynie widok Anne bardzo go ucieszył i sprawił mu ogromną radość. Długo ją przytulał, uśmiechając się szeroko. Był to szczery uśmiech. Nie ten, który sprzedał tacie i Harry’emu.

Może tylko wydawało się Liamowi, ale zauważył małą zmianę w zachowaniu swojego przyrodniego brata. Był dla niego bardziej miły, kiedy wrócił, nie zaczepiał. A wręcz odwrotnie, zostawił go w spokoju. Może nawet unikał? To było niepodobne do chłopaka.

Liam nie wiedział, dlaczego w któryś sobotni wieczór, kiedy wszyscy położyli się spać, zakradł się pod pokój swojego brata. Gdy kilka minut wcześniej szedł do toalety, słyszał głos Harry’ego, dlatego wiedział, że nie śpi. Przecież nie mógł zasnąć w dwie minuty, prawda? Nasłuchiwał długo, ale zza drzwi nie dochodziły żadne dźwięki. Zrezygnował z rozmowy z bratem, idąc po prostu do pokoju i próbując zasnąć. Starał się nie myśleć o tym, że odkąd wrócił, Harry ani razu nie dokuczył mu, nawet nie odezwał się do niego słowem.

Podczas niedzielnego obiadu Anne oznajmiła chłopcom, że wieczorem wychodzi wraz z mężem na kolację z okazji którejś tam rocznicy ślubu. Liam był szczęśliwy z tego powodu. A Harry? Nie skomentował tego słowem. W dodatku zaraz po obiedzie wyszedł z domu, nie mówiąc gdzie. Oznajmił tylko, że wróci przed ósmą.

- Liam, proszę cię – powiedziała Anne, kiedy wraz z Desem stali ubrani elegancko na korytarzu i byli gotowi do wyjścia – jeśli Harry nie wróciłby do ósmej, zadzwoń. Martwię się o niego.

- W porządku.

- Chłopak jest już duży, nie zgubi się – wtrącił Des z powagą, bawiąc się w dłoni kluczykami od samochodu. Był zniecierpliwiony, Anne jednak to zignorowała.

- Wydaje się być jakiś dziwny. Chyba choroba go zbiera – powiedziała sama do siebie.

- Może po prostu był czymś zmęczony? Porozmawiam z nim.

Anne niepewnie spojrzała na Liama. Wiedziała, jaka była sytuacja między jej synami i że nawet jej próby nie pomogły pogodzić dwójki nastolatków. Czasem obawiała się zostawiać ich samych choćby na kilka minut. Wiedziała, jaki jest Liam i jaki jest Harry.

- Spokojnie, mamo. Jedźcie już i nie martw się. Zajmę się Harrym. – Zapewnił Liam, niemal wypychając ją z mieszkania. Pomachał im, zanim wszedł z powrotem do środka.

Postanowił zostać cały wieczór w salonie. Włączył telewizję, przynosząc laptop i przez chwilę sprawdzał portale społecznościowe. Krótką chwilę pisał z Jessicą. Dziewczyna była bardzo otwarta na ludzi. Z Liamem utrzymywała raczej dobry kontakt, odkąd pojawił się w szkole. A że była przewodniczącą dwa lata z rzędu, niektóre osoby miały problem z tym, że poświęcała czas takiemu nijakiemu Liamowi. Opowiedział jej krótko, jak było w Londynie, ale nie chcąc wracać do tego etapu – bo po prostu wszystko, co było związane z Londynem, kojarzyło mu się z Zaynem – szybko pożegnał się z dziewczyną i wyłączył laptop.

Kiedy tylko Liam wygodnie ułożył się na kanapie i chciał w pełni skupić na komedii, Harry wrócił. Rozebrał się powoli i od razu skierował do kuchni. Liam nawet nie uniósł głowy. Nie wiedział w jakim nastroju był jego brat i nie był pewien, czy chciał się dowiedzieć.

- Mama mówiła, kiedy wrócą? – Kiedy usłyszał cichy głos Harry’ego tuż nad głową, cały się spiął.

- Nie. Kazała tylko powiadomić ją, jeśli nie wrócisz przed ósmą, ale nawet gdyby, nie zrobiłbym tego i liczę, że będą się dobrze bawić do późna – mruknął cicho.

Harry westchnął głośno.

- Jakiś ty dobroduszny – warknął.

- A co, chcesz im popsuć wieczór? – Liam nie wytrzymał i uniósł się. Jak jego przyrodni brat mógł być tak bardzo egoistyczny? – Powiedz mi, kiedy oni ostatnio gdzieś razem wyszli? Kiedy?

- Nie dbam. To ich życie, ja nie trzymam ich na siłę w domu – odparł niewzruszony.

- Jakim ty jesteś idiotą! – zawołał Liam, stając na równe nogi. Co on wyprawiał? – Rozumiem, że mnie możesz nie lubić, bo nie łączy nas nic, poza papierkiem, który mówi, ż jesteśmy „braćmi”, ale twoi rodzice? Ja pieprzę, Harry, zastanów się ,co ty robisz ze swoim życiem. Jesteś na dobrej drodze do tego, aby cały świat cię znienawidził, tego właśnie chcesz? – zapytał retorycznie Liam, wyrzucając dłonie w górę. Ominął mały drewniany stolik znajdujący się przy kanapie i zatrzymał się obok Harry’ego. – Dlaczego jesteś aż tak głupi, wytłumacz mi to? Szukasz uwagi?

Na chwilę zapadła cisza, która po raz pierwszy nie była niekomfortowa dla Liama. Ale im dłużej ona trwała, tym bardziej do świadomości chłopca docierało to, co właśnie zrobił. Jego dłonie trzęsły się od nadmiaru emocji, a klatka piersiowa unosiła się bardzo szybko. Nie wiedział, co go bardziej przerażało – jego nagły przypływ emocji czy wciąż milczący Harry?

- Przepraszam – wyszeptał w końcu Liam, czując, że sytuacja zaczyna go przerastać. – Przepraszam, nie miałem prawa.

- Przestań to do cholery robić! – zawołał głośno Harry. Wystraszony Liam cofnął się o krok, widząc wściekłość w oczach przyrodniego brata. – Przestań się tak ciągle zachowywać! Przestań być ciągle taki przesadnie miły, słodki i niewinny. Przestań ciągle przepraszać, przestań się zachowywać jak pieprzona cnotka, przestań ciągle o wszystko płakać, po prostu przestań mi ciągle zabierać wszystko, co w pełni powinno należeć do mnie! – zawołał na wydechu, patrząc zawistnie w oczy Liama na moment, po czym bez słowa uciekł po schodach na górę.

Oniemiały chłopiec długo stał na środku salonu, patrząc w miejsce, gdzie chwilę temu zniknął Harry. Nic z tego nie zrozumiał. Czy błyszczące oczy jego brata świadczyły o tym, że naprawdę zbierało mu się na płacz? I to była wina Liama? Ale on nie chciał…

Bez zastanowienia i z determinacją poszedł do pokoju Harry’ego. Wszedł, od razu domagając się wyjaśnień.

- Czy ty naprawdę myślisz, że coś ci zabieram?

Wpatrywał się w plecy Harry’ego. Leżał na łóżku z twarzą ukrytą w poduszkach i się nie odzywał.

- Już ci nagle nie przeszkadza fakt, że lubię chłopaków? – zapytał ciszej, czując, że jego policzki czerwienieją.

- Nigdy mi to nie przeszkadzało – powiedział cicho zachrypłym głosem.

Liam otworzył szerzej oczy, będąc naprawdę zaskoczony wyznaniem przyrodniego brata. To niewiele wyjaśniało. Skoro nie to, co w takim razie było powodem ciągłej agresji ze strony Harry’ego?

- Oh – odpowiedział tylko.

- Możesz sobie być homo, hetero, bi, nawet możesz iść na księdza albo noc w noc bzykać się z kim popadnie, ja to mam gdzieś. To twoje życie – mruknął, wzdychając głośno.

- Więc co…

- Naprawdę nie rozumiesz?

Harry usiadł, spierając łokcie na kolanach. Przeczesał włosy palcami, nie patrząc nawet na Liama.

- Odkąd się tutaj sprowadziłeś z Hannah, wszystko się zmieniło. Mama poświęcała zawsze więcej czasu tobie. Zawsze reagowała, kiedy coś ci się stało, nawet jeśli tylko uderzyłem cię niechcący gumową zabawką. 
Zawsze gotowała to, na co ty miałeś ochotę, nie pytając nawet mnie o zdanie. Zawsze skupiała na tobie swoją uwagę, a mnie odsunęła na drugi tor. Wiesz, jak ja się wtedy czułem? – Spojrzał na Liama, chwilę wcześniej przecierając niezdarnie wierzchem dłoni oczy. – Wiesz?

- Wyobraź sobie, że wiem, jak to jest być odtrąconym przez matkę – powiedział cicho chłopiec, siadając na skraju łóżka w bezpiecznej odległości od Harry’ego. – Ale twoja mama wcale cię nie odtrąca, choć to, co mówisz, wydaje się logiczne. Tak nie jest Harry. Ona ciągle kocha cię tak samo jak wcześniej, uświadom to sobie w końcu.

Harry prychnął.

- Hej, spójrz na mnie. – Powiedział Liam i zaczekał aż jego brat wykona polecenie. – Jesteś silnym i niezależnym facetem. A ja jestem niezdarny jak małe dziecko i ciągle ktoś musi się mną opiekować – dodał, kiedy ujrzał cień uśmiechu na twarzy brata. – Nie potrafię się nawet bić. Co ze mnie za facet?

- Beznadziejny – powiedział Harry, uśmiechając się szerzej.

- No widzisz – poparł Liam, odwzajemniając gest brata.

- Przepraszam – wyszeptał Harry, opuszczając głowę. – Byłem taki paskudny. Nie nienawidziłem cię nigdy, ale czułem irytację, kiedy pojawiałeś się gdzieś w pobliżu. Poczułem się chyba zagrożony.

- Zagrożenie ze strony kogoś takiego jak ja? – Liam zachichotał. – To nowość.

- Przecież ciebie wszyscy lubią, Li. Nawet Jessica leci na ciebie, a mnie kompletnie nie zauważa.

- Jessica, co? – zapytał zdumiony chłopak.

- Zakochała się w tobie? – Odpowiedział pytaniem na pytanie.

- Jak to – Liam nie potrafił zrozumieć.

- Jesteś naprawdę aż tak ślepy czy już zdążyłeś się w kimś zakochać i dlatego niczego nie widzisz? – Harry wstał, podchodząc do biurka i przekładając na nim rzeczy. – Po prostu jesteś gejem i tyle – westchnął Harry. – Ciągle mówi o tobie. Liam to, Liam tamto… - przedrzeźnił głos dziewczyny, po czym westchnął.

- Tak czy siak – zaczął chłopiec po dłuższej chwili ciszy, kiedy uświadomił sobie słowa brata – pomogę ci ją zdobyć. – Harry spojrzał ze zdziwieniem, ale również radością na przyrodniego brata. Nie spodziewał się tego. – A teraz zgoda?

*

Dni do świąt upływały bardzo szybko. Liam rzucił się w wir pracy, a w wolnym czasie starał się nadrobić stracony czas z Harrym. Anne była bardzo zaskoczona tą nagłą zmianą w postawie chłopców i nawet nie ukrywała swojej radości, kiedy nakrywała ich na wesołym śmianiu się. Liam najbardziej lubił wieczorami siedzieć z Harrym do późna i grać na zmianę w którąś z jego gier. Miał fioła na tym punkcie, więc uzbierała się całkiem spora kolekcja.

Owszem, zdarzały się też kłótnie, które sprawiały, że chłopcy kilka dni unikali się, ale potem wszystko wracało do normy i wydawało się, że jest w porządku.

Liam także pomógł Harry’emu zdobyć dziewczynę. Pisał wielokrotnie z Jessicą, i postanowił to wykorzystać. Zaprosił ją któregoś dnia, aby mogła spędzić też trochę czasu z jego bratem. Kiedy okazało się, że oboje uwielbiają Harry’ego Pottera, Liam wycofał się i zostawił ich, rozmawiających o książce. Jak potem brat mu opowiedział, także lubią podobne filmy, mają podobne poglądy na różne tematy i ogólnie wiele ich łączy. A Jessica sama wyszła z inicjatywą spotkania.

- Niby, żeby pogadać jeszcze o filmach – opowiadał później Harry – ale i tak myślę, że mnie polubiła. – Zamilkł na chwilę, patrząc na brata. – Co sądzisz?

- Myślę, że tak. Sam wiesz, że Jess spotyka się jedynie z osobami, które ją interesują – zauważył Liam. Westchnął, uśmiechając się szeroko. – Cieszę się, że możecie się lepiej poznać. Mam nadzieję, że coś z tego będzie.

- Uwierz mi, ja również.

Roześmiali się.

Chociaż żaden nie powiedział tego na głos, oboje cieszyli się, że w końcu zakopali topór wojenny i mogli ze sobą normalnie rozmawiać. Szczególnie Harry, który odczuwał ogromne wyrzuty sumienia z powodu swojej bezmyślności.

*

Wielkimi krokami zbliżały się święta i tego roku atmosfera przy wigilijnym stole była naprawdę wspaniała. Hannah wraz z Louisem co prawda nie mogli przyjechać do Holmes Chapel, ale zaraz po świętach przyrodni bracia mieli polecieć do Londynu, gdzie postanowili wspólnie spędzić sylwestra. Mia miała zostać u rodziny do połowy stycznia, więc w mieszkaniu jej i Hannah było trochę miejsca.

- Ale dawno nie widziałem Hannah – powiedział Harry, kiedy wraz z Louisem i Liamem zatrzymali się przed drzwiami mieszkania.

Louis roześmiał się.

- Nic się nie zmieniła. – Przyznał Louis. – Choć może dlatego, że teraz przebywam z nią ciągle i nawet nie zauważyłem, że przytyła, choć ona ciągle o tym mówi.

- Jak wszystkie dziewczyny – zauważył Liam.

Harry zachichotał, przytakując. Kiedy Louis otworzył drzwi, weszli do środka i odłożyli torby w kąt. Szybko przygotował dla chłopaków coś do picia i postanowili poczekać na Hannah, która prosto po ostatnim dniu w pracy udała się do domu i nie mogła nacieszyć się chłopakami. Opowiadała o wspaniałym sylwestrze, które wraz z Audrey zaplanowały. Buzia jej się nie zamykała i już nie mogła się doczekać imprezy.

Liam jednak nie był entuzjastycznie nastawiony do tego sylwestra. Tak dawno nie widział Zayna, zdążył o nim zapomnieć. I co, nagle znów mieliby się spotkać? To nie wchodziło w grę. Liam nie chciał tego i bał się.

Wieczorem, kiedy Louis znalazł odpowiedni moment, aby nikt nie przeszkadzał jemu i Liamowi, postanowił z nim porozmawiać. Zauważył coś niepokojącego w postawie przyjaciela. Zapukał cicho do drzwi i spojrzał na Liama siedzącego na łóżku i przeglądającego coś w laptopie.

- Możemy pogadać?

Liam skinął głową, odkładając laptop na bok i poklepując miejsce obok siebie.

- Co się stało?

- Może ty mi powiesz? – odparł Louis, siadając obok. – Czy to chodzi o sylwestra? Bo dopóki o nim nie usłyszałeś, byłeś szczęśliwy. A tu nagle bum, Liam jest smutny.

Chłopiec wzruszył ramionami. Nie chciał się tłumaczyć przed przyjacielem, co było powodem jego smutku.

- Chodzi o Zayna? – zapytał niepewnie Louis i kiedy tylko dostrzegł, że ciało jego przyjaciela się spina, znał odpowiedź. – Liam, wiem, że jest coś, o czym nie wiem. Nie rozumiem tylko dlaczego nie chcesz mi o tym powiedzieć.

- Bo to nie ma sensu – wyszeptał.

- Co nie ma sensu? – Louis przysunął się bliżej przyjaciela. – Wiesz, że mi możesz zawsze powiedzieć…

- Przespałem się z nim.

Louis oniemiał, wpatrując się w swojego przyjaciela. To była ostatnia rzecz, o jakiej mógł pomyśleć. Nie mógł uwierzyć w słowa, które właśnie padły.

- Ty… co? – wydukał, przeczesując dłońmi włosy.

- Przespałem się z nim, Lou. Wiem, że źle zrobiłem, ale nie mogłem mu się oprzeć, kiedy proponował mi to wszystko. – Wytłumaczył Liam. – Gdyby Audrey wiedziała… - wyszeptał przerażony.

- Ale jak z nim spałeś, Liam! – zawołał oniemiały Louis. – To takie nierealne i wiem, że nie w porządku w stosunku do Audrey i małego, ale to takie fascynujące! – zachwycił się starszy przyjaciel, przysuwając bliżej. – Opowiadaj mi wszystko ze szczegółami. Kiedy? Dlaczego mi od razu nie powiedziałeś? Zabronił ci? Nie chciałeś? Hej, Liam, powinieneś mi zaufać noooo – powiedział przeciągle, robiąc mały mętlik w głowie chłopca.

Liam zachichotał.

- Powiedz, Zayn jest dobry w te klocki? – zagadnął Louis, nie mogąc wytrzymać z ciekawości.

Chłopiec już otworzył usta, żeby zacząć opowiadać, kiedy drzwi do jego pokoju uchyliły się i dostrzegł w nich Hannah. Dziewczyna była blada na twarzy, a w oczach czaiła się wściekłość. Zaraz za nią stał oniemiały Harry, który nie bardzo wiedział, co ze sobą zrobić, dlatego powoli wycofał się w tył.


- Możesz powtórzyć to, co powiedziałeś, Liam? – zapytała ostrożnie siostra, a Liam już wiedział, że to nie prowadzi do niczego dobrego.