środa, 11 lipca 2012

Larry: Should let you go - sixteenth chapter.



Dzisiaj wyjątkowo napiszemy kilka słów na początku. Postarałyśmy się, żeby rozdział był wcześniej i chociaż planowałyśmy go dodać wieczorem, postanowiłyśmy teraz, gdyby później czasu zabrakło. Wyszedł dłuższy niż poprzedni, co chyba jest plusem. Ale za to doszło do oczekiwanego przez wielu momentu, także już na wstępie piszemy - kogo odrzucają miłość męsko-męska, nie czytajcie od momentu, kiedy zauważycie, że coś się dzieje pomiędzy Louisem i Harrym. Do samego końca 
Gdybyście mieli pytania czy uwagi odnoście bloga/rozdziałów piszcie na twittera, emaila czy w komentarzach, jak wolicie. GG ostatnio mi coś zacina i źle pisze mi się z Wami, co nie oznacza, że nie będę powiadamiać Was. W końcu to tylko chwilka i dla mnie to nie ma różnicy, ale gdybyście chcieli bardziej popisać z którąś z nas, twittery nasze macie podane w zakładce 'kontakt' - tam nas najprędzej znajdziecie. ;)
Pozostaje nam już tylko życzyć miłego czytania i do następnego. :3





Kolejny dzień minął nam o wiele spokojniej. Nawet atmosfera wydała się o wiele przyjemniejsza, niż przez poprzednie godziny. Mama Harry’ego z początku unikała jakichkolwiek rozmów z nami, ale już po południu przy przygotowaniu obiadu poprosiła mnie o pomoc. Nie odmówiłem, szczególnie, że to była jakakolwiek okazja do pokazania kobiecie, że wcale nie jestem taki zły. Nie poruszała wcale tematu naszej miłości, ale za to bardzo chciała się dowiedzieć, jak Harry zachowuje się w Doncaster i czy też tak łatwo wybucha. Zaprzeczyłem, gdyż Harry naprawdę zmienił się od tego czasu, gdy pierwszy raz go spotkałem.
Następnego dnia wszyscy razem udaliśmy się do Gemmy. Anne chciała zrobić jej niespodziankę i prosiła syna, aby nic nie przekazywał swojej siostrze. Gemma była wzruszona, kiedy dostrzegła z nami mamę. Cieszył mnie fakt, że kobieta nie chowała urazu do córki i chociaż starała się stopniowo wszystko akceptować. Chociaż, kiedy dostrzegłem, jak brała na ręce małego Ashtona byłem niemal pewien, że pokochała go od razu i nie miała już żalu do córki, że jej o tym nie powiedziała.
Później dni do sylwestra mijały zaskakująco szybko. Harry wpadł na pomysł, że pójdziemy do najlepszego klubu, który był tutaj niedaleko. Nie dziwiło mnie to, bo Harry mieszkał praktycznie w samym sercu Nowego Jorku. Zazdrościłem mu tego, bardzo zazdrościłem. Ale niemniej jednak uważam, że parę dni spędzone tutaj już były dla mnie czymś niesamowitym.
Wiecie? Zawsze wyobrażałem sobie, że zwiedzę kiedyś ten kraj. Że przylecę tutaj z kimś, kogo kocham. Te marzenia pojawiły się dawno, zanim zacząłem odkrywać, że nie jestem nawet bi. Dalibyście wiarę, że marzenia naprawdę się spełniają? Wiara naprawdę czyni cuda. Chciałem jakoś szczególnie podziękować Harry’emu za to, że spełnił jedno z moich największych marzeń.
Wracając do sylwestra, ja wolałem jednak zostać w domu. Nie jestem zwolennikiem głośnych imprez ani upijania się w trupa. Ale postanowiłem pójść na chwilkę z Harrym, żeby się zabawić. Widziałem jak palił się na tą imprezę. A poza tym w końcu był sylwester, nie będziemy siedzieć przed telewizorem i oglądać żadnych stacji muzycznych, prawda?
Tego dnia miałem też poznać po raz pierwszy przyjaciół Harry’ego, Zayna i Liama. Ciekawiło mnie, jacy są. Ale bynajmniej nie miałem zamiaru im obwieszczać, że jesteśmy parą z osiemnastolatkiem. Nie to, że się wstydziłem, przecież mnie znacie. Po prostu patrzyłem konstruktywnie na to wszystko. Oznajmiłem to Harry’emu i poprosiłem, żeby na czas tego wieczoru traktował mnie jak zwykłego przyjaciela, z którym jest bardzo zżyty. On chyba miał jednak inne plany.
- Czemu nie mogą się dowiedzieć? Ja się tego nie wstydzę.
- Harry... – Westchnąłem, ujmując jego policzek i patrząc w te przepiękne, zielone oczy. Objął mnie, przyciągając ku sobie. – Nie musisz od razu całemu światu oznajmiać, że kochasz geja. Niektórych lepiej trzymać w niewiedzy, naprawdę.
- Ale, ja…
Przerwałem mu, całując go namiętnie w usta. No, to chyba powinno załatwić sprawę. A widzicie? Wyrabiam się powoli. Wiem, co zrobić, żeby młody mnie posłuchał. Cwaniak ze mnie, co nie?
- Jak będziesz grzeczny i posłuszny… - Nie wierzę, że to robię. Nie wierzę, że zaraz to powiem. Nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę! – To po powrocie do domu wszystko ci wynagrodzę. Jakkolwiek tylko zechcesz – wyszeptałem mu na ucho kokieteryjnie, co naprawdę podziałało, bo w jego oczach obudziło się pożądanie. A ja od razu zalałem się rumieńcem zdając sobie sprawę, jak wulgarny się staję. Jeszcze chwila, a sam zacznę myśleć jego tokiem myślenia. Czyli wszystko załatwić poprzez łóżko, brawo, Lou.
Ale bądźmy szczerzy. Ten egoista pociąga mnie nie tylko psychicznie, ale i fizycznie. A jeśli ja jego w równym stopniu pociągam, co on mnie, to czemu nie?
*
Pod klub dotarliśmy po dwudziestej. Harry chciał nawet zrezygnować z imprezy po mojej skromnej propozycji, ale teraz to ja chciałem się nad nim trochę poznęcać. Wytrzymasz, Harry, wytrzymasz. I ja też wytrzymam, ugh.
Poznałem Zayna i Liama. Teraz mogłem pojąć, co tak zafascynowało mojego chłopaka w tym brunecie. Był naprawdę przystojny i nie cierpiał na brak zainteresowania płcią żeńską. Ale poza tym, że był przystojny, charakter miał tak okropny, że chwilami nie mogłem patrzeć na to, jak się zachowuje. Zwykłą dziewczynę, która chciała TYLKO zatańczyć i była całkiem urocza, odesłał ze słowem, że powinna najpierw popatrzeć w lustro, a potem do niego startować, bo on z plebsem się nie zadaje. Co za skurczybyk! No pięknie, nawet przeklinam, to do mnie kompletnie niepodobne. Ale to było naprawdę niemiłe z jego strony. Liam był zaś bardzo spokojny i, może mi się wydaje, zamknięty w sobie. Ale bardzo sympatyczny. Zaakceptował mnie od razu, zaś Zayna musiałem powoli zdobywać. Pomyślałem, że warto spróbować. W końcu akceptacja paczki twojego chłopaka to podstawa szczęśliwego związku, jak mniemam.
Przekraczając próg klubu, od razu rzuciłem się w wir zabawy. Tańczyłem z każdą dziewczyną, która się mną zainteresowała, a okazało się, że takowe były. Niektóre chciały mnie już całować, ale tłumaczyłem się, że jestem w klubie z kimś i nie chcę zdradzać tej osoby na jej oczach. W ogóle nie chciałbym zdradzać mojego Harry’ego z kimkolwiek. Nawet za jego plecami. Nie było osoby, która mogłaby mu dorównać. Poza tym, pocałunki z kobietami mnie nie kręciły. Nic nie mogło się równać z tymi, które serwował mi Harry. Och, tak.
Mój chłopak widocznie załapał, co miałem na myśli swoim zachowaniem, bo niedługo potem sam tańczył z kilkoma pięknymi kobietami i chwilami obawiałem się, że zaraz na rzuci się na którąś i zacznie całować. Ale dzielnie się powstrzymał. Choć nie ukrywam, że zazdrość chwytała mnie za serce, kiedy ukradkiem dostrzegłem, jak te kobiety miziały się o MOJEGO CHŁOPAKA! Choć ja nie byłem lepszy, ale robiłem to nieświadomie i byłem stuprocentowym gejem, nie biseksualistą.
Wypiłem tylko jednego mocnego drinka, który miał mi pomóc rozluźnić się na parkiecie. Postanowiłem nie szaleć ze względu na mój stan zdrowia, jak i też to, że nie miałem głowy mocnej do alkoholu, bo tak naprawdę w życiu piłem tylko po lampce wina, a w skrajnych wypadkach drink z czymś gazowanym. Mówiłem, nie jestem zwolennikiem imprezowych klimatów, a co się z tym wiązało, również picia. Zaskoczyło mnie też, że Harry wcale nie tknął alkoholu. Ale może to i dobrze?
Było coraz bliżej północy, a wszyscy zgromadzeni wyszli na niewielki plac przed klubem, wokół którego było wiele sklepów z markową odzieżą czy kawiarenek. Zgubiłem gdzieś całą trójkę, a miałem obok siebie właśnie Lindsay, dziewczynę, z którą przetańczyłem ostatnie pół godziny. Była strasznie sympatyczna i na dodatek sama, dlatego postanowiłem po prostu stać w miejscu obok niej i cieszyć się, że spędzam niepowtarzalnego sylwestra w mieście moich marzeń.
Tłum zaczął odliczanie, a ja z uśmiechem spojrzałem na Lindsay, sączącą drinka. Kiedy zbliżali się do dwóch, poczułem, jak ktoś chwyta mnie za ramię. Jeden, i zostałem gwałtownie odwrócony do tyłu. Zero, podniesione krzyki wszystkich imprezowiczów, setki petard puszczonych w powietrze, głośna muzyka i ciepłe, miękkie wargi, przesiąknięte smakiem wina, które całowały moje usta, doprowadzając mnie do wariacji. I o mało co nie rozbiłem swojego kieliszka z szampanem, które rozdawali przy wyjściu. Czy można lepiej wyobrazić sobie powitanie nowego roku?
*
Z imprezy zmyliśmy się przed piątą, tłumacząc złym samopoczuciem. Tak naprawdę nie potrafiłem dłużej wytrzymać. Czułem się tak napalony, jak jeszcze nigdy dotąd. Ponad pół roku nie uprawiałem prawdziwego seksu z nikim. Z NIKIM! Mój kochany przyjaciel nie był przygotowany na taką męczarnię! Jedynie w skrajnych wypadkach, kiedy Louis celowo podniecał mnie do granic możliwości, musiałem ulżyć sobie pod prysznicem, ale tak poza tym – nic. A mój przyjaciel domagał się zaspokojenia jego potrzeb.
Wsiedliśmy zatem w taksówkę, którą prędko złapaliśmy i udaliśmy się do mojego mieszkania. Miałem ochotę oddać hołd szefowi mamy, że wziął ją na nocną zmianę do szpitala, jak również jej za to, że się zgodziła. Cóż, zgodzić by się na pewno zgodziła, bo w końcu każdy grosz się przyda, a nie miała zaplanowanego sylwestra, także my na tym wyszliśmy najlepiej.
Już na klatce schodowej, co chwilę lądowaliśmy z Louisem albo na ścianie, albo przy barierce schodów, całując się zachłannie. Nie byłem może aż tak pod wpływem alkoholu, bo pozwoliłem sobie jedynie na lampkę wina w trakcie przywitania nowego roku. Ale i tak traciłem rozum, mając blisko siebie Louisa. A że moje mieszkanie znajdowało się dopiero na czwartym piętrze, trochę nam zeszło zanim wdrapaliśmy się na górę.
Po drodze mieliśmy też pewien incydent. Kiedy „przypadkowo” zbyt mocno popchnąłem Louisa na drzwi sąsiada spod trójki, robiąc przy tym troszkę hałasu, mężczyzna, prawdopodobnie mający kłopoty ze snem, wyszedł na klatkę schodową, otwierając szeroko oczy ze zdziwienia. Oczywiście przeprosiliśmy, nie myślcie sobie! Ale pan Winslet najwidoczniej był w ogromnym szoku, widząc mnie z moim chłopakiem w jednoznacznej sytuacji. Louisa rozbawił widok staruszka. Ja za to szybko wybełkotałem ciche „przepraszam”, chwyciłem dwudziestojednolatka za dłoń i pociągnąłem na górę.
Wpadliśmy do mieszkania, całując się namiętnie. Tak, kompletnie straciłem panowanie nad samym sobą. Myśl, że Louis zaraz będzie mój, MÓJ I TYLKO MÓJ, jedynie bardziej mnie nakręcała. Rozpiąłem szybko płaszcz, nie przestając całować chłopaka i rzuciłem nim gdzieś w kąt, na oślep zatrzaskując cicho drzwi. Kiedy już sprawdziłem, czy aby na pewno są zamknięte na zamek, rzuciłem się na Louisa jak wygłodniałe zwierze na swoją ofiarę. Przyparłem go do ściany, na co chłopak pisnął cicho. Odchylił głowę do tyłu, dając mi lepszy dostęp do jego szyi, co od razu wykorzystałem zasypując jego wrażliwą skórę pocałunkami. Po całym pomieszczeniu można było słyszeć nasze przyspieszone oddechy i ciche westchnienia Louisa, które przyprawiały mnie o przyjemne dreszcze na plecach.
Przyciągnąłem go ku sobie, ponownie wpijając się w jego słodkie wargi. Nasze ciała idealnie do siebie przylegały. Czułem narastające ciepło, kiedy ten mężczyzna był przy mnie. Zsunąłem z niego płaszcz, który również niezdarnie wylądował gdzieś na ziemi w korytarzu. Zacząłem prowadzić Lou do mojego pokoju, gdzie zatrząsnąłem lekko drzwi, dla bezpieczeństwa przekręcając w nich kluczyk. Ostrożności nigdy za wiele, jak to mówią. Pchnąłem Louisa na łóżko, siadając na nim okrakiem. Pozbyłem się koszuli, którą miałem na sobie, rzucając ją gdzieś za plecy. Nachyliłem się nad chłopakiem, wciąż ciężko dysząc.
- Dotykaj mnie – wyszeptałem mu do ucha. W słabym świetle padającym z licznych latarni i bilbordów zza okna zobaczyłem, że jego oczy zaczęły błyszczeć. Lubiłem, kiedy jego piękne oczy w ten sposób lśniły.
Louis nie próżnował. Szybko zepchnął mnie z siebie, odwracając nasze role. Teraz to on siedział na mnie i zachłannie całował moją szyję, błądząc dłońmi po całym moim ciele. Byłem spragniony jego dotyku jak jeszcze nigdy wcześniej. Czułem takie podniecenie, jak jeszcze nigdy dotąd. Jeśli tak dalej pójdzie, doprowadzi mnie do orgazmu zanim dobierze się do rozebrania moich spodni!
Czując jego zwinny język na mojej szyi, westchnąłem głośno. Wplotłem dłoń w jego włosy, zaciskając mocno. Tak, tak, tak! Zdecydowanie podobało mi się to! Nie wiem, co on miał w sobie, ale samymi takimi pieszczotami doprowadzał mnie na granice możliwości. Powoli jego pocałunki zaczynały schodzić niżej i niżej. Od linii obojczyków, poprzez mostek, aż po brzuch. Z moich ust wydobył się bliżej nieokreślony dźwięk, kiedy na krótką chwilę zatrzymał się przy moich sutkach i zaczął zataczać językiem kółka wokół nich. Gdy uświadomiłem sobie, że coraz bardziej zbliża się do mojego przyrodzenia, poczułem narastające podniecenie. Było mi tak niesamowicie dobrze, że już miałem ochotę krzyczeć na całe gardło, budząc przy tym wszystkich sąsiadów. Choć kto wie, czy nie obudzę dzisiaj niektórych… Szczególnie pani Dawson, która przecież była za ścianą. A ta staruszka to chyba nawet nie śpi. Dziwnym trafem zawsze, kiedy rozmawiałem z Louisem nocą, ona następnego dnia skarżyła się, że przez uchylone okno słyszała wszystko, co mówię. Akurat! Pewnie podsłuchiwała stara jędza... Boże, o czym ja myślę? W takiej chwili?!
Otrząsnąłem się w końcu, chcąc jak najszybciej pozbyć się ubrań z nas obojgu. Szczególnie chciałem znów podziwiać cudowne ciało Louisa w pełnej okazałości.
- Rozbierz mnie, Lou – wyszeptałem, krótko całując go w usta. Chłopak spojrzał na mnie z zaskoczeniem. Dałbym sobie głowę uciąć, że się zarumienił. Ale kochałem to w nim. Tą nieśmiałość, skromność, ostrożność i delikatność.
Troszkę żałowałem, że nie jest dzień. Wtedy mógłbym go oglądać i podziwiać w pełnym świetle. Ale wierzyłem, że będzie jeszcze nie jedna okazja ku temu. Bardzo w to wierzyłem.
- Ja…?
- Louis, rozbierz mnie. – Powtórzyłem stanowczo i pewnie, patrząc wprost w jego oczy.
Chłopak westchnął głęboko, nie walczył długo sam ze sobą. Byłem pewien, że sam tego pragnął, może nawet bardziej, niż ja. W końcu odpiął klamrę u paska i rozpiął rozporek w moich spodniach, patrząc przy tym wprost w moje oczy. Ale ten wzrok tak ociekał erotyzmem, że w jednej sekundzie myślałem, że ktoś na chwilę podmienił mi Louisa i to nie on właśnie mnie rozbiera. Ale to mi się podobało. Ta jego nieobliczalność. Nigdy nie mogłem pewnie powiedzieć, jak Louis zareaguje na moje słowa. Kiedy uniosłem biodra, a on zsunął powoli spodnie z nich. Patrzyłem przy tym na niego jak w jakiś obrazek. Wodziłem zamglonym wzrokiem za językiem, który lubieżnie zwilżał jego cudowne wargi. Już wyobrażałem sobie, co te jego usteczka mogą zrobić z moim nabrzmiałym członkiem.
Ku mojemu zaskoczeniu Louis nie zdjął moich bokserek. Zamiast tego położył się na mnie, specjalnie ocierając się o moje krocze, które i tak było już w stanie zaawansowanym, czekając tylko, aż ktoś się nim zajmie i pomoże mu ulżyć. Jego usta znów przyssały się do moich, a jego język zaczął bitwę razem z moim. Na domiar tego wszystkiego, ciągle łasił się niespokojnie, a mój kochany Harry Junior domagał się swoich pieszczot! Przecież ja zaraz dojdę od samych jego pocałunków, noo! Ale, kurde, nie powiem, że nie było mi przyjemnie, bo było jak diabli! Czułem przyjemny ucisk w żołądku za każdym razem, kiedy mnie całował. I to było niesamowite. Mogłem dzięki niemu doznawać rozkoszy za każdym razem na nowo z taką samą przyjemnością.
- Louis, ja zaraz dojdę – wyszeptałem przeciągle chłopakowi na ucho, znów zatapiając się w jego ustach. Uśmiechnął się, błądząc dłońmi po moim torsie. W końcu zszedł z łóżka, stając zaraz przy nim i uśmiechnął się do mnie figlarnie.
- Zaczekaj. Najpierw  ty mnie rozbierz. Coś gorąco tu się zrobiło… - Spojrzał w dół na swoje krocze, a ja dostrzegłem, że jest nie mniej podniecony, niż ja.
Ha! Dwa razy mi powtarzać nie trzeba, jeśli chodzi o te sprawy. Przysunąłem się na kraj łóżka, zdejmując szybko jego spodnie, a zaraz potem czarne bokserki. Słysząc cichy, rozbawiony śmiech dwudziestojednolatka uświadomiłem sobie, jak bardzo pragnę go, skoro nawet nie patyczkuję się z rozebraniem chłopaka. Moim oczom ukazał się jego nabrzmiały penis, który tylko czekał, żeby mu dogodzić. Och, a jak! Z wielką chęcią! Jednak, jak to się mówi „jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie”. Chwyciłem go więc za te cudowne pośladki zaciskając je lekko, a z jego ust wydobył się głuchy jęk. O, tak, Louis! Zaraz będziesz krzyczał na całe gardło moje imię! Tego właśnie chcę! Usadziłem go na swoich kolanach, przysuwając jego biodra bardzo blisko siebie, tak, że czułem jego przyrodzenie na swoim brzuchu. Moje dłonie zaczęły wędrować nieco wyżej zdejmując powoli jego sweter i odrzucając go gdzieś na bok. Następnie jego bluzka wylądowała na ziemi, a ja miałem go przed sobą takiego, jakiego natura go stworzyła. Był piękny. Niesamowicie piękny. Nie wiem, czy to ta mała ilość alkoholu w moim organizmie już sprawiała, że każda komórka mojego ciała chłonęła jego wzrok, jego dotyk, jego oddech, zapach, pocałunek… Ale cholernie podobało mi się to. I chciałem już zobaczyć na jego twarzy tę chwilę uniesienia. O tak! Sprawię, że nie zapomnisz tego na dłuuugi, długi czas, kochany.
Uniosłem go zatem lekko, układając na łóżku i położyłem się obok niego, aby było mi wygodnie. Moja ręka powoli zawędrowała w stronę jego członka, a kiedy dotknąłem go lekko, Louis poruszył się niespokojnie. Zacząłem powoli stymulować jego męskość, słuchając cichych westchnień przyjemności prosto do mojego ucha. Jednak mi to nie wystarczyło. Przyspieszyłem powoli, zaczynając go całować. Och, tak! Zaczął mnie dotykać, co mnie samego podniecało. O mamo, jak ja uwielbiam, kiedy on mnie dotyka, błądzi dłońmi po moim torsie, plecach… Ale nie było dla mnie nic przyjemniejszego, niż jęki mojego Louisa wprost do moich ust. Tylko że on za wszelką cenę powstrzymywał się przed tym! Ej, nooo!
- No, dalej, Lou. Nie wolno tłumić w sobie emocji – powiedziałem zawadiacko, na krótką chwilę zaprzestając całowania. – Chcę cię słyszeć. Głośno słyszeć – wyszeptałem, obserwując jego twarz. Przez jego mimikę przewijał się wyraz najcudowniejszej rozkoszy, jaką tylko mogłem mu dać. Wyglądał tak niesamowicie słodko, pociągająco i seksownie zarazem, że nie sposób było to opisać.
Louis resztkami sił podparł się na łokciach, zaciskając mocno wargi. Otworzył w końcu powieki, a ja dostrzegłem, że jego oczy zaszły mgłą. O tak, mały, zaraz dojdziemy, a wtedy…
- Nie ma się czego bać, nikt cię nie usłyszy – mruczałem do jego ucha, wciąż przyspieszając stymulację jego członka, co ewidentnie oznaczało, że mój kochany zaraz poczuje tę chwilę uniesienia, na którą ja czekałem. – Pozwól mi cię usłyszeć, Lou – wydyszałem wprost do jego ucha pożądliwym tonem.
- Pieprz się – wysyczał przez zęby, wciąż tłumiąc w sobie emocje. Zaraz potem otworzył szeroko oczy, uświadamiając sobie, co powiedział. Roześmiałem się krótko, całując go.
- Zaraz będę, ale pierzył ciebie. – Wypowiedziałem to z takim pożądaniem, że chłopak na chwilę otworzył usta i w tym samym momencie doszedł, bo usłyszałem jego krzyk. O tak, ten krzyk odczuwalnej przyjemności jeszcze długo będzie brzmiał w moich uszach niczym najprzyjemniejszy dźwięk na świecie. – O to mi chodziło – wyszeptałem, na jego oczach zlizując nasienie ze swojej dłoni. Patrzył na mnie oszołomiony, ale również poekscytowany tym wszystkim, co się działo. Poczekaj Louis, za chwilę doznasz prawdziwej ekstazy. To był dopiero początek z mojej strony.
*
Czy to normalne, że samo patrzenie na tego seksownego egoistę sprawiało, że czułem na nowo narastające podniecenie? Jeszcze mi dupek bezczelnie będzie szeptał, że chce mnie słyszeć, no ludzie! A co ja jestem, hę? Będę krzyczał, kiedy będzie mi się podobało. Póki co, nie miałem najmniejszej ochoty na wizytę któregoś z jego sąsiadów, a tym bardziej przeszkodzenie nam w TAKIEJ chwili! Wystarczy, że ten biedny staruszek omal nie zszedł na zawał, kiedy zobaczył, jak Harry całuje mnie namiętnie, napierając na mnie całym ciałem.
Obserwowałem uważnie jego poczynania. Wiedziałem, że to nie koniec na dzisiaj. Ba! Nawet nie chciałem, żeby to był koniec! Gdybym miał na to jakiś wpływ, sprawiłbym, żeby nasza noc nigdy się nie kończyła, ale trwała, trwała, trwała… Patrzyłem na niego, jak staje na łóżku, zdejmując z siebie bokserki. Ale jak! Wyginał się przy tym na wszystkie możliwe strony, a ja patrzyłem na niego jak zaczarowany. Jakby był jakimś nieziemskim stworzeniem. Gorąco, Louis, gorąco! W końcu usiadł przede mną, rozchylając nogi.
- No, na co czekasz? To nie koniec przyjemności na dzisiaj – wyszeptał, ciężko dysząc. Przez chwilę słyszeliśmy tylko nasze przyspieszone oddechy. – Jeśli ma być gotowy do działania, musisz mu w tym trochę pomóc. Wiem, że jesteś w tym dobry, Louis. A jak pomyślę, co twoje usta mogą z nim zrobić, to… Mmmmm!
- Jesteś niewyżyty! – krzyknąłem cicho, na co się zaśmiał.
Patrzyłem, jak językiem oblizuje górną wargę i aż zrobiło mi się gorąco. Skinieniem palca przywołał mnie do siebie. Posłusznie przybliżyłem się do niego, chcąc jednak dać mu trochę tej przyjemności z mojej strony. Uśmiechnął się lubieżnie. Wplótł jedną dłoń w moje włosy, zaciskając ją stanowczo i dał mi długiego, namiętnego całusa na zachętę. Nie była potrzebna, bo i tak zrobiłbym dla niego absolutnie wszystko, ale pocałunków z nim w życiu nie odmówię!
Ująłem w dłoń jego penisa, przejeżdżając koniuszkiem języka po całej jego długości. Z ust Harry’ego wydobyło się głośne westchnienie. Zacisnął mocniej dłoń na moich włosach. Zatoczyłem kółko wokół jego główki, po chwili biorąc ją całą do ust.
- Och, tak, właśnie tak – wydyszał. Usłyszałem, jak jego oddech znacznie przyspiesza. Zaraz zobaczymy, kto tu będzie krzyczał, mój kotku.
Zacząłem poruszać rytmicznie głową, pomagając sobie ręką. Najpierw powoli, potem zacząłem trochę przyspieszać. Harry’emu widocznie to się spodobało, bo co chwilę po pomieszczeniu rozchodziły się jego głośne jęki i wyraźnie się z tym nie krył. A wręcz przeciwnie, to go chyba jeszcze bardziej napędzało. Poczułem po chwili, że sam zaczyna nadawać odpowiedniego tempa, poruszając moją głową. Czerpałem z tego taką samą satysfakcję i przyjemność, jak on sam.
Wiedziałem, że zaraz dojdzie, dlatego chciałem jeszcze przyspieszyć, by dać mu więcej przyjemności, ale wtedy on zrobił coś, czego kompletnie się nie spodziewałem. Odepchnął mnie stanowczo do tyłu, tak, że wylądowałem na naszych miękkich poduszkach kompletnie oniemiały. Harry od razu przeczołgał się nade mnie. Wpił się w moje wargi, momentalnie rozdzielając językiem moje usta. Chwilę później oderwał się ode mnie, a ja czułem się jeszcze bardziej zagubiony. Zobaczyłem, że starł dwoma palcami z główki członka trochę nasienia, które następnie poczułem na swojej dziurce. Ej, ej, ej! Że co proszę?! Ja się na to nie pisałem! To będzie bolało!
- Harry, co ty…
- Ciii, spokojnie – wyszeptał. Poczułem jego członka tuż przy MOJEJ dziurce. Zacząłem panikować, strasznie panikować. Słyszałem, że kobiety to boli, a co dopiero ja mam powiedzieć! Człowieku, litości nade mną! Ja jutro nie usiądę na mojej pupci, bo będę wciąż cię tam czuł! Dobrze wiem, że sam tego chciałem, ale jednak teraz zacząłem panikować. Dopiero teraz! – Tylko się rozluźnij, a naprawdę niczego nie poczujesz.
Łatwo ci powiedzieć! Już miałem zaprotestować, nakazać, żeby zabrał swojego nieokiełznanego przyjaciela ode mnie, kiedy stało się coś naprawdę chorego i trudnego do wyobrażenia. Harry wszedł we mnie bez ostrzeżenia w tym samym czasie, kiedy jakaś osoba włożyła klucz do zamka i z głośnym brzękiem go przekręciła. Właśnie ktoś wchodził do mieszkania! Harry w ostatniej chwili zdążył zatkać mi usta dłonią, aby mój krzyk nie rozniósł się po całej okolicy. Co za imbecyl! Już ja mu… Ugh! To boli, Harryyyyy.
- Zaraz przestanie – wyszeptał. Zupełnie, jakby czytał w moich myślach. – Za bardzo się spiąłeś.
Kurde, weź się tu nie spinaj, jak za drzwiami właśnie stoi twoja mama, baranie!
Osiemnastolatek zaczął lekko posuwać rytmicznie biodrami, układając się na mnie całym swoim ciałem. Bolało. Strasznie bolało. Szczególnie, że to był mój pierwszy raz. Przecież miałem raptem dwadzieścia jeden lat, jak mogłem znaleźć sobie kogoś, czytaj: faceta, z którym na dodatek miałem mieć jakiekolwiek zbliżenia intymne. A co dopiero myśleć o seksie.
Moje dłonie od razu zawędrowały na jego plecy. Odchyliłem głowę w tył, dając Harry’emu lepszy dostęp do mojej szyi, którą od razu zaczął całować. Powstrzymywałem się z całych sił przed jakimikolwiek westchnieniami czy, nie daj Boże, jękami. Wtedy to już na pewno nie pokazałbym się mamie Harry’ego na oczy. Starałem się rozluźnić, tak jak polecił mi Harry, ale moją przyjemność zakłócał ból, który wciąż czułem, mimo, że osiemnastolatek był dla mnie bardzo delikatny. I stres, że jednak wyda się przed mamą chłopaka, co robiliśmy w sylwestrową noc. Czując wzbierające łzy, zacisnąłem mocniej powieki.
Do naszych uszu dobiegł cichy trzask zamykanych drzwi od łazienki. Co jednoznacznie świadczyło, że mama Harry’ego będzie chwilę brała prysznic, a ja będę miał więcej swobody, bo przyznaję, że nie mogłem wytrzymać bez ANI JEDNEGO westchnięcia. No, teraz zachciało mi się krzyczeć. Brawo, Louis, no brawo.
Harry chyba wyczuł, co jest grane, bo odszukał moje usta, całując mnie delikatnie. Kciukiem otarł niewielkie krople łez z kącików moich oczu, na koniec składając czuły pocałunek w tamto miejsce. I to był chyba dla mnie jakiś przełomowy moment, bo nagle poczułem, jak cały ten stres, całe napięcie ze mnie upływa, a moje oczy zachodzą mgłą. O tak! Na to czekałem! Na tą przecudowną przyjemność, którą teraz czuję.
Przez myśl mi przeszło, że wszystko, co on dla mnie zrobił tego wieczoru, to tylko i wyłącznie z miłości. Nigdy bym nie przypuszczał, że zaciągnę go kiedyś do łóżka. A tu proszę. Chciałem mu to jakoś wynagrodzić, pokazać, że też go kocham. No, i nie chciałem go przede wszystkim rozczarować.
- Harry?
- Mhm?
- Emm… - Przełknąłem głośno ślinę. Po chwili znów wyrwało mi się ciche westchnięcie. Teraz, albo nigdy. Opanuj się, Louis, oddychaj. – Mocniej  – dodałem cicho, zachowując pewny ton głosu.
Chłopak od razu poprawił się wygodniej, podpierając na łokciu, nieco odciążając tym moje ciało od jego ciężaru. Nie powiem, że mi to przeszkadzało! Skądże znowu! Ale przyjemniej czułem się, kiedy mogłem podeprzeć się na łokciach i znów wpić łakomie w jego wargi. Tak, tak, tak! Jego pocałunki już na pewno sprawiły, że kompletnie zapomniałem o bólu, a jedyne, co czułem, to rozkosz i pożądanie.
Kiedy ponownie poczułem dłoń Harry’ego na moim członku, jęknąłem cicho wprost do jego ust, co z kolei spowodowało, że chłopak uśmiechnął się lekko. Zaczął stymulować moją męskość równie szybko, jak się we mnie poruszał. A ja dostawałem białej gorączki, bo chciało mi się krzyczeć! Dlaczego ten dupek nie zwinął nas wcześniej z imprezy? Chociaż nie. Jak sobie tak teraz na szybko o tym wszystkim myślę, czuję większe podniecenie, większą adrenalinę na myśl, że jednak ktoś mógłby nas nakryć. Ja naprawdę zamieniam się w faceta myślącego tylko o seksie. A to wina tego łepka!
Zamiast krzyków pozwalałem gardłu na wydobycie cichych jęków zaspokojenia, które osiemnastolatka wyraźnie podniecały. Szczególnie, że nie zaprzestawał całować mnie zachłannie, do tego stopnia, iż chwilami brakowało nam oddechu. Zacisnąłem dłonie na poszwie kołdry, czując, że zaraz dojdę. Naprawdę dostawałem białej gorączki, kiedy uświadamiałem sobie, że wszystkie przyjemności, jakie mógł mi zaserwować osiemnastolatek, dzieją się właśnie w tym samym czasie. I czułem przyjemne dreszcze, na samą myśl, że Harry coraz szybciej posuwa się we mnie.
- Nie wytrzymam, Harry – szepnąłem, odrzucając głowę do tyłu. Zacisnąłem mocniej dłonie, jak tylko było to możliwe, naprawdę nie wiedząc, co mam zrobić. Czułem takie podniecenie, że naprawdę nie mogłem dłużej powstrzymać się od jęków. Myślałem, że zwariuję!
 W chwilę potem oboje doszliśmy równocześnie. Harry opadł obok mnie, podpierając się na łokciu i powoli znów zbierając językiem całe nasienie ze swojej dłoni. Obserwowałem to z wypiekami na twarzy i ogromną ekscytacją. I już wyobrażałem sobie, jak się czuł osiemnastolatek, kiedy ja robiłem to samo w kabinie prysznicowej. To cholernie podniecające. Ku mojemu zaskoczeniu nie połknął spermy, jak za pierwszym razem. Za to razem z nią nachylił się ku mnie, całując namiętnie i mieszając to wszystko z moją śliną. Nie powiem, z początku może dziwne uczucie, ale za to jakże przyjemne! Cholera, miałem ochotę na więcej! Zamieniam się w tego seksownego seksoholika!
- Kocham cię – wyszeptał, opadając na moją klatkę piersiową.
Całe nasze ciała lepiły się od potu, ale mimo tego, było mi przyjemnie leżeć, obejmując mężczyznę, który dał mi więcej szczęścia w przeciągu kilku miesięcy, niż ktokolwiek za całego życia. Pocałowałem go w czoło, na którym pojawiło się kilka kropelek potu, a następnie przytuliłem do niego policzek.
- Też cię kocham. Jak nikogo innego na świecie.
Wczołgaliśmy się jakoś pod kołdrę zakrywając po pępki i leżąc w swoich objęciach, w ciszy wsłuchiwaliśmy się w nasze oddechy, które powoli uspokajały się. Nie mogłem przestać się uśmiechać. To była najcudowniejsza noc w moim życiu. Z pewnością nie zapomnę tego do końca życia. 

52 komentarze:

  1. Nie wiem czy jestem w stanie cokolwiek napisac... XD Cała ta scena, wow *.* Nie sądziłam że ujrzę ją jeszcze w tym rozdziale i że będzie aż tak dobrze napisana a co lepsze, tak długo. Weźcie, ja oddychac nie mogłam! i do tej pory prawdopodobnie cała czerwona jestem, hahah. Ale ciesze się jak głupia. Wiem, wiem, dziwna jestem ale ciii.
    Cały rozdział ogólnie jest cudowny, świetny i ciesze się tak strasznie bo jest długi : D
    Napisałabym coś jeszcze, ale chyba jednak nie dam rady... : D

    [tina-kawaii.blogspot.com , direction-yaoi.blogspot.com ]

    xoxo Tina.

    OdpowiedzUsuń
  2. !!!!:O

    Dziękuję za uwagę, tylko tyle jestem teraz w stanie z siebie wykrzesać.

    No dobra, spróbuję coś napisać, ale o jakimkolwiek ładzie i składzie zapomnijcie;D A, jakiegokolwiek sensu też nie szukajcie, bo zapewne nie znajdziecie xD

    Więc... Jeju. Hmm. To może zacznę od początku, bo na tym mogę się jako tako skupić. Bardzo, bardzo Cię kocham, Kaśka, za "(...) kiedy dostrzegłem, jak brała na ręce małego Ashtona byłem niemal pewien, że pokochała go od razu i nie miała już urazu do córki, że jej o tym nie powiedziała."- kurczę, to jedno zdanie pop prostu pokazało atmosferę całego tego opowiadania! Bo u Was wszystko takie jest: ciepłe, rodzinne, kochane, ale jednocześnie ma charakter i nie przywodzi na myśl ciepłych kluch. Wszyscy bohaterowie SLYG tak cholernie troszczą się o siebie nawzajem, że żadne przeciwności losu nie dają rady między nich wejść. Żadne. Czy to nieślubne dziecko ukrywane przez rok przed babci, czy orientacja Harry'ego.

    Potem scena w klubie:D Ooo, no tutaj to miałam szeroki uśmiech na twarzy od wejścia do klubu do pocałunku o północy;3 Louis okazał się małym zazdrośnikiem, który wciąż nie mógł wyzbyć się z głowy myśli, że Harry może ulec jakiejś dziewczynie;) Jasne, jakby Styles mógł zapomnieć o tym, co Louis mu obiecał przed wyjściem z domu xD I tak długo wytrzymał, aż do piątej! Brawo, Harry, jestem pełna podziwu;>

    No i wielki finał- pierwszy seks *___* Przyznam szczerze, że nie spodziewałam się kompletnie. Mój mózg zamienił się w galaretkę i byłam tylko zdolna do mruczenia pod nosem "tak, tak, tak, tak, tak, taktaktaktaaaaaaaak!". Po prostu... Ech, kurde, nie mogę się skupić xD Dobra. Chodzi mi o to, że pożądanie, jakim chłopaki do siebie pałali, dosłownie wylewało mi się przez ekran i spływało po klawiaturze! Trzeba mieć naprawdę dużo wyczucia, żeby opisać seks w taki sposób, aby czytelnik nie czuł zniesmaczenia (a to się czasami zdarza, chociaż akurat mnie już nic nie zdziwi na tym świecie, najwyżej znudzi i nie wiem, czy to dobrze o mnie świadczy oO), tylko zadowolenie. A Tobie się udało i przemieniłaś zwykłe pieprzenie się w prawdziwy akt miłosny;3 Pozostało mi tylko pogratulować:)
    W ogóle było w tym coś takiego symbolicznego, bo zarówno dla Harry'ego, jak i Louisa, był to pierwszy raz, a oni kochają się jakniewiempoprostuco i... i...

    Mój mózg odmówił posłuszeństwa xD
    Cóż, zdarza się;)

    Dziękuję więc za ten rozdział i za jedną z najlepszych (i jednocześnie najdłuższych i najdokładniejszych!;D) scen miłosnych, jakie przeczytałam o Larrym;33

    OdpowiedzUsuń
  3. po prostu maaagia <3 *____* świetnie opisane sceny xD naprawdę ; 3 i ciesz ę się, że mama ich nie nakryla xD dobrze że zamknęli drzwi. :D ale porozrzucali plaszcze, nie ? xd cyekam na NN ;33

    OdpowiedzUsuń
  4. O mój Jezusie. Co za rozdział ! No kurde zabiłyście mnie tym dziewczyny. Powiem Wam co mnie najbardziej "zafascynowało" - Harry łączący spermę Lou z ich ustami. Ddfgwrgeaherhq . O Boże. to było takie.. .wyjątkowe *.*
    Dziewczyny, jesteście świetne. Cudownie opisane sceny, żadnych błędów, dużo emocji ! To jest naprawdę piękne ! Czekałam na taki rozdział od samego poczatku ! :D
    Piękny, fenomenalny *__*

    OdpowiedzUsuń
  5. Zajebisteee! <3
    Szybko dodawaj następny rozdział, bo nie wytrzymam! <3
    + Wbijaj do mnie na Niama -> http://niam-story.blogspot.com/
    + jeszcze na Nialla i Agę -> http://imagin-onedirection-love.blogspot.com/
    <3

    OdpowiedzUsuń
  6. . O.o¡!!!
    dobrze , że nikogo u mnie w domu nie było. Dziękuj Bogu ! Kobieto, kurwa. No co tutaj mówić ?! Gdy napisałaś, że gdy ktoś nie toleruje stosunków męsko-męskich od razu miałam ochotę przeskoczyć już do tego momentu! To chyba najlepsza scenka jaką kiedykolwiek czytałam ! Jezuu, cała się trzęsę, coś Ty ze mną zrobiła ?! To było tak boskie ! Nie sądziłam ze możesz doprowadzić mnie do takiego stanu przez samo czytanie. Wyobrażałam sobie to i to wgl nie było obrzydliwe. To było piękne, jeszcze bardziej podnieciło (bądźmy szczerzy i nazywajmy to po imieniu : D ) gdy Louis bał się, gdy to Go bolało. Pieprzona jestem , wiem ale to naprawdę było coś. Jestem pewna że byłam cała czerwona. To jest nie do opisania : D Biedny Harry do 5 się męczył. Ja bym nie wytrzymała ! do tego prawie wgl nie wziął alkoholu, chciał być świadomy tego. Ło Louis i ta zmiana . ! okey, ja dalej czuję jak mi krew przepływa bardziej niż zwykle po całym ciele. Najlepsze były momenty , gdy Hazza szeptał by Louis dał upust emocjom. Jednak Louis tego nie robił co bardziej mnie jarało . Naprawdę jestem w szoku. To jest DZIKI SEX ! Nareszcie , do tego długi, z najmniejszymi szczegółami. Ach, jestem w końcu zaszczycona tym że ktoś dogodził mi tak dobrymi scenkami. Awwww. Mózg mi sie zlał. Idę szukać resztek godności bo poszły się jebać przez to dałam upust swoim emocją i wypisałam się tutaj. To jest w chuj dobre i oby więcej takich scenek ! Awww, jeszcze i no strach Louisa, musiałam sobie to przypomnieć. Idę jeszcze raz przeczytać ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, przepraszam. Bo piszę tutaj do autorki a tu jest więcej niż jedna autorka..przepraszam jeszcze raz za moje nie ogarnięcie : D

      Usuń
    2. Od dzisiaj *be nie 'by' przy :
      BeMyBooBear ^^

      Usuń
  7. Siedzę z rozdziawioną buzią i zastanawiam się co mam tu naskrobać.
    Alleluja dla Ciebie za ten rozdział! Jest aslkfrqwnt niesamowity.
    Trzęsę się z podekscytowania. Po za tym, że doszłam razem z nimi.
    Kocham Larry'ego, kocham jak piszesz. KOCHAM TEN ROZDZIAŁ!
    Daj mi więcej!

    OdpowiedzUsuń
  8. ` kurwa ! *_*
    ` czytając to podnieciłam sie ! *_*
    ` o ja pierdole, co tu napisać !
    ` kurwa no nie wiem, ta scena, ten rozdział, to opowiadanie, ten blog, TY - po prostu wszystko zajebiste ! *_*
    ` kurwa ile t emocji .. OmG ! kurwa, kurwa, kurwa , ja pierdole no nie moge ! najlepszy blog na swiecie !! *_*
    ` kocham cie ! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. Ojej ojej ojej :3
    Jej, ile tu się dzieje...
    Ahh, ten mały zboczuch we mnie trochę się uspokoił :D
    Piękne, piękne i jeszcze raz CUUDNIE!
    Aż nwm co napisać/powiedziec/pomyśleć/...
    Wiecie co mi się najbardziej podobało..huehue...zresztą, tak jak innym czytelnikom!
    Ahh.. ty to jednak jakaś bezwstydna jesteś, żeby takie rzeczy pisać :>..

    Ok, nie zanudzam :>

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  10. Oszalałam! sdnadowndmwowdqwpoef, nie wiem co napisać :O Ta cała scena ich seksu, booooooże święty! I like it. I love it. O fuck, fuck, fuck, fuck, fuck. To było tak cholernie seksowne i gorące, że nie mogę się pozbierać. Oby więcej takich ich zbliżeń. <3 !

    OdpowiedzUsuń
  11. "Człowieku, litości nade mną! Ja jutro nie usiądę na mojej pupci, bo będę wciąż cię tam czuł!" - ten fragment sprawił, że wybuchnęłam śmiechem i moja mama wpadła do pokoju z pytaniem, czy ma już dzwonić po karetkę lub mojego terapeutę xD a to by się pan Krzysztof zdziwił xD nieważne :D kocham ten rozdział, w piątek wyjeżdżam i nie będę mieć neta cały tydzień więc zrobiłyście mi tym rozdziałem tak dobrze, jak Lou Hazzie i odwrotnie xD Boże, jestem niewyżyta, too much Larry porno. nieważne! xD rozdział cudowny, jaram się jak pochodnia, Niall Nando's, Zayn lustrami, Haz kotami, Lou marchewkami i Liam żółwiami <3 pobawię się w Szczęsnego i powiem: BRAWO KURWA! ten rozdział jest mistrzowki, kocham Was <3 xoxoxox
    [heart-without-you]

    OdpowiedzUsuń
  12. boże maryjo świętojańska. pisze szczerze, lepszej sceny seksu nigdy NIGDY nie czytałam. to było takie epickie ze az sie nie miesci w mózgu. i w końcu to zrobili. przyszedł 16 rozdział i bum : ruchanko na poziome. i ah tak sie tym jaram ze ho ho. :D najlepszy dla mnie moment był wtedy kiedy Harry kazał Lou stękąc i krzyczeć oraz kiedy zamknął mu ręką buzie jak wszedła rodziciela Hazzy do mieszkania. Magia sie zadziała ! :D jej, jej. teraz to juz naprawde nie wiem co pisac. ....a no wlasnie ciesze sie ze rozdział taki dłuugi. bosko bosko *_* czekam z niecierpliwością na kolejnyyy . jesteście zajebiste <3
    Kyllie

    OdpowiedzUsuń
  13. BOŻE! Jesteście GENIALNE!!! :**
    Wiem, że takie sceny naprawdę nie powinny mnie jarać, no ale przykro mi ;D Podpisuję się pod wcześniejszymi komentarzami i przepraszam, bo mogę cytować ;)
    Tak, to zdecydowanie była najlepsza scena jaką kiedykolwiek widziałam. Po prostu owacje na stojąco! :*
    Harry lubi się droczyć z Lou i go troszeczkę wkurzać. ;) Louis jaka zmiana... mmm... XD Uwielbiam sposób, w jaki określa Hrry'ego: 'ten seksowny egoista', 'dupek', 'mały gnojek, 'młody' itp. No po prostu to uwielbiam, ale nie wiem czemu :D
    " - Za bardzo się spiąłeś.
    Kurde, weź się tu nie spinaj, jak za drzwiami właśnie stoi twoja mama, baranie!" - Jak go można nie uwielbiać? ;)
    Nie no, ale ta akcja z mamą to po prostu był szok. Adrenalina xD
    Kocham ten blog, kocham WAS :* Jeszcze żaden blog nie wywołał we mnie TAKICH emocji ;) Aaa! Ubóstwiam <33
    Teraz mogę dodać tylko jedno: czekam na bis ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mmm.. To było zajebiste.. Larry<33. Świetny rozdział.. Oby więcej takich. Czekam na następny.~ Anka.x.D. @Larry1DLove

    OdpowiedzUsuń
  15. Em...
    Okej, może inaczej:
    Szczerze przyznam, że siedzę tak od dwóch minut i nie wiem, jak mam się zabrać za ten komentarz.
    Chwila upustu emocji:
    OMOMGOGNFASDNAJSDAJJACIEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEEOMGJAPIERDOLEWIĘCEJTEGOZAJEBISTEOMGOMGOMG
    Okej, spokój, teraz już będzie normalnie :D
    Więc... wow, najlepszy rozdział jaki się chyba tu pojawił, haha :D
    Nie, nie jestem napaleńcem ani seksoholikiem, gdzie tam znów, pff. No ale naprawdę, czytałam to całe z takim bananem na mordzie, że bolą mnie wszystkie mięśnie twarzy :D Zmarszczki mi się zrobią, będziecie mi płacić za botoks! :D
    Dodatkowo fajnie, że mama Hazzy to wszystko tak zaakceptowała :D Ale musiała wracać tak wcześnie? :o Nie mogła się przejść jeszcze do parku? Czy coś... haha :D
    Dobra, bo dupię tu już o totalnie niczym, czekam na następny i dużo weny i fajnych wakacji i w ogóle xx

    http://wanna-hold-you.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. JEZUSIE CHRYSTUSOWY! Moje serce się nie chce uspokoić! Palpitacje, palpitacje. Na prawdę chciałam coś mądrego napisać, ale jestem pod takim wrażeniem, że... No nie umiem. Moment z sylwestrem i kiedy Harry go pocałował o północy byl tak cholernie romantyczny, że umierałam z rozkoszy, wręcz. Później ten seks! Nie, przepraszam, na ten temat nie jestem w stanie nic powiedzieć. Było to zbyt wspaniałe. *bije ukłony* Życzę weny i pozdrawiam!
    lead-me-to.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  17. nie wiem co powiedzieć.. znowu. to było niesamowite, jestem pod tak wielkim wrażaniem, że no masakra. gorąco mi okropnie i moja wyobraźnia przez Ciebie zaszalała jak chyba nigdy dotąd : D to było mega ostre ale nie wulgarne. brawa za to bo trudno niektórym dobrze napisać tego typu momenty. przesłodki całus o północy mnie rozczulił tak że przeczytałam to chyba kilka razy XD uwielbiam Was ! : *

    OdpowiedzUsuń
  18. Boże. Nie wiem co powiedzieć. Zatkało mnie. Popłakałam się. Serce mi wali jak oszalałe. Zaraz zejdę tu na zawał. Kurde Kocham was. Tego bloga. Sposób w jaki piszecie. Kurde. Po ty co przeczytałam nadal nie moge się uspokoić. To na zawsze zpstanie w mojej głowie. Kocham was. QADEWRBVEMRB. Nieee no. Kurde. Szleję. Kocham. Wiem, wiem powtarzam się ale nie mogę. Czytałam ten rozdział z pięć razy co naj mniej. Kocham.;* Więcej Larrego. Więcej takich momentów. Czekam na nn;*

    ~ Tomlinsonka.
    Zapraszam do mnie:
    http://youreallivegot.blogspot.com/
    http://onedirectionxxinaginy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Co by tu napisać? W sumie dużo akcji nie było. Nie licząc ich zbliżenia, które było... Jakby to powiedzieć: EPICKIE! :)
    Cały rozdział bardzo mi się podobał. Fajnie, krótko i zwięźle opisałyście tą imprezę, jednak brakowało mi czegoś. Brakowało mi tego jak chłopcy zareagowali na Lou. :)
    Co za Harry. Nie wywiązał się z umowy. Ale no dobra, rozumiem, że tak robią pary :)
    Co do ich stosunku to nie będę się rozpisywać. Bo nawet nie wiem co powiedzieć, oprócz tego, że był świetny.
    Wcale się nie dziwię Lou, że był skrępowany gdy mama Hazzy wróciła. W końcu ledwo przełknęła, że są razem, a tu miałaby ich zobaczyć czy usłyszeć w takiej sytuacji. No no... Musiał być stres. :)
    Pozdrawiam i zaprasza na 2 rozdział www.i-like-you-so-much.blog.onet.pl
    Dreamer

    OdpowiedzUsuń
  20. O Boże! Rozdział przerósł moje najśmielsze oczekiwania! :) Tak dużo seksu... Nie wiem, co powiedzieć... Genialnie! Po prostu genialnie! :) Czekam na kolejny ♥
    Zapraszam do mnie wakacyjny-oboz-z-1d.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  21. Słodkkkkkkkkkkkkkkiee!!! Normalie boskie :) Pisz, pisz, pisz szybciej :D u mnie 3 rozdział http://one-direction-one-smile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Tak jak większość nawet nie mam pojęcia co napisać! Na prawde nie spodziewałam się że wyjdzie wam to aż tak dobrze! Jesteście wspaniałe! Oby tego więcej! KOCHAM WAS XD

    OdpowiedzUsuń
  23. jejku jejku jejku jejku jestem cała rozpalona rumiana oraz podniecona jesteście zboczone na maksa coo lubie bo sama taka jestem ;D oby więcej takich akcji poprostu więcej ;d kocham was a wasze opowiadanie to coś innego porusza wzrusza podnieca a co więcej rozczula i z czystym sumieniem moge powiedzieć awwwwwwwwww<3 chce więcej szybciej i bardziej jeśli moge prosić follow me @oliwia_chwast


    ps. nie jestem dobra w komentowaniu ale się staram to jest genialne taka historiaaa i na dodatek Larry i przesycony seksem ;D pożądaniem i przedewszystkim miłością

    OdpowiedzUsuń
  24. ja pierniczę, nie wiem szczerze co napisać, WIELBIĘ to opowiadanie, i jak słyszę, że macie już napisane zakończenie to aż robi mi się smutno, że już niedługo się skończy :(
    co do fabuły to mega! przez chwilę myślałam, że ta typiara rzuci się na Lou o północy. Szkoda też nie powiedziałaś czegoś więcej na temat jak Zayn i Liam zareagowali na Lou.

    zapraszam do czytania mojego nowego opowiadania.
    http://thetruthisall.blogspot.com/

    xx Alguerrra

    OdpowiedzUsuń
  25. jakby to napisać... no po prostu O JA PIERDOLE! :) słów mi brak żeby opisać jakie to jest zajebiste!!!
    "Kurde, weź się tu nie spinaj, jak za drzwiami właśnie stoi twoja mama, baranie!" hahah ale hasło :P mistrzostwo :D TO JEST PO PROSTU GENIALNE!

    OdpowiedzUsuń
  26. O ja Pierdole Kur@ M@ć xDD
    Przepraszam, że przeklinam, ale gdy zobaczyłam ze jest nastepny rozdział ..
    AAAAAAAAAAAAAAAAAAA xDD
    Już cieszę mordę .. Chociaz nawet nie przeczytałam,
    ale pewnie bedzie wyjabiste jak zawsez <333333333
    Mój ulubiony Blog !

    OdpowiedzUsuń
  27. o maj gaash! aż mi się gorąco zrobilo... ugh

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja tu dużo nie napiszę, gdyż, ponieważ, bo w stanie nie jestem do tej pory ;D Ten rozdział < zresztą nie tylko ten, bo każdy jest genialny *.* > Ale ten to już mistrzostwo ^^ Ja nie wiem jak można tak świetnie pisać, a do tego Larry i nic więcej :P <3 Umarłam parę razy czytając to, dlatego płacicie moim rodzicom za pogrzeb, to wasza wina! xDD

    OdpowiedzUsuń
  29. To było wręcz... tego nawet nie da się opisać słowami. Niektóre przemyślenia Lou podczas seksu kompletnie mnie rozwaliły i jeszcze teraz z niektórych się śmieje :)
    Ogólnie to było takie... słodkie. Och, i Harry był na górze ^_^ mrau.
    P.S.
    Wybaczcie za tą długość komentarza, ale jakoś nie mam siły nic więcej napisać :/

    OdpowiedzUsuń
  30. ojapierdole *__* wiecej nie jestem w stanie napisac.

    OdpowiedzUsuń
  31. O Mamo, O Mamo O Mamo !!!
    Wprost przepiękne
    I nawet akt miłosci, nie był wulgarny, był Magiczny!
    Wybacz, nie wydusze z siebie więcecj chyba. Takie napięcie, ekscytację, to tylko Wasze opowiadania moga wywołać ;)
    Kocham Waszego Bloga, Jest Wprost Idealny :**

    OdpowiedzUsuń
  32. Wow!!! *_*
    O Boże! Nie mogę przestać się szczerzyć xD To było....jejkuu... Nie jestem w stanie nic więcej napisać. Kocham Was!!!! :*

    OdpowiedzUsuń
  33. becausetruelovecannothide.blogspot.com Zapraszam serdecznie.! ~ Anka.x.D.

    OdpowiedzUsuń
  34. Chociaż nie przepadam za bardzo z takim Larrym Larrym wiecie co mam na myśli ;)to muszę przyznać że w waszym wykonaniu to jest ZAJEBISTE!!! Myślę że to udany początek nowego roku dla naszych wspaniałych bohaterów haha :) a wiecie jaki pierwszy dzień taki cały rok.... hahah tak że uważajcie żeby się to nie sprawdziło bo sie nam tu już całkiem porno zrobi hahah :) chociaż w tak świetnym stylu to nawet mi to nie przeszkadza xD Uwielbiam Louisa w tym opowiadaniu!!! :D a w tym rozdziale to już wgl :D

    OdpowiedzUsuń
  35. ;DDDDD Ale Louis sie zmienil... Wow.. No nie moge po prostu i co za rozdzial .. Jestem ciekawa co po tej sytuacji bedzie sie dzialo.. Czekamy...

    OdpowiedzUsuń
  36. Ojeeeeeeeejku :3 Pisz więcej rozdziałów jak się pieprzą haha <3 Jesteś świetna! To chyba moje ulubione opowiadanie z gatunku Larrego <3

    http://death-is-only-a-horizon.blogspot.com/ Dopiero zaczynam. Jest trochę popierdolone ale myśle że różniące się od innych.

    OdpowiedzUsuń
  37. jhbdafkfjadnfkadsn napisz jeszcze jeden taki plisss tylko teraz w odwróconej roli

    OdpowiedzUsuń
  38. O ja pierdole kurwa mac! aaaaaaaaaaa
    cudoo

    OdpowiedzUsuń
  39. OMG! Ale zajebisty rozdział, nie żebym była zboczona, ale kocham takie sceny miedzy nimi! Plis dawajcie szybko następny i jak będziecie miały czas zapraszam do mnie:
    http://onedirectionlife-opowiadanie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  40. Ha Ha . ; D
    Ja chyba jakaś zboczona jestem . X D
    Super ♥

    OdpowiedzUsuń
  41. uh no w końcu coś ... Na to warto czekać! *u*
    Ogólnie od kilku rozdziałów chcę wam powypominać błędy, ale naprawdę.... Nie mogę... Tak sie zaczytalam, że szkoda przestawac, więc jadę dalej ;D pozdrawiam. Yuu

    OdpowiedzUsuń
  42. Zajebiste!! :* genialne no, i ta erotyka och :****
    Zapraszam do mnie imaginy-opowiadania-oneshoty.blogspot.com :))
    Dobry spamik nie jest zły heheh :>
    jeszcze raz G-E-N-I-A-L-N-E :*** !!

    OdpowiedzUsuń
  43. G E N I A L N E ... Boże przez waqs ała czerwona jestem, aż mi gorąco xD To było moocne

    OdpowiedzUsuń
  44. Boskie kocham was i opisałyście każdą chwile <3

    OdpowiedzUsuń
  45. Od tego rozdziału aż rumieńców dostałam :*

    OdpowiedzUsuń