piątek, 28 grudnia 2012

Illusion never change - fourteenth.


Nie wiedziałem, że duszenie w sobie niektórych emocji może się okazać takie niszczące dla człowieka. Szczególnie kłamstwo. Byłem do reszty zmęczony tym wszystkim. Ukrywaniem się, ciągłym ustępowaniem, wymówkami… Były chwile słabości, kiedy chciałem wykrzyczeć mamie w twarz, że to wcale nie koledzy mnie tak załatwili – co łatwo łyknęła i nawet wyglądała na naprawdę przejętą. Ale nie zważałem już na jej troskę o mnie. O jej nagłą troskę, dla ścisłości.

Któregoś pięknego dnia maja, kiedy siedziałem w altance za domem i rozmawiałem z Nathalie, zaczynałem zdawać sobie sprawę z rzeczy, których do tej pory nie dostrzegałem. Była dobrą przyjaciółką. Nie tylko dla Gemmy, ale również dla mnie. A jeszcze cudowniejsze było to, że nigdy nie zdradzała naszych sekretów temu drugiemu. Nie spotykaliśmy się często, bo niby o czym moglibyśmy rozmawiać? Ją interesuje moda, a mnie piłka nożna – gdzie tu jakiekolwiek powiązanie? Mogłem jednak liczyć na jej pomoc, kiedy tego potrzebowałem.

- Przyznać ci się do czegoś? – zapytała nagle, kiedy skończyliśmy się śmiać z kawału, który opowiedziała. Zaskoczony jej pytaniem po prostu skinąłem głową, a na mojej twarzy wciąż gościł radosny wyraz. – Wiem wszystko o twoim ojcu.

I nagle uśmiech z mojej twarzy zniknął, a policzki oblały się rumieńcem. Nathalie widocznie tego nie dostrzegła, gdyż upał panujący na zewnątrz robił swoje.

- Co masz na myśli?

Próbowałem udawać głupiego i nie pokazywać jej, że wiem o co chodzi. Choć moja nagła reakcja jasno jej pokazała, że doskonale zdaję sobie z tego sprawę.

- Uważam, że to ja powinnam ci powiedzieć. Wiem, że nie powinnam tego robić, ale… wyciągnęłam wszystko od Louisa.

- Co?! – zawołałem z oburzeniem, otwierając usta. – I on ci powiedział?

- Nawet nie wiesz, ile musiałam go męczyć, żeby to w końcu z siebie wydusił – odparła spokojnie. – A raczej potwierdził moje przypuszczenia – dodała, gdy zobaczyła, że złość mnie ogarnia.

Wstałem zza dużego drewnianego stołu, wychodząc z altanki. Louis właśnie się zbliżał do nas z szerokim uśmiechem na twarzy i kubełkiem lodów w reklamówce. Zmartwił się, gdy dostrzegł mój wyraz twarzy i już z daleka spytał:

- Co się znów stało?

- Ty – warknąłem zły, krzyżując ręce na torsie.

- Ja? – Wskazał palcem na siebie, niedowierzając.

- Tak, ty. Paplo – dodałem.

Wystarczyło jedno porozumiewawcze spojrzenie w kierunku Nathalie, aby złość na nowo we mnie zawrzała. Prychnąłem pod nosem, chcąc odejść, ale zanim udało mi się postawić krok, Louis był już koło mnie i delikatnie złapał za ramiona, niemo prosząc, abym został.

- Spójrz, Harry. – Zaczął powoli. Spojrzałem na niego spod ściągniętych brwi, a upór i złość nie ustępowały z mojej twarzy. – Naprawdę nie chciałem jej nic powiedzieć, ale widzę, że ufasz jej równie mocno jak mi i nie widziałem sensu w tym, żeby zaprzeczać jej słusznym podejrzeniom. Zresztą, dziwnym by było, gdyby taka inteligentna osoba, która na dodatek cię zna, nie zorientowała się po tym, jak pojawiłeś się wtedy w poniedziałek w szkole, że to ojciec cię pobił. Poza tym… wiesz, jaka ona potrafi być męcząca? – dodał z ciężkim westchnieniem, powodując na moich ustach cień uśmiechu.

Nie byłem na niego zły. Nieraz chciałem powiedzieć Nathalie o wszystkim, ale nigdy nie było okazji. Zawsze coś mi przeszkadzało przed tym, a potem już zwyczajnie sobie odpuściłem. Za to ona wyczuła, że Louis będzie idealną osobą, która mi pomoże, dlatego od samego początku kierowała mnie do niego. Miałem ochotę podziękować jej za to.

- No dalej, uśmiechnij się szerzej i powiedz, jak bardzo się cieszysz, że przyniosłem twoje ulubione czekoladowe lody – powiedział cicho Louis, sprawiając, że oboje uśmiechnęliśmy się w tym samym czasie.

Usiedliśmy w altance razem z Nathalie i chwilę rozmawialiśmy o moim ojcu. Zapewniłem ich, że jest w porządku. Od tamtego felernego dnia, minęło sporo czasu i odpuścił trochę. Na dodatek pod koniec maja miał wylecieć znów do Stanów na dwa miesiące i to było dla mnie plusem, gdyż wiedziałem, że będę całkowicie wolny i nie będę musiał żyć w stresie.

Później nasza rozmowa zeszła na przyjemniejsze tematy. Nathalie opowiadała nam o ostatnim weekendzie spędzonym z chłopakiem w domku letniskowym jego rodziców. Naprawdę widać było, że trafiła na odpowiedniego partnera.

- I wiecie, co było najlepsze? – zapytała, uśmiechając się coraz szerzej na wspomnienia. – Jego babcia co dwa tygodnie chodzi tam co nieco posprzątać w soboty. I tego wieczoru także miała tam być, bo mama Charliego nie powiedziała jej o naszym wypadzie. – Zaśmiała się głośno, łapiąc za brzuch. – I kiedy po umyciu Charlie pogasił wszystkie światła i poszliśmy do sypialni, to wiecie.. całowaliśmy się trochę i wtedy ja usłyszałam jakieś hałasy dobiegające z korytarza. Powiedziałam o tym Charliemu, ale on nie chciał mnie słuchać i zaczął mnie rozbierać. A że dopiero co się myłam, to nie miałam nic pod koszulą nocną i… - przerwała, znów śmiejąc się głośno.

Spojrzeliśmy na siebie z Louisem porozumiewawczo, domyślając się, do czego zmierzała cała historia. Zaśmialiśmy się cicho, kręcąc głowami.

- Nie mów, że w tym momencie jego babcia weszła do was– powiedział Lou, nabierając na łyżeczkę kolejną porcję i od razu pochłaniając ją.

- Tak! – zawołała, wybuchając niepohamowanym śmiechem. Jednak szybko zaczęła machać dłońmi, dając nam znak, że to nie koniec. – Jego babcia niespodziewanie wpadła do tej sypialni, zaświeciła światło, a za nią stali dwaj policjanci, rozumiecie to?!

- Żartujesz! – zawołałem, zaczynając się śmiać razem z nią.

- Jak to policja? Dlaczego? – pytał Lou, pomiędzy wybuchami śmiechu.

- Bo ona myślała, że to włamywacze i zadzwoniła po nich, a kiedy nas dostrzegła, od razu zaczerwieniła się, a policjanci zaczęli się śmiać z tej całej sytuacji. Wyobrażacie sobie, jak ja się musiałam czuć? W ostatniej chwili złapałam koszulę i niezdarnie się nią zakryłam! To było takie upokarzające i śmieszne zarazem.

- Nathalie! – Głos Gemmy dobiegł z tarasu.

- Już biegnę! – odkrzyknęła. – Żegnam, moi chłopcy. Zakupy czekają – dodała uśmiechnięta, całując na koniec każdego z nas w policzek.

Kiedy poszła, ciągle jeszcze chichotaliśmy z tej sytuacji, o której opowiedziała nam nasza przyjaciółka. Nagle przypomniał mi się pocałunek mój i Louisa. Choć pamiętałem jak przez mgłę, a wszystko wokół mnie wirowało, byłem pewien, że zachowywałem się dosyć głośno i wtedy też ktoś mógł nas nakryć.

- Nie chcę nawet myśleć co by było, gdyby twoja mama słyszała, że wróciliśmy i wtedy przyszła do twojego pokoju… - powiedziałem cicho, ciągle się uśmiechając.

Louis był zaskoczony nagłą wzmianką o pocałunku, gdyż kątem oka dostrzegłem, że przestał jeść lody, zamiast tego wpatrując się we mnie.

- Hałasowałeś trochę… bardzo – dodał po krótkiej chwili namysłu.

- I nazwałem cię głupkiem, bo zabrałeś mnie stamtąd…

- A ja ciebie głupszym, bo wiedziałem, że i tak byś mi dziękował, że cię stamtąd zabrałem – przekomarzał się z uśmiechem. – Dobrze, że już dali sobie z tym spokój i wszyscy powoli zapominają o tej akcji.

- Tak… - mruknąłem. Myślałem w tamtym momencie o czymś zupełnie innym. – Dobrze chociaż całowałem?

- Słucham? – zapytał z niedowierzaniem. Nie odezwałem się słowem. Po prostu spojrzałem na niego i wyczekiwałem odpowiedzi. – Znaczy, no… nie było tak źle, wiesz… jak dla mnie to… ugh, nie tak. – Mruknął pod nosem przekleństwo, mierzwiąc swoją czuprynę. – Powiem tak: gdybyś mnie nie pociągał ani trochę, byłbym skłonny powiedzieć, że było super. Ale że jest jak jest, to powiem, że było fantastycznie.

Zamilkliśmy na dłuższą chwilę. Louis uniósł papierowe pudełko, po czym zaczął wypijać z niego roztopione lody.

- A myślałeś, żeby to powtórzyć?

Chyba zadałem pytanie w niewłaściwym momencie, bo Louis, będąc tym zaskoczony, zakrztusił się, przez co czekoladowa ciesz popłynęła strumieniem wokół jego ust, aż do brody, skapując na jego koszulkę.

- Cholera – mruknął cicho pod nosem, odrzucając prawie puste pudełko na stół.

Sięgnął dłonią ku brodzie, wycierając z jej krańca lepką ciecz. Widziałem w jego zachowaniu niepewność i… strach. Jakby bał się, że moje słowa były tylko żartem nieświadomie rzuconym na wiatr, który spowoduje, że straci nad sobą kontrolę i zrobi coś, co mogłoby zaszkodzić naszej przyjaźni.

Ale ja nie żartowałem. Naprawdę o tym myślałem.

Zanim ponownie sięgnął dłonią do twarzy, aby zetrzeć w niej resztkę lodów, uniemożliwiłem mu to, nachylając się w jego kierunku i składając krótkiego całusa blisko kącika jego ust. Poczułem smak lodów czekoladowych i uśmiechnąłem się na samą wizję tego, co prawdopodobnie działo się z nim w środku.

- Harry, nie powinieneś… - szepnął, kiedy oddaliłem się tylko po to, aby zlizać lody z ust.

- A co, jeśli tego chcę? – Zapytałem z uśmiechem.

- Chcesz się tylko zabawić. – Opuścił głowę na swoje splecione dłonie, garbiąc się lekko.

Chciał sam zetrzeć czekoladę z twarzy, ale ponownie mu to uniemożliwiłem, chwytając jedną dłonią jego nadgarstki.

- Nie chcę się tylko zabawić – powtórzyłem spokojnie i pewnie, kiedy nasze wzroki się spotkały.

Był oszołomiony tym, co się wokół niego działo. Prawdopodobnie robiłem coś, czego nawet sobie nie wyśnił; na co nie miał nawet najmniejszych nadziei, nie łudził się, pewnie nawet nie myślał. Bez zastanowienia odsunąłem jego dłonie, siadając okrakiem na jego kolanach. Jedną dłoń wplotłem mu we włosy, a drugą uniosłem lekko podbródek, zaczynając powoli scałowywać całą czekoladę wokół jego ust. Słyszałem jego przyspieszony i nierównomierny oddech, kiedy powoli drażniłem się z nim, specjalnie omijając jego usta. Kiedy po lepkiej czekoladzie zostały już tylko resztki. Sięgnąłem po dół koszulki Louisa, unosząc ją ku górze i wycierając go.

- Przynajmniej nie będziesz się lepił. – Powiedziałem z uśmiechem, kiedy otworzył oczy. – Wiem, mogłem użyć mojej bluzki, ale ty już wyglądasz jak pięcioletnie dziecko, które nie potrafi zjeść lodów więc… Auć! – warknąłem, kiedy chłopak uderzył mnie lekko w klatkę piersiową.

- Jesteś świnią, wiesz?

- Wiem – odparłem dumnie.

- Złaź ze mnie. – Dotknął mojego torsu, popychając mnie lekko, ale zdążyłem spleść swoje dłonie na jego karku, uniemożliwiając mu to. – No dalej, Harry.

- Aż tak ci przeszkadzam? - Przybrałem na twarz smutny wyraz, który niestety nie przekonał Louisa.

- Dobrze wiesz, o co chodzi – powiedział zmęczonym tonem, patrząc mi w oczy. Był tak blisko mnie, jak nigdy wcześniej. Mogłem dostrzec maleńkie piegi wokół jego nosa, a w jego oczach gdzieniegdzie odcienie granatu pomieszane z szarym błękitem. Takie małe detale, które wcześniej mi umykały, a które wydały mi się… niesamowite. – Nie możesz się tak zachowywać przynajmniej ze względu na moje uczucia. Nie chcę pomyśleć, że bawi cię to i wykorzystujesz mnie w ten sposób.

Wtedy zrozumiałem, że Louis naprawdę mógł to tak odebrać. A ja nie chciałem, żeby tak było. Nie myśląc długo naparłem gwałtownie na jego wargi, zmniejszając dystans dzielący nasze klatki piersiowe. Louis położył dłonie na moich biodrach, zaciskając lekko palce. Odwzajemnił pocałunek, choć za pewno nie chciał tego zrobić. Nie, dopóki nie wiedział na czym stoi. Dopóki nie miał jasnej sytuacji. Ale pragnął mnie. Bardziej niż to sobie mogłem wyobrazić. Uświadamiałem to sobie dopiero w trakcie tych niewinnych pieszczot. Poznawaliśmy się dzięki temu. Szybko się zapomnieliśmy w naszych gwałtownych i namiętnych pocałunkach, powoli tracąc oddech. Ale było nam tak przyjemnie, że żaden z nas nie zamierzał przerywać tej cudownej chwili. Dopiero w momencie, kiedy uświadomiłem sobie, że znacznie podnieciłem się tym i było mi trochę wstyd z tego powodu. Oderwałem swoje usta, zaciskając je w wąską linię, zanim powiedziałem:

- Nie wiem jak ty to zrobiłeś, ale przy twoich pocałunkach podnieciłem się bardziej, niż przy pocałunkach chociażby Nancy. To niedorzeczne. – Patrzyłem na dach altanki, chcąc za wszelką cenę uniknąć jego wzroku i tego zażenowania, które czułem.

- Ja też – szepnął Louis.

Wtedy spojrzałem na niego, koniuszkiem języka wilżąc wargi.

- Łazienki są wolne. Jeśli nie chcemy, żeby mama nas nakryła, powinniśmy jak najszybciej zająć obie i coś z tym zrobić, bo… ciężko nam będzie bez małej pomocy.

Louis zaśmiał się cicho, po czym skinął głową.

- Dobrze. Chociaż potem i tak na nowo podniecę się na twój widok, przepraszam.

*

Tego dnia Louis został na obiedzie. Mama wracając z pracy kupiła pizzę i z uśmiechem zjadła z nami. Zaczęła wypytywać mojego przyjaciela o to, czy jego mama jest z zawodu pielęgniarką. A kiedy on potwierdził i dodał, że ostatnio nawet zmieniła pacę, Anne uśmiechnęła się jeszcze szerzej.

- Poznałam ją dzisiaj! Cudowna kobieta. Wydawała mi się podoba do ciebie, dlatego zapytałam.

Zaczęła potem opowiadać o mamie mojego przyjaciela. Nie słuchałem o czym konkretnie, bo siedząc przy stole naprzeciwko Louisa i zwyczajnie go obserwowałem. Kiedy on się uśmiechnął, ja także się uśmiechałem. Kiedy poważniał, ja także poważniałem. A kiedy nasze spojrzenia krzyżowały się na ułamki sekund, szybko odwracał wzrok, słabo się rumieniąc.

W końcu przyszedł czas, kiedy musieliśmy się pożegnać. Odprowadziłem go do drzwi, otwierając mu je.

- To do jutra w szkole – powiedział, uśmiechając się.

Chciał opuścić mój dom, ale ja zatrzymałem go, dając krótkiego całusa w usta. Był zaskoczony i chciał porozmawiać o tym ze mną, ale nie mogliśmy zrobić tego na korytarzu, żeby mama usłyszała jakiegokolwiek słowa.

- Zadzwonię do ciebie wieczorem. Do zobaczenia jutro!

Zamknął drzwi z uśmiechem, odwracając się. Wtedy stanąłem jak wryty, nie będąc zdolnym wykonać żadnego ruchu. Po prostu stałem i patrzyłem na mamę, która wydawała się być nie mniej zszokowana tą sytuacją niż ja.

- Mamo, ja… - zacząłem, ale przez moje gardło nie mogły przejść żadne słowa.

- Naprawdę jesteś gejem? – zapytała spokojnie, uważnie patrząc mi w oczy.

Opuściłem spięte ramiona, patrząc na podłogę. Byłem gejem? Nie patrzyłem tak na to. Skąd to mogłem wiedzieć. Wizja całującego mnie Lou podobała mi się, ale gdyby miał to być jakiś inny chłopak… czułem odrazę. To było dla mnie zagadkowe uczucie, którego chciałem doznać. Ale nie byłem pewien, czy mogłem to nazwać po imieniu.

- Nie chcę o tym gadać – powiedziałem w końcu, idąc do kuchni. Wyminąłem zaskoczoną mamę, która jednak nie chciała dać za wygraną.

- Harry, synku – zaczęła spokojnie. – Jestem twoją matką, powinieneś mi ufać. Powinieneś móc powiedzieć mi o wszystkim. Powinieneś widzieć we mnie osobę, która jest ci tak bliska jak… Louis. Która jest twoim przyjacielem – dodała, gdy dostrzegła mój niepewny wyraz twarzy.

- Chcesz mi pomóc w taki sam sposób jak ojciec? – zapytałem od niechcenia.

- On docierał do ciebie do pewnego momentu aż…

- On nigdy do mnie nie dotarł! – zawołałem, czując ogarniającą mnie frustrację. – Boże, naprawdę byłaś aż tak ślepa, żeby nie dostrzec, że ten sukinsyn wolał mnie uderzyć zamiast ze mną porozmawiać jak człowiek?! Naprawdę tego nie widziałaś?! – krzyczałem, czując, że to jest koniec tego wszystkiego. Coś we mnie pękło. Coś mnie podświadomie zmusiło do tego, abym powiedział to na głos, choć to mogło być dla mnie najbardziej błędną decyzją w życiu.

Zaskoczona Anne otworzyła szerzej oczy, potrząsając lekko głową.

- Des cię bił? – zapytała dla pewności. Nie odpowiedziałem, jedynie spuściłem głowę, nie mają dłużej siły patrzyć jej w oczy. – Odpowiedz mi Harry, czy twój tata cię bił?

- On jest moim ojcem tylko na papierku. W rzeczywistości już dawno dla mnie umarł.

- Harry – pisnęła cicho mama, podchodząc do mnie i kładąc dłonie na moich ramionach. – Od jak dawna to trwa?

- Od samego początku – szepnąłem cicho, mając nadzieję, że ona jednak tego nie usłyszy.

Ale myliłem się.

- Dlaczego nic mi nie powiedziałeś? – zapytała, ujmując moją twarz w dłonie.

- A co by to zmieniło? – zapytałem zmęczony, pozwalając moim powiekom opaść na dłuższą chwilę.

- Nie wysłałabym cię tam, to oczywiste! – Przytuliła mnie mocno, opierając swój policzek o moją czuprynę. – Nie wybaczę sobie tego, nigdy – szepnęła do siebie, głaszcząc moje plecy. – Nie wybaczę.

Gdybym powiedział, że byłem zaskoczony jej reakcją, skłamałbym. Byłem w szoku. Byłem kompletnie pozbawiony racjonalnych myśli i czynów. Dopiero po dłuższej chwili objąłem ją w pasie, mówiąc, żeby przestała, kiedy jej usta nie zamykały się od słów przeprosin i żalu do samej siebie. To był ten moment, kiedy zacząłem się zastanawiać, czy moja mama naprawdę była taka „zła”. Nadal jednak nie wiedziałem, co będzie zamierzała z tym zrobić. Byłem tylko pewien, że nie zostawi tego tak w spokoju.







miał być rozdział później, bo wciąż mam do niego pewne wątpliwości, ale zdecydowałyśmy z Sabiną, że dodamy dzisiaj. od razu mówię - tak, to jest ostatni rozdział.  a kiedy będzie epilog? nie wiem. jeśli się uda, napiszę to w dłuższej formie niż pojedynczy rozdział i może mi z tym trochę zejść. w każdym razie, gdybyście chcieli o coś zapytać - zgłaszajcie się na tt, gdzie nas najszybciej złapiecie. czy do Sabiny czy do mnie, to nie ma znaczenia. :3

43 komentarze:

  1. AWWWW JESTEM PIERWSZA, DOBRA, WIECIE E WAS KOCHAM, NIE ? TO MÓWIĘ
    KOCHAM WAS, LOL, oK
    POZDRAWIAM XXXXXXX

    OdpowiedzUsuń
  2. OSTATNI ?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?!?! WHY ???? NIE !!!! Ale prawda, że będziecie jeszcze pisać ??

    OdpowiedzUsuń
  3. *.* nie mogę uwierzyć, że to już ostatni rozdział. Pokochałam to opowiadanie. Mimo wszystko widać po tym rozdziele, że to koniec i jestem szczęśliwa, że Anne w końcu przejrzała na oczy i Harry również. Wie, że jego mama nie jest zła i zdał sobie sprawę, że coś czuje do Lou.
    Rozdział jest świetny i wszystko jest tak jak powinno być. Moim zdaniem.

    [2 rozdział na we-go-to-heaven.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  4. nie jestem Larry Shipper, ale czytanie tego opowiadania wciągnęło mnie na maxa. szkoda że to już ostatni, ale mam nadzieję że będziecie jeszcze pisać bo obie macie wielki talent :3 co do tego rozdziału to trzy słowa-świetny, bombowy, niesamowity <3 czekam z niecierpiwością na epilog, i mam nadzieję, na nowe opowiadanie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak to ostatni?! To nie może być ostatni, błagam! Oh, why? Takie wspaniałe opowiadanie, a już koniec. :c!

    OdpowiedzUsuń
  6. NIE!!!!!!!! to moja pierwsza reakcja po przeczytaniu, że to ostatni rozdział nie no mogło by być jeszcze z 3 i epilog ;(
    błagam !!!!!!!!! tak to kocham i co ja czytać będę ;/

    OdpowiedzUsuń
  7. Co? Nie! To nie może być ostatni rozdział, błagam! Tak strasznie wkręciłam się w tego bloga!
    Dobra, moje jęki i tak nic nie wskurają -.-
    W każdym razie rozdział genialny! Jeden z lepszych. Dobrze, że Harry "zdecydował" się w końcu powiedzieć mamie o tym że ojciec go bije. Powinien to zrobić już dawno, ale cóż..
    Scena Larry'ego mega, mega, mega cudowna. Rozpływam się <3 Lou musiał się naprawdę nieźle zdziwić zachowaniem Hazzy i tym co mówił. Napewno nie spodziewał się, że Harry w pewnym sensie odwzajemnia jego uczucia.
    Z niecierpliwością czekam na następny rozdział/epilog ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Szczerze powiedziawszy zaskoczyłaś mnie tym, że to już ostatni rozdział. To opowiadanie wywarło na mnie niemałe wrażenie, właściwie od samego początku je uwielbiałam i teraz będzie mi bardzie ciężko się z nim rozstać.
    W tym opowiadaniu wszystko zostało niesamowicie świetnie opisane; uczucia Harry`ego, te wszystkie momenty, kiedy był zły na Louisa, ale również te, w których go po prostu potrzebował.
    Pokochałam postacie, naprawdę sympatyczne, świetnie wykreowane, nie dało się ich nie lubić.
    Powiem jedno - dobra robota, spisałyście się obie.
    Planujecie może kolejne opowiadanie? Mam nadzieję, że tak *o*

    OdpowiedzUsuń
  9. nie mam słów. Uff, spokojnie...spokojnie...Jesczze chwilka. Ohhhh. Dobra. A może jednak nie. Na serio nie wiem co napisać, to bhyło takie cudowne. Anne BARDZO mnie zaskoczyła. Jestem szczęśliwa, że tak to się rozwinęło. Cudowny rozdział, trochę przykro że ostatni. Cudowna scena w altanie. Nie mogę przestać się szczerzyć do ekranu! Jeszcze raz - NIESAMOWITE. Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKAM NA EPILOG! ♥

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie wiem czemu, to ostatni rozdział. Trochę to dla mnie bez sensu. Okej byłoby gdyby to był przedostatni rozdział,bo tak to dla mnie średnio to wygląda. No, aczkolwiek rozdział bardzo ki się podoba. Właściwie,powiedzialabym,że to mój ulubiony rozdział!bardzo podoba mi się scena między lou a hazza,jest mega słodka i dobrze napisana. No to co,pozostaje mi czekać na epilog choć wcale się z tego nie cieszę. Liczę na to, że po tym opowiadaniu znów będzie larry albo ZIALL SDGHKLDAOGDSHJF *.* xxx

    OdpowiedzUsuń
  11. nie!!!nie!!!nie!!! dlaczego ostatni?! nie mogłybyście napisać jeszcze chociaż jednego dodając trochę WIĘCEJ LARREGO? plis... no dobra sama nic nie mogę poradzić... skoro nie da się nic zrobić no to powiem tylko że czytanie tego rozdziału było...nie mam słów :3...no ale krótko:
    -rozdział świetny, najlepszy z całego INC
    -czekam na epilog albo LEPIEJ JESZCZE JEDEN ROZDZIAŁ!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  12. Szkoda, że to już ostatni rozdział, skoro tak naprawdę w całym blogu nie było Larry'ego. :C Wiecie o co mi chodzi. Dwa pocałunki nie czynią jeszcze nic konkretnego. Cały blog ich przedstawia raczej jako przyjaciół. :/
    No nic, czekam na jakąś ostrą akcję w epilogu. I nie koniecznie chodzi mi tutaj o sprawy łóżkowe. Może wydarzy się coś brutalnego, bardziej niż dotychczas?
    Może jestem dziwna, ale wyobrażam to sobie jako niebywałą wściekłość ojca Harry'ego, który go pobije go bardziej niż dotychczas, bo się o wszystkim dowie (o tym, że Ann wie). Hazza zaleje się krwią, straci przytomność, a później to już nie mam pomysłu ;) Może wpadnie Lou, zaraz przed ostatnim ciosem przed utratą przytomności i zawoła karetkę czy coś takiego. Może zpital będzie na tyle blisko, że szybciej będzie jak go zaniesie na rękach?
    Ojej... źle ze mną. Niech ktoś dzwoni do mojego psychiatry ! xd
    Wybaczcie. Czekam na epilog, skoro to on ma być następny i liczę na jakąś "ostrą" akcję ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. dziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidzieki hyyyyyy wdech i dziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidziekidzieki jestem w niebie moge umierac -.- troche dziwne zdanie nieeewzne wazne jest to ze juz mam czekolade :D nie no zartuje (tak naprawde to nie ) ej no przeciez wiecie ze was uwielbiam i wgl no i prosze bardzo ten rozdzial daje mi pozwolenie na urwanie wam lba za tego "AMATORA" omg az sie nabuzowalem na te slowo :D hahahaha czy ja wspominalem o tym ze jestem mega fanem ( nie martw sie domu wam nie spale -.- ) :D big zolwik baby -III i love it hahahahahahahha piszcie dalej bo jak nie to co mnie przy zyciu bd trzymac . . . mam nadzieje ze nie chcecie mnie zabic O M G to jest strachliwe ( nie pamietam nooo jak sie pisze straszne . . . czekaj . . . -.- OMG 2x) mam foch za to ze napisalas ze to ostatni rozdzial -.- i dowale ci ty ty paplo jedna !! czjecie sie urazone? :D joke jestem zazdrosny i tyle jak sie dowiem gdzie miszkasz to wyrwe ci kepek wlosow i stworze twoiego klona ktory bd pisal dla mnieeeee buhehehehehehehe . . . tak niemartw sie miejsce w psychitryku mam juz zapewnione KLEKAJCIE NARODY NIEDLUGO SIE ODEMNIE UWOLNISZ :D <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Jezus Maria!!!! Jak co wieczór (jest po 23) rutynowe sprawdzanie blogów no i przed jak to z koleżankami nazywamy "szarym blogiem" zawsze mówimy jakiś tekst co zrobimy jak jest nowy rozdział no i ja taka "Jezu jak będzie nowy rozdział to zadźgam się wibratorem". Moje pytanie brzmi czy któraś z was ma wibrator??? A tak na poważnie ostatni rozdział OH GOD WHY ?!?!?! Mam nadzieję tylko że zajdzie jakaś akcja z Larrym w epilogu oraz, że będzie z 3x dłuższy niż zwykły rozdział :)No i mam nadzieję że znowu zabierzecie się za jakieś opowiadanie albo one shoty :) POZDRAWIAM :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie nie nie nie nie!!! Akcja dopiero się rozkręca a tu koniec? Jak możecie? Bardzo podobała mi się scena w altanie, dobrze piszesz, naprawdę lekko i przyjemnie się czyta. Masz wielki talent, ale zakładam, że już o tym wiesz. No więc czekam na dłuuugie piękne zakończenie, i kolejne opowiadanie. Umarłabym ze szczęścia gdyby Lou był w roli głównej, naprawdę.

    OdpowiedzUsuń
  16. Szkoda :( przywiązałam się do tego opowiadania
    Ochhh juz się nie moge doczekać następnego *-* wiem zr łatwo powiedzieć trudniej zrobić ale napisz go jak najszybciej Bo Cię kocham i to opowiadanie i tego bloga i Twój blog jest najlepszy , nie ma lepszych ! Kiedy wchodzę na inne moja reakcja brzmi "super" w myślach , a kiedy wchodzę na.Twojego i widzę ten kolejny rozdział , piszcze , skacze i powiadamiam o tym każdego mieszkańca w domu *-*

    Więc proszę nie kończ swojej działalności ns tym opowiadaniu
    I jeszcze raz kocham Cię ,kocham,kocham,kocham

    Anonimowa

    OdpowiedzUsuń
  17. Zajebisty rozdział *_* Ach... doczekałam się Larry'ego <3. To takie słodkie ;*
    Jesteście niesamowite w tym co robicie :)
    Chyba jeden z lepszych rozdziałów w tymże opowiadaniu :D
    Gratuluję pomysłów ^^.
    Kiedy przeczytałam, że to koniec, miałam łzy w oczach. Naprawdę. To takie smutne... ;c A zarazem fascynujące.
    No bo wszystko co dobre kiedyś sie kończy :D
    Czekam na równie wspaniały epilog ^^

    OdpowiedzUsuń
  18. Ostatni?!
    Boooze dlaczego?!

    W kazdym badz razie jest to nieziemske!!
    Nie bede sie rozpisywac, ale wielka szkoda ze juz konczycie...


    larryisforever.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  19. Ostatni ? Ale jak to ? Właśnie zrobiło mi się smutno.
    A co do rozdziału to jak zawsze wyszedł rewelacyjnie. Pozdrawiam i Szczęśliwego Nowego Roku Życzę @weronika1993

    OdpowiedzUsuń
  20. Cholera jasna, powinnam się już przyzwyczaić do tego, że kończycie całą historię akurat wtedy, gdy najmniej się tego spodziewamy i szczerze mnie tym denerwujecie! :D
    Wrrrrrrrrrrrrrrrrr...
    No dobra, ale pocałunek i tak był nieziemski :D
    Pozdrawiam :*
    youbringmesadness.blogspot.com
    uwannasaygoodnight.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Ochh... Jak ja się cieszę że Harry w końcu powiedział o wszystkim mamie. I Lou... Ah, szczerze to mnie zaskoczyłyście :D Ale jak najbardziej w pozytywnym sensie. Cudowny rozdział <3 Mam nadzieję że to wszystko nie skończy się tak jak w waszym pierwszym opowiadaniu o Larry'm. (Ciągle mam depresję XD). Jesteście niesamowite!
    I jeszcze pytanie: Czy po tym opowiadaniu szykujecie kolejne? (Błagam, powiedzcie że tak! :D)

    OdpowiedzUsuń
  22. dlaczego to ostatni? cholera, skomentuje zeby zapytac. nigdy tego nie robilam na waszym blogu. wczesniej po prostu czytalam..
    cholernie przywiazalam sie do tej historii, jest cudown a gdzy zkonczycie na pewno bede do niej wracac :)
    weny zycze i czekam na prolog xx

    p.s przepraszam za brak polskich znakow i duzych liter.

    OdpowiedzUsuń
  23. Opowiadanie ogólnie bardzo dobre, tylko szkoda, że tak naprawdę larry się dopiero rozkręca, a opowiadanie zaraz kończy.

    OdpowiedzUsuń
  24. Świetny rozdział.
    Mam nadzieję, że w epilogu rozjaśnisz trochę uczucia Harrego do Lou, bo wydaje mi się, że on nie jest pewny.

    OdpowiedzUsuń
  25. Dziwnie się czuję z myślą, że to już prawie koniec... Wasze opowiadanie stało się mi naprawdę bliskie i zawsze z niecierpliwością czekałam na kolejne rozdziały. Zresztą już od jakiegoś czasu jestem waszą fanką :) Jestem pewna, że za cokolwiek teraz się weźmiecie, będzie wspaniałe.
    Chyba zacznę od końca ;) Cieszy mnie zachowanie mamy Harry'ego... Wprawdzie jeszcze nie wiadomo, co zrobi, ale w końcu zaczęła się zachowywać jak matka. Lepiej późno niż wcale...
    I cieszę się ze zmian, które następują w Harrym... Podoba mi się ta jego droga od pierwszego rozdziału, do teraz. Nie mogę się doczekać co będzie w kolejnym rozdziale i odpowiedzi Hazzy na pytanie matki...
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego.
    HAPPY NEW YEAR !!!

    @KateStylees
    http://1d-my-little-mystery-girl.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  26. Szkoda, że to opowiadanie już się kończy. Jest genialne.

    OdpowiedzUsuń
  27. Witam, przez ostatnie dni czytałam Waszego bloga. Byłam pod dużym wrażeniem, ponieważ bardzo rzadko spotykam TAK WSPANIAŁE OPOWIADANIA. Dlatego postanowiłam nominować tego bloga do Liebster Award. W ten sposób chcę Wam podziękować za ten wspaniały blog, dzięki któremu przenoszę się w zupełnie inny świat. Dziękuję i gratuluję takiego talentu. ♥
    Katehttp://toloveoveragain.blogspot.com/2012/12/liebster-award.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  28. Zacznę od Lou. Nie wiem jak może być tak silny i tak słaby jednocześnie. Zawsze wspiera Hazzę, chce zrobić coś w jego kierunku, ale kiedy już odnosi się to do Hazzy, jako Hazzy, to jest tak słabiutki i taki kochany. Cieszę się że Harry nareszcie zauważył to coś co jest pomiędzy nim i Lou. I yuhrsdbfnkjs Larry moment, i uridjhfdnfeur nareszcie Haz dogadał się z mamą. Złamałaś mi serce "ostatnim" rozdziałem. No weź. No nie możecie tak. No, ej no. :(:(:( Załapałam one depression, no ale czekam na epiog C:

    OdpowiedzUsuń
  29. Wiecie, że to jest C U D O W N E!?
    JAK MOŻECIE MI TO ROBIĆ!? JA WAM KURWA DAM OSTATNI ROZDZIAŁ! Ale mam nadzieję, że będą kolejne opowiadania :3 Może teraz z Nouisem? Albo może Zarrym? Tak czy inaczej, szkoda że już koniec, ale czekam na następny bromance :3 To ja! Your fan #1 ! xd

    OdpowiedzUsuń
  30. Zostałaś nominowana do LA wiecej tutaj http://torn-bromance.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  31. Tak! W koncu sie pocalowali! Harry, szaloooony! Ten rozdzial byl taki piekny! Uuz sie przestrazylam kiedy mama Harrego ich przyuwazyla, ale ciesze sie, ze tak zareagowala. Mam nadzieje, ze tata Harrego da mu spokoj i ze Harry w koncu bedzie szczesliwy + zapraszam na 16 rozdzial na www.one-direction-ziall.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Nominowałam twój blog do Liebster Award :) więcej na : http://imaginyzonedirectionzioom.blogspot.com/2012/12/nominacja-2-xd.html

    OdpowiedzUsuń
  33. Boże, bardzo, ale to bardzo Cię przepraszam Kasiu <3 Wiem, miałam skomentować wcześniej. Nie wyrobiłam się. Codziennie coś. Tak strasznie mi głupio :< Przepraszam.
    Ale przejdźmy do rzeczy.
    Louis się wygadał... Ups! Ale dobrze, że Hazza nie był na niego długo zły. To pokazuje nie tylko ile razem przeszli i jaka więź ich łączy, ale też zaufanie jakie posiada do Nathalie. Ma nie tylko Lou, ale i ją. Dodatkowo dziewczyna miała podobną sytuację u siebie. Podoba mi się bardzo tu jej charakter. Jest bardzo rozgadana, ale też z humorem potrafi opowiedzieć o swoich wpadkach, nie tak jak inne dziewczyny. Przede wszystkim potrafi złapać kontakt z każdym. Nieważne czy to chłopak czy dziewczyna. Nieważne czy jest on/a lubiany/a przez innych czy też nie. Sama musi się o tym przekonać. I dobrze. Nigdy nie wolno się sugerować głupimi opiniami.
    Jeśli chodzi o całą scenkę, którą opisała, muszę przyznać sama uśmiechnęłam się na samą myśl o takiej "akcji". Bardzo realistyczna :)
    Sprawa następna. Pocałowali się! Aww, to było słodkie. Dosłownie. Te lody i altanka *mniam!* Jestem wręcz dumny z Harry'ego, że sam wykonał pierwszy krok. On po prostu znalazł się w kompletnie nowej sytuacji i musiał powoli się do tego przyzwyczaić. Od pewnego czasu nawet on sam nie kontrolował, że ich przyjaźń przekroczyła pewne granice. I tu nie chodzi mi tylko o ten pijacki pocałunek.
    Scena wyszła Ci niesamowicie. Namiętna i romantyczna. Dokładnie taka jak powinna być. Doskonale rozumiem tu też Louisa. Myślał, że Hazz chce się nim pobawić, bo w końcu ni stąd, ni z owąd chłopak zaczął go całować. A jeszcze do niedawna nie chciał tego. W ogóle, ciekawe jak ludzie się zmieniają, nie?
    No i końcówka. Nareszcie wszystko sobie wyjaśnia razem z Anne. Mamuniu, jak ja się cieszę :') Ale z drugiej strony zastanawia mnie fakt, jak ona mogła być taka ślepa... W sumie to coś z życia wzięte. Ludzie chyba naprawdę są tacy zajęci i zabiegani, że czasami nie widzą, że coś jest nie tak, nawet w ich rodzinach. Ale koniec końców, skończyło się happy endem. Cieszy mnie to, że Anne podeszła do tego z prawdziwą matczyną troską i uwierzyła mu. Piękne. Też jestem ciekawa co z tym zrobi... Hmm.
    No cóż, nie mogę uwierzyć, że to już koniec. Bardzo się przywiązałam do Harry'ego :3 Mam straszną ochotę go przytulić. Ale z tego co wywnioskowałam z naszej rozmowy to coś się szykuje :) Mmm... nie mogę się wprost doczekać.
    Jej, ja się już żegnam z tym opowiadaniem, a tu jeszcze epilog mnie czeka :O Okej, okej. Zmykam stąd. To chyba tyle co miałam do przekazania :)
    Jeszcze raz przepraszam, że prawie jako ostatnia to komentuję ;* Mam nadzieję, że nie jesteś zła <3
    @amazaynnie
    [photographs-story]

    OdpowiedzUsuń
  34. Ostatni rozdział? Serio?
    Ja tu żadnego końca nie widzę. Zbyt mało Larry'ego, to pewne. Nawet nie miałam kiedy się nim nacieszyć - serio. Ja ciągle czuję jakiś taki niedosyt... Nie czułam go w poprzednich opowiadaniach. Nie wiem, może ten epilog coś zmieni... To tylko moja opinia, której nie musicie brać pod uwagę, ale to opowiadanie zdecydowanie zasługuje na chociaż jeden rozdział więcej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej się z Tobą zgadzam !! Zdecydowanie za mało Larry-momnetów..

      Usuń
  35. Obłeeedne <3 szkoda ze wpadłam na sam koniec ale nadrobie sobie to któregos dnia bo jak na aze czytałam tak pobieznie wiekszosc rozdziaów<3 hm, nawiasem, ja tez prowdze bloga. fakt dopiero na swiezo ale tez bedzie to opowiadanie. Moze byscie wpadły ?

    OdpowiedzUsuń
  36. Bożebożebożeboże Bożenka !;o
    to jest niewyobrażalnie czysto zajebiste. :D
    mój ulubiony rozdział:D będę go czytać, w kółko i w kółko i wgl całe moje życie ! < pokłony >
    miSZczostFo śFiata !!! dosłownie.
    Jest to tak zajebiste, że ryje mi w bani ;p
    cudowne *.*
    nic więcej nie potrafię skleić

    OdpowiedzUsuń
  37. Późno komentuje - WITAJ moje lenistwo .
    Rozdział jak zwykle świetny .
    Wszystko napisane tak leciutko , aż żal widząc koniec -bo chciałoby się więcej !
    Nareście matka Harry'ego przejrzała na oczy ! Żeby już go nie wysyłała do ojca .
    I te pocałunki Larry'ego *.*

    Dawajcie szybciutko new .
    Pozdrawiam ♥
    @Kalink_Kaa

    http://whispers-of-thee-heart.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  38. troche późno komentuję.. taka już jestem, I'm sorry xx
    rozdział jak zwykle świetny. pocałowali sieeeeeeeeee.. znowuuuuuuuu.. szajeleeeeee *___* <3
    te pocałunki naprawdę źle na mnie działają :D
    smutno mi, że to już koniec. naprawdę bardzo spodobało mi się to opowiadanie < 3333
    no ale cóż.. czekam z niecierpliwością na epilog xx

    pozdrawiam,
    @musicGirl_xx

    PS. nominacja do Liebster Award.
    pytania na http://heart-to-measure.blogspot.com/2013/01/liebster-award.html

    OdpowiedzUsuń
  39. nieeeeeeeeeeeeee!!!!!!!! nie konczcie jeszcze!!!! chcę więcej!

    OdpowiedzUsuń
  40. Wiem, że nie komentowałam. Wiem ! ;( ale czytałam, naprawdę ! i Dobrze wiecie jak Was kocham za te wszystkie opowiadania. Tylko tak to ze mną jest,że jestem tylko zalogowana u siebie na profilu jak pisze i publikuje, a tak to za bardzo mi się nie chce tam wchodzic i nie komentuje przez to ;/ A co do treści waszej to : Harry powiedział matce i matka widziała go z Lou , woopp woooop ! :D i dobrze, ze wyszło na jaw to bicie, bo myslalam ze zwariuje, Louis dawno powinien juz cos z tym zrobic. A co do ich jako razem to sa idealni ! *_*

    - a u mnie nowy na my-reality-is-your.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  41. Szkoda, że to ostatni rozdział :(
    Opowiadanie wspaniałe, dodawaj szybko epilog!!! :D

    OdpowiedzUsuń
  42. No wspaniaaałe, kocham to *-* Troche szkoda że to ostatni rozdział bo tak jak do poprzednich opowiadań się przywiązałam, ale widzę że kolejne też będzie o Larry'm co mnie ucieszyło najbardziej *-* Jestem pewna że będzie tak świetne jak to *,* No i na tt, napisałaś żeby Cie powiadomić czy chce być dalej informowana o nowych rozdziałach, no więc, oczywiście że chce ( @Tear_My_Heart ) no i pisze Ci to tutaj, ale nwm czy to przeczytasz, więc napisze Ci jeszcze jutro w razie czego na tt ^^ Rozdział znakomity, naprawdę <3 Ogl, tak jak całe to opowiadanie, już się nie moge doczekać epilogu *,* No i powodzenia przy pisaniu kolejnego opowiadania.! Tak trzymaaaj <3 Love ya . xx

    OdpowiedzUsuń