poniedziałek, 28 października 2013

Silent cry for help - fifth.


hejhej!

trochę bardzo przepraszam za zwłokę. nie wiem, kiedy minął mi tamten tydzień, ani ten weekend. jakoś kompletnie wypadłam z obiegu. i dzisiaj uświadomiłam sobie, że rozdział powinien się już pojawić. w dodatku obawiałam się, że stracę wszystko, co mam zapisane na laptopie, ale na szczęście odrobina kombinacji w systemie i udało mi się przywrócić laptop do życia (a byłam już bliska płaczu, poważnie c:).

w dodatku, mam nadzieję, że jakoś uda mi się przywrócić sympatię do Zayna. faktem jest to, że na chwilę obecną jasna jest jego postawa, jeszcze się sporo skomplikuje, ale jakoś z czasem wyjaśnię - a przynajmniej postaram się najlepiej jak potrafię - powody, które nim kierują. c:








- Całkiem nieźle całujesz – wyszeptał starszy mężczyzna, przeczesując dłonią puszyste, kędzierzawe loki nastolatka.

Liam zarumienił się jeszcze bardziej, chichocząc głupkowato. Nie wiedział, co powiedzieć. Zayn sprawił, że zapomniał języka w buzi i zwyczajnie zrobił z siebie błazna. Był zażenowany, że postawia siebie w takim świetle przed kimś takim jak Zayn. Zależało mu na mężczyźnie? Czy to była po prostu chęć skradnięcia kolejnych pocałunków, tak przyjemnych, którymi został obdarzony.

- Uprawiałeś kiedyś seks z mężczyzną?

Nastolatek wstrzymał powietrze, słysząc pytanie. Jego serce zaczęło mocniej walić w piersi, a oddech stał się niespokojny. Potrząsnął głową.

- A chcesz? – ciągnął Zayn.

Wydawał się być taki pewny siebie, taki otwarty. Chłopiec tylko skinął głową.

To była dosłownie chwila. Zayn bez chwili wahania wpił się w usta Liama, przytrzymując jego głowę z tyłu. Wolną dłonią zaczął majstrować przy rozporku chłopca. Liam szybko usłyszał dźwięk rozsuwanego zamka. Wtedy Zayn oderwał się od niego, bez wstydu klękając na podłodze i jednym, pewnym ruchem zdjął spodnie Liama wraz z bielizną.

Wtedy nastolatek otworzył powoli oczy. Skupił wzrok na oknie naprzeciw, powoli oddychając. Przed jego oczami ciągle pojawiały się migawki wspomnień ze snu, z którego właśnie się wybudził. Próbował ustalić, co było rzeczywistością, a co tylko snem.

Przewrócił się na plecy, patrząc w jaśniejące niebo.

Która była godzina?

Liam zmarszczył brwi. Ostatnie, co naprawdę miało miejsce, to jego pierwszy w życiu pocałunek. Później Zayn odszedł z szerokim uśmiechem na ustach, życząc dobrej nocy. Patrząc w niebieskie oczy mężczyzny, Liam miał wrażenie, że czuli dokładnie to samo. Że oboje tego pragnęli i oboje zaspokoili tą rządzę, jaka ich porwała. Liam nasłuchiwał jego kroków, dopóki zupełnie nie ucichły. Wtedy dopiero zdjął spodnie i ułożył się pod kołdrą, długo nie mogąc zasnąć.

Cała reszta to sen. Dlaczego w ogóle śnił o czymś takim?

Usiadł na łóżku, przecierając twarz. Nie czuł się już senny, na dodatek na dworze zaczęło się rozjaśniać. Po chwili jednak położył się z powrotem do łóżka, kładąc na lewym boku. Zamknął oczy, znów wspominając pocałunek. Próbował przywołać każdy najmniejszy szczegół z tego niesamowitego doznania. I tym sposobem, nieświadomie, ponownie zasnął.

*

Kilka godzin później, kiedy nastolatek otworzył oczy, promienie słońca przedzierały się zza białych chmur spowitych na niebie. Chłopak przeciągnął się, ziewając. Odruchowo sięgnął pod poduszkę po telefon, sprawdzając godzinę i stwierdził, że nie jest aż tak późno. Spał może cztery? Pięć godzin? Nie licząc jego nocnych rozmyślań o śnie i pocałunku.

Leżał może pięć minut, kiedy nagle piętro niżej usłyszał tupot bosych stópek, stawianych bardzo szybko. Przez myśl mu przeszło, że to być może Eric. Męski szept i niezbyt dyskretny głosik chłopca tylko potwierdziły przypuszczenia nastolatka. Ale Eric nie szedł do niego sam. Szedł z Zaynem. Liam nieświadomie wstrzymał oddech, nasłuchując. Przekręcił głowę w kierunku schodów, rozglądając się.

Sekundy później ujrzał blond czuprynkę rozespanego Erica, który wspinał się po schodach. Stanął u szczytu, patrząc na Liama, a kiedy zorientował się, że chłopiec nie śpi, uśmiechnął się szeroko, powoli podbiegł do łóżka i wspiął się na nie.

- Heeeej – mruknął przeciągle Liam.

Obserwował, jak Eric wsuwa się pod kołdrę i kładzie główkę na poduszce obok. Niebieskie oczy chłopca wpatrywały się z zainteresowaniem w nastolatka, który mimo poczucia niepewności, nie urywał kontaktu. Przez to wszystko nie wiedział nawet, kiedy u szczytu schodów stanął Zayn w granatowym szlafroku, odsłaniającym kawałek jego piersi.

- Wyspałeś się, mały? –Zagadnął Liam, chcąc przerwać niezręczną dla niego ciszę.

Chłopiec skinął głową, uśmiechając się najsłodziej, jak tylko mógł. Liama rozczulił ten widok.

- Skąd wiedziałeś, że tutaj jestem?

- Tata mi powiedział.

Wtedy Liam przeniósł wzrok za chłopca, dostrzegając Zayna, przyglądającego się ich dwójce w skupieniu. Na jego ustach błądził uśmiech, ale Liam nie potrafił go określić. Być może o czymś intensywnie myślał. Być może tylko przyglądał się temu obrazkowi, który go zauroczył?

- Cóż – odezwał się w końcu – może teraz należycie zjesz śniadanie.

*

Powrót do mieszkania Hannah był dla Liama bardzo dziwny. Z jednej strony czuł ulgę, że już jest w znajomym mu miejscu i nie otaczają go bogactwa ze wszystkich stron. Z drugiej miał wrażenie, że czegoś mu brakuje. Czegoś… Kogoś…

- Hej, pomożesz mi coś ugotować na obiad? Chcę wynagrodzić Lou samotną noc.

Liam spojrzał na nią wyrwany z zamyślenia. Skinął głową.

Nagle wpadł na dużo lepszy pomysł.

- Może pójdziecie gdzieś razem? Restauracja, kino, może dyskoteka? – Zaproponował Liam, siadając wygodnie w fotelu, a nogi wystawiając na sofę obok. – Myślę, że to byłaby dużo lepsza rekompensata za… to wszystko.

Hannah spojrzała na swojego brata z półuśmiechem. Podobał się jej pomysł nastolatka. Nagle zachichotała radośnie, podchodząc i całując go w puszyste włosy.

- Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną.

*

Popołudnia miały to do siebie, że ruch w restauracji Zayna stawał się większy i większy. W takich chwilach zawsze potrzebny był jeden z szefów, aby zapanować nad tym chaosem. Zayn już zapomniał, jak to jest biegać między stolikami bez chwili przerwy. Po dwudziestej drugiej zwykle wszystko wracało do normy. Klientów było niewiele, mało kto dochodził. Jedynie po zamówienia na wynos.

Kiedy po dwudziestej trzeciej w końcu wszedł do mieszkania, westchnął głęboko. Miał naprawdę dobrą kondycję, ale tego wieczoru odczuwał ból nóg. Najgorsze było to, że następnego dnia od szóstej musiał zacząć pracę. Ale nie narzekał.

W salonie dostrzegł wciąż palące się światło. A gdy tam zajrzał, zobaczył Audrey czytającą książkę.

- Ale był dzisiaj ruch – powiedział, siadając obok żony. – To wykracza poza moje granice wytrzymałości.

- Aż tak? – Mruknęła kobieta, nie przenosząc wzroku z książki. – Właściwie nie dziwię się, że wieczorem więcej osób woli odwiedzać restauracje niż rankiem.

- Nie mów, bo oferty śniadaniowe sprzedają się bardzo dobrze. Nie obijam się. – Zayn uśmiechnął się, kładąc dłoń na odsłoniętym kolanie kobiety. – A dzisiaj wyjątkowo nie miałem czasu, żeby pomyśleć o moim skarbie – dodał, posyłając długie spojrzenie Audrey, która zachichotała.

- Przestań kokietować. Seksu nie będzie.

- Dlaczego? – Jęknął niezadowolony.

- Mam okres. Nie czułabym się komfortowo. – Odparła poważnie.

Zayn zmarszczył brwi. Czy to naprawdę był taki ważny powód? Czy może z jakichś innych przyczyn nie chciała pójść z nim do łóżka? A może po prostu nudzi Audrey, dlatego tak ostatnio unika jakichkolwiek kontaktów seksualnych z nim?

- Nie takie rzeczy się w życiu robiło i czuło się z tym komfortowo.

Zayn uśmiechnął się zawadiacko, jednak Audrey pozostała niewzruszona. Postanowiła zmienić temat.

- Liam się sprawdził. Nakłady sprzedają się lepiej niż w zeszył miesiącu. A jest dopiero drugi dzień.

Na samą wzmiankę o Liamie, Zayn poczuł się niekomfortowo. Nagle zapomniał o seksie, o dręczących go myślach. Jego serce nieświadomie przyspieszyło pracę, a całe ciało zesztywniało. Nie było tego po nim widać na zewnątrz. Potrafił świetnie maskować swoje uczucia i być chodzącą zagadką dla wielu osób. Nawet dla Audrey, która, bądź co bądź, przeżyła z nim ładne kilka lat.

- Najlepiej, jak tylko mógł – odparł na wydechu.

- Zastanawiam się, czy nie przyjąć go na stałe.

- Zostaje tu na stałe? – Zayn zapytał z nutką nadziei w głosie.

Audrey umknęła ta zmiana nastroju Zayna. Być może przez to, że za bardzo skupiała uwagę na książce. Mężczyzna, kiedy się uparł, zawsze postawił na swoim, nawet w kwestiach łóżkowych. Jednak nie miało to już takiego znaczenia. Właśnie się dowiedział, że być może Liam zostanie na stałe w Londynie i dzięki temu będzie mógł jakoś utrzymywać z nim kontakt.

- Hannah mówiła, że przyleciał tylko na dwa miesiące. I że od września, ewentualnie października, zależy jak dogadają się z matką, pójdzie do pracy w ich rodzinnej piekarni.

- Czyli wraca na stare śmieci…

Zayn spojrzał przed siebie. Nieświadomie oparł głowę o ramię Audrey, myśląc o chłopcu. Nie wiedział, czego od niego oczekiwał. Jedynie czuł paniczną potrzebę spędzania z nim jak najwięcej czasu, poznania go wewnętrznie i zewnętrznie. Oczarowała go nie tylko uroda Liama, ale także jego sposób bycia. Od dawna wszystko miał podane na tacy. Nie pamiętał już tych czasów, kiedy był niewiele starszym chłopcem od Liama i starał się spełnić wszystkie swoje marzenia. Teraz to wszystko miał, bez większego wysiłku.

- Więc skoro wraca do domu, jak chcesz go tutaj zatrudnić na stałe? – Zayn nie rozumiał.

- Przecież moglibyśmy pozostać w kontakcie. On pracowałby u siebie nad stroną, zdjęcie przesyłalibyśmy mailem… Myślisz, że to byłby problem?

Zayn wzruszył ramionami.

- Przecież on jako grafik nie miałby aż tak wielu zajęć. Wystarczyłyby mu weekendy albo wieczory i byłoby okej.

- Zaharujesz go.

- Nasza strona internetowa musi być ciągle lepsza. – Odparła Audrey z naciskiem na ostatnie słowo.

- Audrey… Nasza strona internetowa i nasze wydawnictwo i tak biją na głowy większości w Wielkiej Brytanii. Nie można już być „lepszym”. – Zaakcentował ostatni wyraz zmęczonym głosem.

- Można. – Audrey zatrzasnęła cicho książkę i odłożyła na stolik obok. Wyciągnęła nogi, układając je na udach Zayna. – I Liam mi w tym pomoże.

- Zwariowałaś.

- Tak, na twoim punkcie. – Uśmiechnęła się kokieteryjnie. – A teraz migiem do mycia i przyjdź spać. – Złożyła długi pocałunek na ustach mężczyzny. – Może zabawimy się jeszcze dzisiaj.

*

Niecałe sześć godzin snu, to zdecydowanie za mało dla Zayna. Kiedy zjawił się w pracy o szóstej rano, po kilkudziesięciu minutach pracy myślał, że jego głowa eksploduje z bólu. Nie pomogła ani świeżo parzona kawa, ani tabletki przeciwbólowe. W dodatku ruch w tą sobotę zdecydowanie był ponad siły Zayna. Już przed ósmą prawie cały lokal był zapełniony, co jednocześnie cieszyło mężczyznę, ale także przerastało.

Zayn właśnie przyjmował kolejne zamówienie, kiedy w jego lokalu pojawił się Liam. Nastolatek w pierwszej chwili poczuł się bardzo zagubiony. Wszędzie dookoła było pełno ludzi i z pewnością nie tego się spodziewał. Grupka dziewczyn, siedząca przy wejściu, spojrzała na niego z uśmiechem. Liam odebrał to negatywnie, myśląc, że musi wyglądać naprawdę głupio stojąc tam w wejściu i po prostu patrząc.

Liam w końcu ruszył w stronę baru, gdzie spotkał się z jednym z kelnerów. Wyglądał na mniej więcej jego wiek, może był trochę starszy. Liam miał wrażenie, że skądś zna tego chłopaka, ale nie miał czasu na zastanowienie się. Wysoki blondyn podszedł do niego z uśmiechem.

- Witamy w restauracji „La Rosa”, mogę coś zaproponować?

Liam odwzajemnił uśmiechem. Był trochę zdenerwowany. Zaczął się zastanawiać, po co w ogóle przyszedł do restauracji. I co ważniejsze, po co w ogóle chciał zobaczyć się z Zaynem?

- Jest tutaj gdzieś może Zayn Malik? – wydukał nastolatek, czując narastający stres.

Z twarzy blondyna gdzieś zniknął pogodny wyraz, zastąpił go raczej znudzony. Podejrzliwe niebieskie oczy uważnie prześledziły twarz Liama. W końcu wzrok blondyna na krótką chwilę przeniósł się w punkt gdzieś za plecami nastolatka, a po chwili znów powrócił na jego twarz.

- Szef zaraz podejdzie. Zaczekaj na niego przy barze. – Wskazał ruchem głowy wysokie barowe krzesło. – Mogę zaproponować coś do picia? Sok, coś gazowanego, a może herbata? Zestaw śniadaniowy?

Liam otworzył szerzej oczy, nie spodziewając się tego. Przyszedł do restauracji raczej z nadzieją, że będzie mógł z kimś spędzić trochę czasu. Na Hannah i Louisa nie mógł liczyć. Oboje spali po poprzedniej kolacji i długiej nocy. Liam nie wnikał w szczegóły, ale długo nie mógł zasnąć i co chwilę do jego uszu dobiegał chichot jego siostry i przyjaciela. Rankiem już o siódmej był na nogach, przygotowując sobie śniadanie i rozmyślając, co takiego może robić w sobotni poranek. W końcu postanowił się ubrać i parę minut po ósmej trafił do „La Rosa”.

- A mogę po prostu prosić menu? – zapytał grzecznie. – Przeglądnę, co macie i wtedy zdecyduję.

- Naturalnie – odparł blondyn, podając mu jedno z menu, które właśnie odebrał od poprzednich klientów.

Kelner odszedł, a Liam w tym czasie swobodnie usiadł przy barze. Ze znudzenia otworzył menu, przeglądając po kolei dania, które serwowała restauracja. Kiedy dotarł do obiadów, wybór trochę go zaskoczył. Na liście pojawiło się wiele potraw, o których nawet nie słyszał. Niektórych nazw z nich nie potrafił nawet wymówić.

- Co cię tutaj sprowadza? – Usłyszał znajomy mu głos Malika.

Liam uniósł wzrok, napotykając niebieskie oczy mężczyzny, które uśmiechały się wraz z jego ustami. Liam westchnął, zamykając menu i opierając łokcie na blacie, nachylając się w stronę Zayna. Przybrał dokładnie taką samą pozycję, jak mężczyzna, przez co mógł odpowiedzieć nieco ciszej, aby nikt go nie usłyszał.

- Pomyślałem, że skoro nie mogę spać, a Hannah i Lou jeszcze się nie obudzili, to przyjdę dotrzymać tutaj tobie towarzystwa, ale… - Liam zawahał się, a z jego twarzy zniknął pewny siebie uśmiech. – Ale chyba nie jestem tutaj potrzebny. Duży ruch dzisiaj.

Zayn wzruszył ramieniem, spoglądając za Liama.

- Faktycznie. Ale mamy weekend, to normalne. – Odparł, znów wpatrując się w oczy nastolatka, który za wszelką cenę unikał kontaktu wzrokowego. – Jadłeś śniadanie?

Liam skinął głową.

- Nudziłem się, więc zrobiłem sobie jakieś kanapki.

- Przepraszam cię na chwilę – szepnął Zayn.

Zabrał karty dań, udając się do nowoprzybyłych gości. Zamienił z nimi kilka słów, po czym wrócił z powrotem do Liama. Przyjął jeszcze zapłatę za śniadanie i pożegnał klienta, po czym zaczął z Liamem krótką i luźną wymianę zdań na temat ich wczorajszej gry w bilard. Śmiali się głównie z tego, że zajęło im to tak dużo czasu. W dodatku Zayn obiecał podszkolić Liama, bo uważał, że jak na początek, chłopak grał świetnie.

Ciągle jednak coś przeszkadzało im w rozmowie i Liam po kilkunastu minutach stwierdził, że pora wracać i pozwolić spokojnie pracować Zaynowi. Pożegnał się z nim, a kiedy zeskoczył z krzesła i miał odejść, Zayn położył dłoń na jego ramieniu, uniemożliwiając mu to.

- Zanim pójdziesz, mam dla ciebie pewną propozycję – dodał tajemniczo, a z jego ust ani na chwilę nie schodził uśmiech.

12 komentarzy:

  1. JEJU! już się nie mogę doczekać następnego. @MalikMyLovee

    OdpowiedzUsuń
  2. Mega<3<3<3 czekam na następny ;*
    @Justine_2402

    OdpowiedzUsuń
  3. Och! W taki momencie kończyć.. Ale rozdział cudowny! Podoba mi się i Zayn i Liam, tylko ta Audrey mi przeszkadza.. Nie lubię jej :) No ale ważne, że powoli pojawia się nam Ziam *_* czekam na next z niecierpliwością! Pozdrawiam, @JLS_GotMyLove c:

    OdpowiedzUsuń
  4. omg więcej prosze więcej juz nie mogę się doczekać nn @kllauduchy

    OdpowiedzUsuń
  5. No, wiesz ty co? Ja MUSZĘ wiedzieć, co to za propozycja. Bo mi głowa ekspoluduje, od natłoku informacji, ale nie kompletnych.
    Jeju, w moim pokoju tysiącpięćsetstodziewięćset stopni, jeju, rozpina mu spodnie, jeju, Liam się budzi. Nie no, nie mogę. A, wiesz co? Założę się, że (być może to głupio zabrzmi) ale pewnie z penisem Liama Zaynowi do twarzy. Mmm, moja zboczona natura się odzywa. JEJKU, DAJCIE MI NASTĘPNY ROZDZIAŁ, BO JUŻ DRGAWEK DOSTAŁAM.
    Haha, moja dziewczyna już czyta ze mną. Wyglądało to mniej więcej tak:
    - Ja pierdole, daj mi komputer, bo chcę sobie sprawdzić pocztę!
    - Chyba śnisz. Jestem w trakcie czytania czegoś, nie przeszkadzaj.
    *Westchnęła, wywróciła teatralnie oczami i usiadła obok.*
    Obserwowałam ją. Czytała, a oczy jej się rozszerzały cały czas. Kazała mi przewinąć od początku (byłam na etapie
    "- Uprawiałeś kiedyś seks z mężczyzną?
    Nastolatek wstrzymał powietrze, słysząc pytanie. Jego serce zaczęło mocniej walić w piersi, a oddech stał się niespokojny. Potrząsnął głową.
    - A chcesz? – ciągnął Zayn.
    Wydawał się być taki pewny siebie, taki otwarty. Chłopiec tylko skinął głową."
    I oczywiście moja zboczona podjarana księżniczka czytała razem ze mną. To była moja chora historia.
    Dzisiaj mało o rozdziale, bo brak mi słów, by to opisać. Lecę po te Rafaello do sklepu, bo wyraża więcej, niż tysiąc słów. W ogóle lecę się uczyć do następnej sesji (jezu, za co?) i spadam.

    Yoł madafaka, Velvette .xx
    I DARIA SOBIE <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział, dopiero do jest piąty, a już taka akcja, czekam na nexta

    OdpowiedzUsuń
  7. Aaaaaaaaaaaaaaa!!! Super, nie mogę doczekać się nexta:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie wiem, co mogę powiedzieć. Jeju, to jest takie idealne! I wcale nie ze względu na to, że jest tu shipp, na którego widok sikam w majtki, pff, niee... :D
    A tak serio, naprawdę, naprawdę gratuluję kolejnego udanego rozdziału. Dopiero 5., a już się tyle dzieje, to niesamowite. I ta oferta... Wydaje mi się, że chodzi znowu o pracę Liama w "La Rosa", ale nie jestem pewien. No cóż, muszę poczekać i za niedługo się przekonam. Mam nadzieję :)
    Czekam z niecierpliwością, kochane. x
    @DeathIsStupid

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie. *o*
    Zapraszam - FF Larry http://messagesfromagrave.blogspot.com/ :))

    OdpowiedzUsuń