czwartek, 1 listopada 2012

Illusion never change - third.


Korytarze szkolne jak zwykle wypełnione były masą znanych mi twarzy. Było pięć minut do dzwonka; tego dnia nie spieszyłem się ze wstawaniem rano. Tak właściwie to zaspałem, co nie zdarzało mi się zbyt często, ale to mało istotne.

Będąc blisko klasy wpadłem na Zayna i Nialla, chłopaków, których znałem sporo czasu. Byli znajomymi z sąsiedztwa. Mieszkali na tej samej ulicy co ja i czasem się zdarzyło, że razem wracaliśmy ze szkoły. Nigdy nie mówiłem o tym głośno, ale zawsze zazdrościłem im kontaktu. Patrząc na nich, moje usta same się uśmiechały. Byli beztroscy, niekonfliktowi i bardzo otwarci. Zawsze trzymali się razem i to czyniło ich silnych. Nic nie było w stanie ich złamać. Nawet jeśli czasem zachowywali się jak dzieci, bijąc się i kłócąc o drobnostki. Jednak te konflikty zawsze kończyły się uśmiechem. Nie potrafili wytrzymać bez siebie dnia. To, co mi najbardziej imponowało w ich przyjaźni, to fakt, że nigdy nie nadszedł dzień, kiedy któryś z nich odwrócił się plecami do drugiego, raniąc go.

Poczułem lekkie ukłucie w sercu. Ignorując je, przybrałem na twarz przyjazny uśmiech.

- Jak leci, Harry? – zagadnął Niall, odwzajemniając mój gest.

- Fatalnie – mruknąłem. – Zaraz mam matematykę z Benzerem, a nawet zadania nie zrobiłem. Założę się, że weźmie mnie do tablicy i znów palnie kazanie, że olewam ten przedmiot.

- Kiepsko. – Skwitował Zayn, wciskając dłonie w kieszenie spodni.

Westchnąłem ciężko, przeczesując dłonią swoje niesforne loki. Nie miałem ochoty myśleć o jedynym nauczycielu, który najprawdopodobniej uwziął się na mnie.

- Trochę. Na pewno będę musiał zostawać na zajęcia dodatkowe. Nie odpuści mi.

- Hej, dasz radę. – Pocieszył mnie Zayn. Klepnął mnie kilkakrotnie w ramię, chcąc dodać otuchy.

- Nie znasz mojej matki. Nie da mi żyć, jeśli nie będę miał przynajmniej trójki z matematyki. A jak na razie, zanosi się na zagrożenie. – Posłałem kolegom smutny uśmiech, wzruszając bezradnie ramionami. W oddali dostrzegłem Nancy, która pomachała dłonią. – Muszę lecieć, chłopaki. Na razie.

Wolnym krokiem podszedłem do Nancy, która uśmiechała się kokieteryjnie. Gdy zatrzymałem się kawałek przed nią, ucałowała mnie w policzek na powitanie. Przyznaję, było to dla mnie spore zaskoczenie. Nie sądziłem, że dziewczyna, za którą biegała znaczna część szkoły, będzie się odnosiła do mnie w tej sposób. Dodatkowo byłem od niej młodszy. A z reguły dziewczyny wolą starszych. W końcu nie bez powodu jeszcze pod parę miesięcy temu umawiała się z Benem.

- Wczoraj nie mieliśmy okazji porozmawiać… - zaczęła, zagryzając dolną wargę. Dłonią bawiła się pasmem swoich długich, brązowych włosów, podświadomie wiedząc, że takie gesty działają na chłopców. I na mnie to także miało zadziałać.

- Tak…

- Z kim rozmawiałeś przed chwilą? – zapytała, wyglądając za moje ramię z zainteresowaniem. Popatrzyłem na drugi koniec korytarza na Nialla i Zayna. W spojrzeniu Nancy było coś, czego nie potrafiłem opisać. Coś tajemniczego dla mnie.

- To Niall i Zayn. – Wyjaśniłem, ponownie patrząc w jej oczy. Ciągle śledziła uważnie tamtą dwójkę. – Są przyjaciółmi i mieszkają niecałe pół kilometra dalej.

- Zadajesz się z nimi? – zapytała, przenosząc wzrok na moje oczy.

Znajdowała się naprawdę blisko. Mogłem dokładnie zobaczyć jej trzy maluteńkie pieprzyki ponad górną wargą po lewej stronie, które z daleka były niewidoczne. Poczułem lekkie skrępowanie całą sytuacją. Mój oddech od razu stał się płytszy, a wzrok rozbiegany pomiędzy jej granatowymi oczami.

- Rozmawiam z nimi okazjonalnie. Raz czy dwa się zdarzyło, że razem wracaliśmy do domu.

Wtedy jej twarz przybrała nieprzyjemny wyraz. Jakby właśnie poczuła co najmniej okropny smród. Nie kontrolowałem tego, ale w którymś momencie nieświadomie przybrałem podobny wyraz. Zaraz jednak ściągnąłem brwi, myśląc nad zachowaniem dziewczyny. Nie rozumiałem, dlaczego tak zareagowała na wiadomość, że koleguję się z chłopakami. Niejeden raz zdarzyło się, że po kłótni z Mattem wracałem do domu właśnie z nimi. W pewien sposób byli mi bliscy.

- Przecież to jacyś frajerzy. – Skomentowała sarkastycznie Nancy, cofając się o krok i tym samym opierając o parapet. – Nieważne. Może miałbyś ochotę pójść ze mną do kawiarni? Porozmawiamy, poznamy się bliżej… - zaproponowała, uśmiechając się słodko.

- Brzmi nieźle.

Dziewczyna klasnęła w dłonie uradowana.

- Do zobaczenia później. – Szybko nachyliła się ku mnie, cmokając w usta, po czym pomachała, odchodząc.

Obserwowałem, jak oddala się powoli i nie mogłem uwierzyć, że właśnie mnie pocałowała. Bo taki zwykły całus także się zaliczał, prawda? Odprowadzałem ją wzrokiem, dopóki nie skręciła w lewo, znikając za ścianą. Wtedy obejrzałem się przez ramię na Zayna i Nialla. Wciąż stali przy oknie, rozmawiając o czymś i śmiejąc się przy tym do rozpuku. Wydawali się przyjaźnić bardziej, niż to mogłem zrozumieć. Nie chodziło tu o ich seksualność – chociaż wielu lubiło żartować, że to coś więcej. Tutaj chodziło o rodzaj przyjaźni, jakiej do tej pory nie doświadczyłem. A o jakiej podświadomie marzyłem. Pewnych rzeczy nie zrozumiesz, dopóki ich nie zaznasz i tak również miało być w moim przypadku.

Ja wciąż ślepo trzymałem się twierdzenia, że to, co łączyło mnie, Matty’ego, Bena, Mazzi’ego i Louisa, było przyjaźnią.

*

Piątek nadszedł szybciej, niż się tego spodziewałem. Nie stroiłem się specjalnie tego dnia. I tak, dobrze zdawałem sobie sprawę, że miałem randkę. Z samą Nancy Hernandez! Ale szczerze powiedziawszy… nie robiło to na mnie wielkiego wrażenia. Było wielkim zaskoczeniem dla wszystkich, kiedy przez ostatnie dni dziewczyna flirtowała ze mną na szkolnych korytarzach. Albo kiedy niespodziewanie cmokała mnie w usta, żegnając się.

- Nie schrzań tego, stary. – Matty poklepał mnie pokrzepiająco, kiedy czekałem na Nancy przed szkołą. – Powinieneś naprawdę docenić, że dziewczyna z naszego świata zainteresowała się tobą.

Skinąłem głową na znak, że rozumiem.

Nie czekałem długo na dziewczynę. Jednak stres, który mnie dopadł, nie minął, gdy się pojawiła. Całą drogę do kawiarni starała się rozluźnić napiętą atmosferę, komplementując mnie. Co było dziwne, bo role powinny być odwrócone. Dlatego ja odważyłem się pierwszy chwycić ją za dłoń, zanim dotarliśmy na miejsce. Wydawała się być zadowolona, co sprawiło, że uśmiechnąłem się. Lubiłem uszczęśliwiać innych. To miłe uczucie, kiedy widzisz, że ktoś uśmiecha się dzięki tobie.

Niemniej jednak było w Nancy coś, co mnie od niej odpychało. W przeciągu półgodzinnego marszu do kawiarni zdążyła przekazać mi taki natłok informacji, że powoli zaczynałem się gubić. Nie pytałem ją o pewne rzeczy, gdyż wywnioskowałaby, że jej nie słucham. A tak wcale nie było! Po prostu jej niezamykająca się buzia była dla mnie czymś przerażającym.

- Naprawdę cieszę się, że dałeś się namówić na spotkanie. – Zgrabnym ruchem założyła kosmyk włosów za ucho, posyłając mi długie spojrzenie spod ciemnych rzęs.

Właśnie kończyliśmy jeść zamówione wcześniej ciasto. Nancy do reszty opróżniła szklankę pomarańczowego napoju gazowanego, oblizując wargi.

- Tak, ja również – odparłem.

- Przepraszam cię, ale muszę iść. Miałam być dzisiaj po trzeciej w domu, a już jest prawie czwarta.

Skinąłem głową w milczeniu, dając jej do zrozumienia, że nie mam jej tego za złe. Kiedy ona wstała, zarzucając torbę na ramię a kurtkę przewiesiła na przedramieniu, zrównałem się z nią. Chciałem cmoknąć ją w usta, po przyjacielsku. Nancy miała inne plany wobec mnie. Pewnie przyciągnęła mnie ku sobie, miażdżąc moje usta w namiętnym pocałunku, który automatycznie oddałem. Poczułem smak pomarańczy, który na długo pozostał na moich ustach.

Opuściłem kawiarenkę chwilę po Nancy i ciągle nie mogłem pozbyć się jednego dziwnego wrażenia. Coś musiało być nie tak – byłem tego pewien. Nie chciałem jednak wyciągać pochopnych wniosków. W innym wypadku zwariowałbym.

*

Korytarze gwałtownie zapełniły się wraz z ostatnim dzwonkiem. Uczniowie niemal biegiem rzucili się do szatni, aby móc jak najszybciej opuścić mury szkolne. Westchnąłem, wychodząc na samym końcu i zamykając klasę. Udałem się do toalety, gdzie od razu napisałem wiadomość do Gemmy, że wrócę później i żeby się nie martwiła. Moja siostra czasami była nadwrażliwa, jeśli chodziło o moje bezpieczeństwo. Na czele z mamą, ale kiedy ona była w pracy na popołudniową zmianę, Gemma obejmowała stery i miała za zadanie dopilnować, żebym był cały i zdrowy. Nie widziałem potrzeby paniki. Byłem dużym chłopcem. Cóż, może nie dorosłym, bo do pełnoletniości brakowało mi jeszcze paru lat, ale byłem na tyle świadomy swoich czynów, że ich troska była tutaj naprawdę zbędna.

Ruszyłem wolnym krokiem w stronę sali na drugim piętrze na końcu korytarza, gdzie miały się odbyć zajęcia dodatkowe z matematyki. Nie myliłem się. Benzer od samego początku miał jakieś zarzuty pod moim adresem. Podpadłem mu kilka razy, kiedy wziął mnie do tablicy i nie umiałem rozwiązać zadań. Na dodatek oddał sprawdzian wczoraj i okazało się, że złapałem pierwszą jedynkę. Idealny początek.

Będąc blisko klasy dostrzegłem już kilkoro uczniów pod ścianą, zbitą w kilkuosobowe grupki. Chciałem usiąść i w spokoju poczekać te kilka minut, zanim nauczyciel przyjdzie. Mój wzrok przykuło jednak coś innego. Patrząc na plecy postaci stojącej przy oknie nad otwartą książką i wyglądającej gdzieś za szybę, uśmiechnąłem się głupkowato do siebie. Szybko przybrałem naturalnego wyrazu twarzy, idąc pewnym krokiem ku niemu. Zanim jednak dotarłem, Louis odwrócił się i gdy mnie dostrzegł, jego usta rozciągnęły się w szerokim uśmiechu.

- Cześć, Młody. – Przywitał się.

Uśmiechnąłem się, słysząc jego słowa. Nigdy nie lubiłem, kiedy ktoś podkreślał fakt, że byłem młodszy. Czułem się sfrustrowany. Ciągłe bycie tym młodszym dobijało mnie i sprawiało, że czułem się gorszy. Bo teoretycznie byłem mniej doświadczony i mniej dojrzały. Tym razem jednak nie zwróciłem na to uwagi. Louis powiedział to z taką… lekkością, jakby to była najnormalniejsza rzecz w świecie. I owszem, była! Ale były sytuacje, kiedy wyolbrzymiałem to. I czasem mnie to przytłaczało.

- Ty też kiepsko radzisz sobie z matematyką? – zapytałem, wyglądając za okno.

Nie lubiłem jesiennej pory. Patrząc na nagie drzewa, z których liście już opadły, czułem się przygnębiony. Chociaż kolorowe liście wyglądały pięknie, to zawsze w tym okresie dopadał mnie zły nastrój. To było takie babskie… Ale byłem typem osoby, w której głowie pojawia się tysiące myśli i wiele z nich chciałbym wypowiedzieć na głos, chociaż dobrze wiedziałem, że nie mogę tego zrobić. Musiałem przemilczeć dużo spraw, które w tym okresie wyjątkowo roztrząsałem i kończyło się to, jak się kończyło.

Wyskoczyłem na parapet, opierając się o szybę i uważnie śledząc twarz Louisa. Chłopak potrząsnął głową.

- Chciałem tylko poćwiczyć przed zbliżającymi się egzaminami. Nie chcę ich zawalić – odparł. – Wcale nie jestem taki słaby z matematyki.

- W takim razie po co tracić czas? – zapytałem, nie rozumiejąc. Wciąż obserwowałem twarz przyjaciela, który wyglądał na zewnątrz. – Gdybym to ja był dobry z matematyki, pewnie teraz z wywalonym językiem biegłbym do domu.

Louis roześmiał się cicho, kręcąc głową z niedowierzaniem.

- Aż tak źle idzie ci matematyka?

W odpowiedzi tylko skinąłem głową. Zanim nasze wzroki się przecięły, opuściłem głowę, obserwując swoje dłonie. Zacząłem bawić się palcami, czując się onieśmielonym. Nie chciałem nikomu mówić o swoich kłopotach. Ale teraz zatajenie tego byłoby głupotą. Tak czy tak wyszłoby na jaw, że Benzer lubi mnie dręczyć na lekcjach. Ale mamie do niczego się nie przyznałem. I nie przyznam, dopóki jakimś cudem nie uda mi się tego poprawić.

- Zawaliłem sprawdzian. Nawet nie mówię o tym matce, bo uziemiłaby mnie i zabrałaby mi telefon. – Wzruszyłem od niechcenia ramionami. – Dlatego muszę jakoś przyłożyć się do poprawki, którą mam w przyszły poniedziałek na lekcji.

- Jaki dział?

- Mnożenie z niewiadomymi.

Louis zamyślił się na krótką chwilę. Chciał coś powiedzieć, ale zanim jego usta się otworzyły, po pustych korytarzach odbił się echem pomruk powitania skierowany do profesora. Prędko zeskoczyłem z parapetu, jednak to nie umknęło uwadze nauczyciela. Posłał mi karcące spojrzenie, ale celowo go zignorowałem, obserwując Louisa. Zdecydowanie był ciekawszą postacią, niż Bezner.





Jestem na tyle zmęczona, że napiszę krótko. Dziękujemy za wszystkie miłe słowa dotychczas, dziękujemy za wszelkie komentarze, które są dla nas budujące, cieszymy się, że chociaż opowiadanie różni się od pozostałych, jest parę osób, które je czytają i na koniec mamy nadzieję, że i trójeczka się spodoba. <3
Kto chce być informowany - numery gg czy tt w komentarzu lub tutaj

28 komentarzy:

  1. Chyba pierwsza :3 A tak poza tym to dział jak zwykle świetny ! <3 Czekam na kolejne, po prostu kocham waszego bloga ! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. No po prostu kocham ubóstwiam waszego bloga no po prostu rozdział jest zajebisty.No nie ma słów żeby opisać ten rozdział no.Niecierpliwie czekam na kolejny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń
  3. mi też rozdział bardzo się podoba, zresztą jak praktycznie każdy :)
    wraz z każdym kolejnym fragmentem powoli układam sobie w głowie fakty i wychodzi mi, że już lubię Nialla i Zayna, o Harrym i Lou nie wspomnę, ale wciąż czekam na więcej... coś pachnie mi korepetycjami ;) za to zdecydowanie nie lubię tej całej Nancy-Francy ;) znalazła się taka, co to będzie mojego Zialla oceniać (foch)...
    Czekam kiedy Harry w końcu uświadomi sobie, że Matty wcale nie jest jego przyjacielem (nie lubię kolesia). Facet, który mówi ci prosto w twarz, że "powinieneś docenić, że dziewczyna z naszego świata zainteresowała się tobą" tak naprawdę ma na myśli swój świat, a tobie do niego jeszcze baardzo daleko... I to ma być przyjaciel? Harry! Otwórz oczy!
    Pisałam już nie raz, że uwielbiam tego bloga i odkąd na niego trafiłam jestem wierną czytelniczką. Nic się nie zmieniło ;) Wciąż jest genialny i wciąż z przyjemnością czytam kolejne rozdziały. I jak zawsze z niecierpliwością czekam na następne.
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  4. W tym opowiadaniu bardzo ciekawi mnie perspektywa świata jaka jest opisywana z punktu widzenia Harrego^^ Świetnie się czyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. rozpaczam.
    rozpaczam, bo to było za krótkie i już skończyłam czytać ;c
    ale teraz do konkretów:
    1. też mnie ciekawi fakt, że Hazza jest tu taki kruchy, taki, hmm... no nie wiem, taki wrażliwy :)
    2. nie podoba mi się ta cała Nancy -,- kurde, przylazła nie wiadomo skąd i myśli, że będzie fajna. niedoczekanie!
    3. czekam na moment Larry'ego! no dziewczyny, nie dręczcie mnie dłużej! :)

    pozdrawiam i zapraszam do siebie:
    uwannasaygoodnight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Naprawdę oryginalne. Cholernie wciąga i coraz bardziej ciekawi.
    To już trzecie opowiadanie w waszym wykonaniu, które czytam, a dalej mnie zaskakujecie. Brawo ;)
    Przepraszam, że tak króciutko, ale już nie mam dziś siły. Wybaczcie :*
    Czekam na kolejny :U*

    OdpowiedzUsuń
  7. no pewnie, że się podoba! chyba nie było takiego rozdziału, który by mi się nie spodobał na Waszym blogu :D
    co do tej części, rewelacja!
    choć nie podobała mi się ta sytuacja z ta Nancy.. odczułam wrażenie, że po ten namiętny pocałunek Harrego mu coś podsunął, ale on się chyba tego obawia..
    wyczuwam korepetycji Louisa dla loczka :D oby tak było, to będziemy mieli więcej akcji z LARRYM :D <333
    czekam na III! ;**
    @JLS_GotMyLove

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny rozdział <3 Z niecierpliwością czekam na następny. Chcę więcej Larry'ego. <3 Informujcie mnie na tt o nowym rozdziale: @Lovemydreams1

    OdpowiedzUsuń
  9. Zajebisty!! <3
    Czekam na następny i liczę że będzie duuuużo Larry'ego ;D

    OdpowiedzUsuń
  10. Mega ;D Nie mogę się doczekać następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  11. Naprawdę super! Widać że się staracie dziewczyny:) nie umiem się doczekać kolejnego rozdziału bo to bardzo ciekawe opowiadanie<3

    OdpowiedzUsuń
  12. Coraz bardziej interesują mnie przemyślenia Harry'ego. Są takie.. ciekawe, niecodzienne :) I nadają całemu opowiadaniu głębszy sens ^^
    Rozdział niesamowity :)Jak każdy zresztą xD

    OdpowiedzUsuń
  13. świetne :)) lubię to jak piszecie :D nie mogę się doczekać kolejnego :) Harry jest w tym opowiadaniu taki aww *_____*

    OdpowiedzUsuń
  14. Uwielbiam tą historię czekam na nn :*

    Zapraszam na my-independent-game.blogspot.com <--- pojawił się nowy rozdział ;D

    OdpowiedzUsuń
  15. Jeej! Czekałam na rozdział i go dostałam *.*
    Jest świetny jak zawsze!

    http://one-direction-ziall.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Swietnę boskie przecudne !!! Nie mogę się doczekać Larrego co nie zmienia faktu, że blog jest genialny ! :D

    ZAPRASZAM NA : http://incredilble-men-and-me.blogspot.com/ :D:D

    OdpowiedzUsuń
  17. Witam :) Na początku chcę przeprosić, że nie dodałam komentarz pod poprzednim rozdziałem.
    No i powiem tylko tyle, że kocham Larry'ego i z niecierpliwością czekam na rozwój wydarzeń.
    Pozdrawiam @weronika1993

    OdpowiedzUsuń
  18. Larry omggg <3 Kofamm <3 Mój blog o larrym
    http://merry-me-harry.blogspot.com/
    (prosiła bym o komentarz ;3)
    Właśnie odkryłam twojego bloga <3
    Nadrobiłam wszystkie rozdziały jest świetny .!
    + Dopiero zaczynam 2 bloga mogę liczyć odwiedzenie i na komentarz ?
    http://hey-girl-its-now-or-never.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Swietny!
    Jak zawsze <3
    Fabula jest orginalna i ciekawa .
    Nie podoba mi sie tylko ta dziewczyna... Taka hmm... Sztuczna<? Szykuje cos na Harrego - jestem pewna xD


    Czekoladka.
    larryisforever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  20. widać i czuć, że Harrego laski nie pociągają. Nie wiem czy nasz Harold o tym tylko wie tak do końca. ale niedługo sobie uświadomi. i aw już myślałam, żę Lou zaproponuje mu korki , a tu dupa przyszedł nauczyciel. i czekam czekam na Larrego oczywiśćie :D ! a u mnie 2 rozdział sie pojawił
    my-reality-is-your.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. dobra, komentuję pierwszy raz, wybaczcie!
    Harry, uświadom sobie dziecko że żadna laska cię nie pociąga. Kurde, na każdą patrzysz obojętnie. Są dla ciebie takie same. W żadnej nie widzisz "tego czegoś". Nawet inni to widzą, ślepyś Styles!
    Lou wkraczaj do akcji! Będą korki? Będzie coś ciekawego na tych korkach?? Hmm? Jakieś zbliżenie... No, kurde DZWONEK. To zło wcielone!
    Rozdział cudeńko <3 do następnego!
    informuj mnie:
    @amazaynnie

    OdpowiedzUsuń
  22. Bardzo mi się podoba, mimo, że nie lubię tej tematyki, ciekawy pomysł! :D Trochę się naczytałam, ale było warto.
    Zapraszam na www.jedna-chwila-jb.blogspot.com :D

    OdpowiedzUsuń
  23. awwww już widzę że coś tam korepetycje, korepetycje rawr:D czekam na kolejny, oczywiście mnie jakoś poinformujcie, a co do tej całej Nancy... to nie podobało mi sie gdy nazwała Zayna i Nialla frajerami, więc ogólnie jakoś mi zbrzydła. Mam nadzieję że to chwilowe, no i wydanie Harry'ego w wersji takiej słodkiej, jest no, słodkie<3 http://loving-him-was-red.blogspot.com/ zapraszam:D

    OdpowiedzUsuń
  24. Fajne. Już nie lubię tej Nancy.Współczuję trochę Harry'emu, że ma takich przyjaciół, bo coś czuję, że go zawiodą...

    OdpowiedzUsuń
  25. zgadzam sie z osoba powyzej ... wydaje mi sie ze ci jego ,,przyjaciele`` go zawioda i tylko jedyny louis sie bedzie z nim trzymal , ale to sa tylko moje przemyslenia ;DD

    OdpowiedzUsuń
  26. rozdział jak zwykle cudowny . kocham ten blog . po prostu kocham <3
    już bym chciała takiego... Larry'ego Larry'ego.. oh yea . Larry forever *___*
    szkoda mi tego naszego Harry'ego.. też mi przyjaciele.. biedactwo , nie zasłużył na to . przecież to Aniołek <3
    z niecierpliwością czekam na następny ^^

    OdpowiedzUsuń
  27. Twój blog mnie powala! Piszesz świetnie!
    Czekam na kolejny rozdział!:D
    Zapraszam też do mnie:
    http://findyourdreamssweetheart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń