sobota, 1 czerwca 2013

Zarry: Nothing like us. [1/1]

Tytuł: Nothing Like Us.

Bromance: Zarry (Zayn&Harry)

Wyrazów: 9 036

Opis: Wystarczy moment, kiedy nie jesteś szczery ze swoim przyjacielem. Parę niedopowiedzianych słów, podteksty, zabawa… A wszystko dlatego, że obaj się boicie. I wtedy dzieją się rzeczy, które w waszych marzeniach nigdy się nie pojawiły.

Od autorek: Miało być coś innego – jest coś innego. Nie ma Narry’ego, jest za to Zarry. Chyba nie będziecie zdziwieni jeśli napiszę, że znów się inspiruję piosenką Justina? Tam poniżej będzie dwa razy link do niej, więc kto nie lubi jego twórczości, po prostu zignorujcie to i nie wchodźcie. : ) Ale nie tylko. Ogromnie dziękuję szczególnie jednej osobie, bo bez niej nie powstałby ten shot. To ona mnie zainspirowała tu w dużej mierze (za co cholernie dziękuję, Dziubek). Mam tylko nadzieję, że się Wam spodoba i mam nadzieję, że udało mi się przekazać to, na czym mi najbardziej zależało. Życzymy z Sabiną miłego czytania! ; ) I... jeśli macie coś do powiedzenia na temat shota, mile widziane komentarze :3

- na potrzeby opowiadania Harry jest starszy od Zayna
- za liczne powtórzenia od razu przeproszę, bo świadomie je tam pozostawiłam. mam nadzieję, że to jakoś szczególnie nie przeszkodzi w czytaniu.
- kontakt: w zakładce.






Zayn nie mógł spać tej nocy. Jego krótkie wakacje, które spędzał u rodziny w Wolverhampton, właśnie dobiegały końca i dwudziestoletni chłopak musiał wracać do swojej pracy, jaką miał w Londynie. W normalnym wypadku byłby bardzo zadowolony z tego wydarzenia. No bo, czego mógł chcieć więcej, niż praca w salonie mody? Jego zajęcie polegało jedynie na zajmowaniu się stroną internetową, a to było dla niego błahostką. W dodatku pracował z przyjaciółmi, ale.. tym razem obawiał się powrotu do Londynu. Nie chciał tego.

Było parę minut po drugiej. Zrezygnowany wstał, zarzucając spodnie na bokserki, a na nagi tors włożył bluzę. Mozolnym krokiem powędrował do kuchni, gdzie od razu przysiadł w kącie przy niewielkim, okrągłym stoliku i włączył laptop. Cieszył się, że siostry nie wpadły na pomysł zabrania go do swojego pokoju po tym, jak pisał cały wieczór z Harrym, pakując się.

W końcu wyruszał z samego rana.

Wiedział, że będzie mu potwornie brakowało Harry’ego. Ten nietypowy chłopak sprawił, że życie Zayna odwróciło się o sto osiemdziesiąt stopni i był z tego niezmiernie zadowolony. Harry sprawiał, że mógł się uśmiechać w najgorszych chwilach. Odzyskał wiarę i pewność siebie. I był takim małym słoneczkiem, które rozświetlało każdą chwilę, jaką spędzali wspólnie. Mimo płaczu, mimo smutnych wspomnień… W Harrym było coś, co przyciągało do niego.

Dlatego dziwił się, czemu Harry był… ciągle sam. I unikał wszelkiego kontaktu z ludźmi.

Kiedy włączyła się strona startowa przeglądarki, Zayn od razu włączył facebooka, logując się na swoje konto. Ujrzał jedną wiadomość i parę powiadomień. Ale powiadomienia zignorował; przeczuwał, że to nic ważnego. Zanim jednak odczytał wiadomość, na jego usta wpłynął lekki uśmiech. Wiedział, że była ona od Harry’ego. To przecież właśnie z nim pisał po raz ostatni i życzył mu dobrej nocy jakieś dwie godziny wcześniej, i musiał wylogować się, zanim dostał odpowiedź od przyjaciela.

Zayn otworzył okienko rozmowy, wciąż z uśmiechem na ustach, i powoli zaczął czytać każdą wiadomość od przyjaciela.


Harry Styles
23:57
Dobranoc, Zayn. Kocham Cię!


Zayn uśmiechnął się szerzej. Lubił, kiedy jego przyjaciel pisał mu, że go kocha. Sam nie wiedział, kiedy zaczęli używać tego zwrotu względem siebie. To się nie liczyło. Liczyło się to, jak bardzo ważni stali się dla siebie (i to w bardzo krótkim czasie) i jak to sobie okazywali.


Harry Styles
00:23
hej, Zayn. wiem, że jest już późno i na pewno słodko sobie śpisz, ale… musiałem coś dokończyć, wiesz? musiałem coś zrobić i dlatego.. nie śpię. jeeeeeszcze.

00:24
okej, zapomnij o tamtym.

00:26
muszę ci coś pokazać. ale… hmm. wiem, że to nie będzie fair w stosunku do ciebie. nie powiedziałem ci o wszystkim osobiście (choć tak byłoby najbardziej prawidłowo). stchórzyłem. przepraszam. mam nadzieję, że nie będziesz miał mi tego za złe, co?

00:27
okej, koniec gadania. po prostu wejdź w link poniżej i czytaj
00:27
mam nadzieję, że przeczytasz to dopiero w Londynie, bo rano na pewno nie będziesz miał czasu.

00:28
łap link! tylko czytaj od początku i nie przeskakuj do przodu, bo dostaniesz po tyłku *grozi palcem* haha, zapomnij. i pamiętaj, że cię kocham Zayn! bardziej niż cokolwiek na świecie : )


Zayn długi czas wpatrywał się w link, który był wysłany jako ostatnia wiadomość od Harry’ego. Jego serce nagle zaczęło łomotać w piersi, a jego usta stały się potwornie suche. Odczekał chwilę, aż strona się załaduje; w tym czasie niespokojnie postukiwał opuszkami palców o blat. A kiedy w końcu ujrzał treść, którą Harry mu przesłał, po jego ciele przeszło stado dreszczy, serce nagle ciężej  biło, a w brzuchu pojawiło się nieprzyjemne uczucie strachu. Od pierwszego zdania wiedział, co to było.

I jeszcze bardziej bał się poznać treść do samego końca.

* * *

- Harry, nie ma mowy, zapomnij.

- Liam, proszę cię, ten jeden raz. – Młodszy objął w pasie swojego chłopaka, przytulając się do jego klatki piersiowej. – Ty nie jesteś w stanie prowadzić…

- Wypiłem tylko trochę piwa, nic wielkiego. A ty nie masz prawa jazdy.

- Jeszcze – podkreślił Harry. – Ale tylko dlatego, że trafiłem na jakichś sukinsynów.

- Harry! – zawołał z oburzeniem Liam.

Był starszy od Harry’ego o rok, ale zawsze traktował swojego chłopaka, jak malutkiego chłopczyka, którym musi się opiekować. Lubił to. Podobało mu się być „mężczyzną w tym związku”. Harry był bardzo kruchy i podatny na otoczenie. Zbyt wiele brał do siebie i nie traktował życia poważnie. Był lekkoduchem i marzycielem. To Liam twardo stąpał po ziemi.

Ich związek trwał już naprawdę długo. Tego dnia obchodzili swoją piątą rocznicę. Zawsze wspominali osiemnastkę jednego z przyjaciół Liama. Wtedy poznał rok młodszego, nieśmiałego Harry’ego i… stało się. Zakochali się w sobie i jeszcze w listopadzie zaczęli ze sobą być na poważnie.

Później było wiele komplikacji. Mama osiemnastoletniego wtedy Harry’ego nie mogła znieść, że jej syn jest homoseksualistą. Wiele razy podkreślała, ze zniesie wiele, ale nie TO. Bo nigdy nie umiała nazwać TEGO „po imieniu”. Wtedy Harry podjął jedną z najważniejszych decyzji w życiu. Po jednej z kłótni z rodzicami, poszedł do swojego pokoju, spakował najważniejsze rzeczy i zadzwonił po Liama, aby przyjechał po niego. Wychodząc, pożegnał się z młodszą siostrą, Gemmą, która jako jedyna od początku wiedziała o wszystkim.

Ale kiedy ujrzał mamę za jej plecami, która nawet nie zareagowała na jego wyprowadzkę, poczuł się odepchnięty. Wtedy zrozumiał, że nie ma czego szukać w… domu.

- Jesteś pijany – szepnął Harry, spoglądając błagalnie na swojego chłopaka. – Dlaczego nie dasz mi tych przeklętych kluczyków? Przecież nieraz pozwalałeś mi prowadzić. I wiesz, że umiem.

- Widzisz, jaka jest pogoda? Nie pozwolę ci prowadzić w taką ulewę. – Odparł stanowczo Liam, chwytając dłoń Harry’ego i pociągając go za sobą.

Przebiegli kilkanaście metrów, wsiadając szybko do samochodu, żeby jak najmniej się zmoczyć. Harry przeczuwał, że to zły pomysł, żeby Liam prowadził. Ale był uparty i młodszy nie mógł mu przemówić do rozsądku.

Jechali późną porą, wracając z imprezy. Liam kochał imprezować, a Harry uwielbiał dotrzymywać mu towarzystwa. Przecież świętowali ich rocznicę. I świetnie się bawili, dopóki nie nastała pora powrotu.

- Li, zwolnij, proszę.

- Jest w porządku.

Ale nie było. Chwilę później, kiedy gdzieś w oddali uderzył piorun, zaskoczony Liam stracił panowanie nad kierownicą. Harry ciągle pamiętał, jak chwycił dłoń Liama, a później poczuł silne uderzenie, kiedy samochód spotkał się z przydrożnym, wielkim drzewem.

*

Był dwunasty maja. Ten dzień był wyjątkowy dla Harry’ego. W tym dniu przypadała rocznica sześciu miesięcy od… felernego wypadku, w którym Harry stracił bardzo bliską mu osobę. Przeklinał się każdego dnia, że pozwolił na to… co się niestety wydarzyło.

I za każdym wspomnieniem, obwiniał siebie. Dlaczego to on wyszedł z wypadku cało, bez żadnego uszkodzenia, a Liam musiał… zginąć? Każdego dnia miał przed oczami ten widok… kiedy się obudził, czuł krew na twarzy, a jego dłoń spleciona była z chłodną dłonią Liama. A gdy spojrzał na swojego chłopaka, zaczął krzyczeć. Liam nie odzywał się, wyglądał strasznie i Harry spanikował. Dopiero chwilę później wpadł na pomysł zadzwonienia po pogotowie.

- Pamiętasz, Liam? Trzymałem twoją dłoń, dopóki nie przyjechała karetka, a potem… O mój boże, nie chciałem cię puścić. – Harry roześmiał się przez łzy. Zaraz potem pokręcił głową i posmutniał. – Po co próbuję być zabawny, skoro to nie ma sensu? To jedno wielkie gówno; tutaj nie ma nic do śmiechu.

Lustrował wzrokiem nagrobek, na którym widniało imię i nazwisko jego chłopaka.

- Liam… - przeczytał szeptem, a jego głos bardzo szybko się załamał. – Liam, dlaczego… - mamrotał pod nosem, gwałtownie opadając na trawnik i klęcząc z rękoma luźno opuszczonymi wzdłuż tułowia. Nie widział już nic wokoło, łzy zamazały mu obraz.

Z jego dłoni wypadła jedna róża, którą kupił w drodze na cmentarz. Robił to każdego dwunastego dnia miesiąca. Była to swojego rodzaju jego pamięć o przyjacielu. Chciał, żeby zawsze obok jego nagrobka leżał jakiś świeży kwiatuszek. A róża była obowiązkiem w.. tym dniu.

- Jak mogłeś mnie zostawić tutaj samego, ty idioto… - warknął Harry, bezwładnie opadając na trawnik, a łzy gwałtownie spłynęły po jego twarzy. Mógł w końcu ujrzeć niebo, a jego prawy profil oświetlało ciepłe światło zachodzącego słońca. Nabrał do płuc głęboki wdech, niedowierzając temu, co powiedział chwilę wcześniej. – Hej, Liam, przepraszam cię – szeptał, błądząc wzrokiem po bezchmurnym niebie. – Przepraszam, to mnie przerasta. Tak bardzo mi ciebie brakuje…

Harry westchnął, zamykając oczy.

- Każdego dnia myślę o tobie. Każdego dnia jesteś tutaj gdzieś obok mnie. Czuję cię, Li. – Chłopak powoli otworzył oczy, znów błądząc bez celu po niebie. – Chcę do ciebie dołączyć. I tym razem nie zrobisz niczego, co mnie powstrzyma, jasne? – Harry zmarszczył brwi w irytacji. – Nie naślesz nagle mamy na mnie na trzy miesiące.. nie sprawisz, że zabierze mnie do siebie na kolejny miesiąc.. nie sprawisz, że będę musiał się opiekować tym przeuroczym kociakiem naszej sąsiadki, bo będzie musiała wyjechać w delegacje… Liam, ty wiesz jak bardzo kocham koty. Nie mógłbym zostawić tego futrzaka na pastwę losu tylko dlatego, że chcę być z tobą. Poza tym wiem, że każda moja rozmowa z nim to była rozmowa z tobą i…

Harry wypuścił gwałtownie powietrze z ust, przewracając się na bok. Podkurczył nogi, walcząc ze łzami.

- Nie przeszkodzisz mi teraz, rozumiesz? Ja nie mogę już bez ciebie żyć…

Zamilkł, płacząc.

Kompletnie stracił kontakt z rzeczywistością.

W jego głowie pojawiła się masa planów na ten wieczór. Zastanawiał się, która opcja będzie najodpowiedniejsza. Musiał przecież napisać jeszcze list do mamy, żeby jej to wyjaśnić. Chociaż wiedział, że ona i tak nie zrozumie…

- Wszystko w porządku?

Kiedy w pobliżu rozległ się cichy głos, Harry podskoczył wystraszony, stając na równe nogi. Otrzepał się z trawy i gliny, rękawem bluzy ocierając mokre policzki. Uniósł głowę, aby poznać osobę, która okazała cień zainteresowania jego osobą.

- Spoko – mruknął, rozglądając się. Dopiero wtedy uświadomił sobie, że słońce zaszło, a na linii horyzontu rozciągały się ostatnie promienie słońca.

- Nie wyglądasz najlepiej…

- Odpieprz się ode mnie, okej?! – wrzasnął nerwowo Harry, wymijając nieznajomego i idąc ścieżką prosto do wyjścia.

Nie rozumiał, co w niego wstąpiło. Był zły, że ktoś mu przeszkodził. Ale z drugiej strony zaczynał odczuwać okropne wyrzuty sumienia. Przecież on taki nie był. Nie powinien był tak traktować tego chłopaka. Nawet go nie znał. Nieznajomy równie dobrze mógł pomyśleć, że jest jakimś pijakiem i śpi na cmentarzu, bo nie ma własnego domu.

Harry zatrzymał się w połowie drogi i odwrócił przez ramię. Trzydzieści metrów dalej widział wciąż postać nieznajomego bruneta, który przykucnął przy nagrobku i coś robił. Coś, czego Harry nie mógł dostrzec.

Westchnął i zawrócił.

- Dlaczego jestem taki – warknął pod nosem, unosząc wzrok. – Nawet nie próbuj mnie nim powstrzymać, okej?

Chwilę później zatrzymał się za plecami nieznajomego, który wyczuł jego obecność i wstał, stając twarzą w twarz z Harrym. Wydawał się być zakłopotany i to sprawiło, że Harry poczuł jeszcze większe wyrzuty sumienia.

- Przepraszam za… - wymachiwał rękoma, nie mogąc znaleźć odpowiedniego określenia. – Za to – dodał z naciskiem, poddając się i określając sprawę najprościej, jak tylko mógł.

- Jest w porządku – odparł nieznajomy. – Po prostu cię zobaczyłem, kiedy wychodziłem i przestraszyłem się, że coś ci się mogło stać. Nie wiedziałem, że to coś… osobistego.

Harry przyglądał mu się spod zmarszczonych brwi. Obrzucił wzrokiem nagrobek, gdzie mógł dostrzec różę, położoną obok innych kwiatów, które przyniósł tutaj dzień wcześniej. Już nie była rzucona byle jak.

- Jeszcze raz przepraszam – rzucił Harry, odchodząc.

- Hej! – Zawołał za nim nieznajomy. Harry przytaknął i oczekiwał, aż ten będzie kontynuował. – Gdybyś potrzebował się wygadać, jestem do twojej dyspozycji.

Harry wzruszył ramionami, odchodząc. Nie potrzebował niczyjej łaski. Szczególnie od kogoś, kogo nie znał.

*

Minęły dwa tygodnie. W tym czasie Harry nie wychodził nigdzie na dwór. I gdyby nie uprzejma sąsiadka, Harry zagłodziłby się na śmierć. Bo nie zależało mu na tym. Nie zależało mu na życiu. Jak mogło mu zależeć na czymś, skoro nie było z nim osoby, którą wciąż szaleńczo kochał?

Tak, Harry ciągle kochał Liama. Co z tego, że jego już nie było na Ziemi. Gdzieś tam.. ciągle był i czekał na Harry’ego. Prawda?

Tak w ogóle… Dlaczego Harry ciągle żył?

Odpowiedź była prosta – Liam znów sprawił, że nic nie poszło po jego myśli. List został w połowie napisany, tabletki czekające obok zostały połknięte w małej ilości – jedynie pozwoliły mu szybko zasnąć, ale obudził się kolejnego dnia. Zdenerwowany, płakał przez pół dnia. I był moment, kiedy ponownie sięgnął po tabletki. Ale jego dłonie były tak bardzo roztrzęsione, że wszystkie pigułki lądowały na ziemi.

Dlaczego musiał ciągle być tutaj?

Dlaczego nie miał na tyle odwagi i silnej woli, aby w końcu to zrobić?

- Bawisz się ze mną… - szeptał Harry, siedząc na podkurczonych stopach na mokrej trawie. Wokoło była paskudna pogoda; padało, a na dodatek gdzieś w oddali ciągle było słychać grzmoty burzy i widocznie były błyski piorunów pomiędzy ciemnymi chmurami. Ale Harry nie dbał o to. Musiał ochrzanić swojego chłopaka za to, co mu zrobił. – Liam… Kocham cię, ale.. nie widzisz tego, że każdego dnia umieram tutaj? Chcesz, żeby nic ze mnie nie zostało? I mówiąc „nic” mam na myśli „dosłownie nic”? Chcesz tego? Chcę jeszcze się jakoś spotkać z tobą cały…

Harry uniósł głowę, zamykając oczy. Czuł uderzenia kropel o twarz, które szybko spływały po jego skórze i przesiąkały do jego ubrań. Deszcz był ukojeniem dla jego ciała i lekiem dla rozpędzonych myśli. To pozwoliło się wyciszyć Harry’emu przez dłuższą chwilę.

Ale nagle i niespodziewanie krople deszczu przestały uderzać o jego twarz, chociaż wokoło ciągle mógł je słyszeć. Otworzył oczy, zamierając.

- Przeziębisz się.

Harry podniósł się, wciąż tkwiąc pod ogromną, czarną parasolką i stanął twarzą w twarz z nieznajomym brunetem, którego spotkał niedawno na cmentarzu. W podobnych okolicznościach.

- Po co tutaj przyszedłeś? – warknął niezadowolony. – Czego ty, do diabła, chcesz ode mnie?!

- Wiem, co się stało – odparł krótko nieznajomy, sprawiając, że Harry zaniemówił i w osłupieniu patrzył w czekoladowe oczy, które widział przed sobą. – To znaczy… Wiem z opowieści mojej siostry, ale nie wiem, jak było naprawdę.

- I czego oczekujesz? – zapytał Harry bez emocji, nawet nie mrugając.

- Niczego nie oczekuję. Chcę ci po prostu pomóc... Być.

- Przecież nawet mnie nie znasz…

- Ale… wydajesz się być bardzo podobny do kogoś, kogo znam.

Harry westchnął, patrząc na nagrobek swojego chłopaka. Nagle zapomniał o niewyjaśnionej irytacji do swojego nowego towarzysza i po prostu mówił:

- On znowu to robi – westchnął, odgarniając z twarzy mokre kosmyki włosów. Nieznajomy przyglądał mu się w skupieniu i z zainteresowaniem. – Liam był moim chłopakiem. I… po tym wszystkim, co… co się stało… lubię z nim tutaj rozmawiać. Nie w domu, nie w kościele, bo w to nie wierzę, ale… właśnie tutaj. Gdzie wiem, że na pewno jest obecny ciałem. Ale duszą także. – Harry spojrzał na nieznajomego, a na jego ustach pojawił się lekki uśmiech. – Ostatnim razem, kiedy tu byłem… też z nim rozmawiałem. Ale nam przeszkodziłeś. – Na krótką chwilę zmarszczył brwi, ale zaraz potem jego twarz znów się rozpogodziła. – To miał być dzień, kiedy dołączę do niego. Mieliśmy być razem, wiesz?

- Chciałeś popełnić samobójstwo? – zapytał z zaskoczeniem nieznajomy.

- To oczywiste… um…

- Zayn – dokończył za niego. Uderzył się dłonią w otwarte czoło, kręcą głową z niedowierzaniem. – Jak mogłem nie przedstawić się od razu?

- Może dlatego, że od razu cię spławiłem? – odpowiedział pytaniem na pytanie.

Oboje zaśmiali się na krótką chwilę.

Harry szybko pogrążył się w myślach. Coś mu nie pasowało. To przecież – z perspektywy wszystkich ludzi z miasteczka – nie było racjonalne, że rozmawiał z duchem zmarłego chłopaka. Że traktował Liama jak normalnego żywego; prosił o radę, ciągle się zwierzał, opowiadał mu o różnych sytuacjach… Dlaczego to nie odstraszyło Zayna?

Uniósł głowę, ich spojrzenia się spotkały i Harry przez chwilę poczuł się… inaczej. Jednak zebrał się w sobie i powiedział, co leżało mu na sercu.

- Myślę, że to jest ten moment, kiedy ty mówisz „przepraszam, pójdę już”, a w głębi duszy myślisz „ja pierdziele, co za pojebany świr” – zauważył Harry.

Zayn przechylił głowę w bok, jakby nie do końca rozumiał słowa chłopaka.

- Nigdy mi to przez myśl nie przeszło…

- Och, serio? – Zakpił Harry. – Nawet wtedy, jak widziałeś mnie tutaj leżącego? To nie jest normalne…

- A kto powiedział, że moje życie jest normalne?

*

W dzień, w którym Harry poznał Zayna, wszystko się zmieniło. Oczywiście nie poszli od razu do domu jednego z nich i nie zwierzyli się ze swoich najskrytszych sekretów. Ale z dnia na dzień odkrywali się bardziej. Wymienili się numerami telefonu, dodali do znajomych na facebooku i pisali ze sobą o przeróżnych rzeczach do późnego wieczoru.

I tak codziennie.

Spotykali się kilka razy w tygodniu. Zayn, ze względu na swoje siostry, których nie widział trzy lata, chciał też poświęcić im trochę czasu.

Wkrótce Harry dostrzegł, że myślał o Zaynie jak o… przyjacielu. Jak o osobie, o której zawsze marzył. To nie tak, że Liam zginął w wypadku i Harry od razu planował dołączyć do niego. Nie, to wcale nie było tak. Harry czuł pustkę po stracie swojego chłopaka, ale najwyraźniej nie był gotowy zrobić tego wszystkiego, o czym myślał. To były tylko myśli. Dopiero z biegiem czasu stały się powolnymi czynami.

Równy miesiąc po ich pierwszym spotkaniu, Harry zaprosił Zayna na noc. Spędzenie z nim więcej czasu było też przykrywką dla tego, co mogło się zdarzyć. Każdego dwunastego dnia miesiąca, kiedy Harry zostawał sam, zdany na los, zapominał o wszystkim, a w jego głowie pojawiały się tylko plany, jak skutecznie popełnić samobójstwo, aby móc być z Liamem.

Ale Harry nieświadomie przywiązywał się do swojego przyjaciela. Czuł to, ale nie umiał tego nazwać.

- Mam sporo filmów, więc zależy od humoru, co będziemy oglądać – mówił Harry, kiedy prowadził Zayna przez długi korytarz do salonu. – Chyba, że robimy coś innego? Masz jakieś propozycje? – Gwałtownie się odwrócił, powodując, że zamyślony Zayn wpadł na niego.

Po raz pierwszy pojawiła się między nimi ta niezręczna sytuacja, kiedy Zayn był blisko i Harry na moment stracił oddech przez to. Nie trwało to dłużej niż chwilę. Ale dla Harry’ego było to całą wiecznością. Zupełnie, jakby utknął w momencie; jakby ktoś nagle spowolnił czas i pozwolił mu się rozkoszować bliskością Zayna, jego dotykiem czy samym zapachem. Całkiem nieświadomie. Bo przecież on ciągle kochał Liama, a Zayn był tylko przyjacielem.

Bo był, prawda?

- Przepraszam – mruknął Zayn, zabierając dłonie z klatki piersiowej starszego chłopaka. – Zamyśliłem się.

- Mhm, w porządku.

Opuścił głowę, zaciskając wargi w wąską linię. W ciszy ruszył dalej przed siebie, a Zayn dzielnie za nim podążał. Harry spróbował nie myśleć przez resztę wieczoru o tym, co się wydarzyło. Nie mógł pojąć, dlaczego ten incydent tak uparcie widniał mu przed oczami za każdym razem, kiedy spoglądał na Zayna.

Film szybko dobiegł końca, popcorn i cola także, a chłopcy nie czuli zmęczenia. Choć zbliżała się godzina pierwsza. Po komedii, która rozbawiła ich do łez, zostali jeszcze w salonie, ciągle chichocząc, kiedy przypomnieli sobie o jakiejś zabawnej scenie.

- Harry? – zapytał nagle Zayn. – Gdzie ja będę spał?

Harry wydawał się być zakłopotany; przemówił dopiero po chwili:

- Mam pokój gościnny, ale pomyślałem, że skoro już tu śpisz, to będziemy mogli swobodnie rozmawiać do późna, a nie pisać wiadomości… Ja.. Bo widzisz, moje łóżko jest dosyć wielkie i starczy miejsca dla nas obojgu, jeśli chcesz…

- W porządku – wtrącił beztrosko Zayn.

- Ale na pewno? Nie masz z tym problemu? – Zapytał dla upewnienia.

Zayn jedynie potrząsnął głową, uśmiechając się lekko.

- Ale zanim pójdziemy spać… mam pewien pomysł.

Harry uśmiechnął się tajemniczo, łapiąc nadgarstek Zayna i ciągnąć go za sobą na piętro.

*

- Chyba mam lęk wysokości – jęknął młodszy chłopak.

Zayn od samego początku, od pierwszego dnia, kiedy wpadł na Harry’ego, wiedział, że ten chłopak jest inny. I nie przeszkadzało mu to. Wręcz imponowało. A wszystkie podobieństwa, jakie ich łączyły sprawiały, że pragnął być przy Harrym. Aż do czasu, kiedy wyszli na balkon. Zayn z niedowierzaniem obserwował, jak Harry bez cienia strachu staje na barierce, a później chwyta się rynny i wspina na dach, który zbudowany był pod bezpiecznym kątem. Chwilę później on stał na barierce i próbował przełamać swój strach, ale nie potrafił.

- Po prostu musisz się podciągnąć na ramionach i szybko jedno kolano wyłożyć na dach. Później pójdzie bez problemu, sam widziałeś.

- Ale ty jesteś do tego przyzwyczajony, a ja robię to pierwszy raz! – zawołał półszeptem przestraszony Zayn.

Harry delikatnie chwycił ramiona przyjaciela.

- Na trzy odbijesz się mocno, a ja cię wciągnę, dobra? – Zayn spojrzał z niepewnością w oczy Harry’ego, a po chwili skinął głową. – Jeden… Dwa… Trzy!

To była zaledwie chwila. W momencie, kiedy Zayn odbił się od barierki, przeklinając cicho pod nosem, Harry mocno pociągnąć go ku sobie i ot, problem z głowy.

- Jak my potem zejdziemy? – zapytał z przerażeniem Zayn, kiedy przesunął się bardzo blisko Harry’ego i rozglądając wokoło z szeroko otwartymi oczami.

- Wyluzuj, co? – Roześmiał się starszy.

Chwilę później oboje zamilkli. Zayn był tak wpatrzony we wszystkie kolorowe światełka, migoczące z rozciągających się wzdłuż i wszerz ulic, że nie zauważył, kiedy jego przyjaciel zaczął tak po prostu płakać. Z początku, nie wiedział, jak się zachować. Dopiero później odważył się na objęcie Harry’ego ramieniem, a drugą dłoń ułożył na kolanie przyjaciela.

- Hej, co się stało?

- Nic – szepnął Harry, chowając twarz w dłoniach, na które naciągnął rękawy bluzy. Podkurczył jeszcze bardziej nogi, spierając czoło o nogi i zupełnie zamykając się w sobie.

- Mogę ci jakoś pomóc? – spróbował jeszcze raz Zayn.

- Jeśli nie masz nic przeciw… po prostu przytul mnie tak mocno, okej?

Zayn bez słowa wykonał prośbę przyjaciela, mocno tuląc go do klatki piersiowej. Odczekał chwilę, aż starszy się uspokoi. Odczuwał smutek, widząc płaczącego Harry’ego, ale nie mógł nic zrobić. Tylko spełnienie jego prośby mogło mu w tej chwili pomóc. Nie chciał też naciskać na starszego, chciał po prostu być.

I to było najodpowiedniejsze.

- Przepraszam – wyszeptał Harry, odsuwając się i wyciągając z kieszeni chusteczkę higieniczną. – Przypomniałem sobie… Liama. On też się bał tutaj wejść. To ja pierwszy się na to porwałem. A później często tutaj przesiadywaliśmy latem. Raz nawet zasnął, rozumiesz? – Spojrzał z półuśmiechem na Zayna.

Chłopak od razu podchwycił to i spróbował wykorzystać.

- Nie mów! I co później? Obudziłeś go?

Harry roześmiał się głośniej.

- Nie miałem serca. Wiesz… - Harry spojrzał w niebo, wspominając. – On leżał pomiędzy moimi nogami, oparty o brzuch, a ja… Ja go obejmowałem w pasie i tak zupełnie nagle, kiedy mówiłem, on się przestał odzywać i zobaczyłem, że śpi. – Zachichotał. – Zdjąłem bluzę i okryłem go nią, i tkwiliśmy tak do samego rana. Wtedy się przebudził i na mnie nakrzyczał.

Kiedy ich spojrzenia się spotkały, oboje się uśmiechnęli.

- Jesteś cudownym człowiekiem, wiesz?

Harry wzruszył ramionami. Poczuł się speszony tą uwagą, ale jednocześnie czuł rozlewające się ciepło, po jego ciele. To było miłe.

- Nie, wcale nie – zaprzeczył. – Dlaczego tak sądzisz?

- Byłeś najwspanialszym chłopakiem dla Liama. Nie mógł trafić na nikogo lepszego.

Harry uśmiechnął się.

- To działało w obie strony. On też był najwspanialszym chłopakiem dla mnie. – Harry wstał, podchodząc na krawędź dachu. Przed nim rozciągało się całe miasto, o tej porze tak ciche i śpiące. Spojrzał gdzieś w dal, mówiąc pozbawiony wszelkich emocji. – To dlatego tak trudno mi znieść brak jego obecności. – Spojrzał w dół, po czym głęboko westchnął. – Zbyt prędko przywiązuję się do osób, na których mi cholernie zależy, a gdy potem ich brakuje… Ugh, to tak, jakby razem z nimi odeszła znaczna część mnie. Cały sens mojego życia prysnął jak bańka mydlana.

- Harry…

- Spokojnie. – Wrócił powoli na miejsce. – Nie skoczyłbym. Nie mam aż takiej odwagi.

Zayn odetchnął z ulgą.

- Ale to nie znaczy, że nie odważyłbym się wziąć tabletki i zasnąć. Już raz, prawie by mi się udało…

- Harry… Dlaczego?

- Bo już nic nie ma sensu. – Harry westchnął, bezwładnie układając głowę na ramieniu Zayna. – Razem z Liamem mieliśmy ogromnie dużo znajomych i przyjaciół. Część moich, część jego… Trzymaliśmy się razem. I było naprawdę cudownie. Ale kiedy… dokładnie siedem miesięcy temu o tej porze wracaliśmy z imprezy i… to się wydarzyło, straciłem wszystko.

- Oni odeszli? – zapytał Zayn z niedowierzaniem.

- To ja ich odepchnąłem. Odpychałem każdego mojego najbliższego przyjaciela. Byli przy mnie, ale kiedy zauważyli, że to nie ma sensu, bo ja się nie odzywam, nie rozmawiam z nimi… nawet na nich nie patrzyłem… Odpuścili. Teraz czasem się spotkamy, pytają o moje samopoczucie, ale… Już nigdy nie będzie jak było. Chciałem umrzeć, chcę umrzeć i nie ważne, co się w przyszłości wydarzy, nie zmienię mojego pragnienia.

- Harry, nie mów tak! – Zayn uniósł się. Zaskoczony Harry usiadł w pionie, patrząc z szeroko otwartymi oczami na przyjaciela. – To co mówisz: to nie ma sensu. Bo życie ma. Zawsze jest trochę pod górkę, ale jeśli masz osoby, które cię kochają, dlaczego nie warto dla nich żyć?

- Szkoda, że ja już nie mam przy sobie osoby, która by mnie kochała…

- Masz, Harry, oczywiście, że masz! Spójrz na mnie. – Zayn uniósł podbródek starszego, aby ten spojrzał na niego. – Masz mnie – powtórzył spokojniej i pewniej. – Ja tu jestem, ja tu będę i nie zostawię cię nigdy, obiecuję. Kocham cię… jesteś dla mnie najważniejszym z przyjaciół… Harry, zastanów się, co mówisz i czego pragniesz. Nie liczy się dla ciebie nawet to, że Liam pragnąłby, abyś żył?

Zapadła cisza, którą zakłócał jedynie szelest liści. Harry w osłupieniu słuchał tego, co mówił Zayn i jego dech gwałtownie zaparł w piersiach. Od śmierci Liama… nie słyszał tylu wspaniałych słów, wypowiedzianych z taką troską i miłością. Znów poczuł się dla kogoś ważny, naprawdę kochany. I to sprawiło, że zaczął płakać, i pod wpływem emocji objął szyję Zayna, składając mu długi pocałunek na policzku. Później mocno go przytulił i jedynie krótko powiedział:
- Kocham cię, Zayn.
*
Od czasu ich pierwszej, szczerej rozmowy, wszystko się zmieniło. Harry często zapraszał Zayna na noc, kiedy czuł się załamany po powrocie z cmentarza. Z Zaynem obok, do którego często mógł się przytulić w nocy, czuł się bezpieczniej. To trzymało go przy życiu, chociaż nigdy o tym nie powiedział na głos.

I często wyznawali sobie miłość. Niemal kilka razy dziennie. To podobało się Harry’emu.

Czy zauroczył się Zaynem?

Coraz częściej przyłapywał się, że każda ich rozmowa, która kończyła się wywlekaniem przeszłości i opowiadaniem o niej, sprawiała, że Harry wtulał się w ciało przyjaciela lub odwrotnie. I nie mógł zaprzeczyć, że to mu się nie podobało. Bo kiedy czuł troskę Zayna wobec niego, jego serce biło coraz szybciej i uśmiechał się na tę myśl.

A krótkie pocałunki w policzek lub czoło wcale nie ułatwiały Harry’emu życia i odnalezienia się w tej sytuacji.

Zauroczenie czy już zakochanie?

Harry zalogował się na facebooka, aby sprawdzić, czy to, co dzień wcześniej obiecywał przyjaciel, naprawdę się wydarzyło. Podczas wygłupów, zrobili masę zabawnych zdjęć i Zayn obiecał, że doda to na swoim profilu.

I, cholera, Zayn nie kłamał.

Jedno ze zdjęć, na którym Zayn wystawił język, a Harry zrobił poważną, a wręcz groźną minę, nawet ustawił na swoje zdjęcie profilowe! Jak on mógł bez zgody Harry’ego?


Harry Styles –> Zayn Malik
MALIK, JUŻ NIE ŻYJESZ!
Lubię to! ~ Dodaj komentarz ~ Udostępnij sekundę temu


Harry od razu obejrzał wszystkie zdjęcia i zobaczył, że przyjaciele Zayna dopytywali o niego. Chociaż niektóre zdjęcia były naprawdę zwariowane i chciałby, aby młodszy je usunął, podobały się jego londyńskim przyjaciołom.

Spojrzał na kilkadziesiąt komentarzy do głównego zdjęcia.


Alice Green
ZAYN, DLACZEGO NIE MÓWIŁEŚ, ŻE W WOLVERHAMPTON MASZ TAKICH PRZYSTOJNYCH PRZYJACIÓŁ? *_*
12:09
9 osób lubi to

Dylan Malarkey
a ty Zayn ciągle robisz idiotę z siebie :D
12:09
12 osób lubi to

Zayn Malik
Dylan, jeszcze słowo, a po powrocie do Londynu wyrzucam cię z mojego mieszkania, słyszysz? ;p
12:10
1 osoba lubi to

Alice Green
ZAYN, DASZ MI DOKŁADY ADRES? ZARAZ TAM BĘDĘ!
12:10
Lubię to!

Tony Waston
Alice, ja tutaj ciągle jestem i wszystko widzę. Chyba nie zamierzasz ze mną zerwać przez facebooka? :O
12:13 przez telefon komórkowy
3 osoby lubią to

Alice Green
Tony, siedzisz obok mnie. Zamiast wlepiać gały w telefon i szpiegować mnie, po prostu zajrzysz przez ramię i powiesz coś osobiście, hm? ; )
12:14
5 osób lubi to


Harry zachichotał, kiedy zobaczył wszystkie komentarze. Ominął krótkie treści, wyrażające pozytywne opinie. Dopiero komentarz od Nialla Horana go zainteresował i zatrzymał się przy nim na dłuższą chwilę.


Niall Horan
Nowy chłopak, stary? HAHA, NIE PRÓŻNUJESZ!
12:37
3 osoby lubią to


Harry wstrzymał oddech, a jego serce przyspieszyło, kiedy to zobaczył. Szybko przeczytał odpowiedź.


Zayn Malik
Nialler, to nie jest mój chłopak. Nie bądź zazdrosny, co? Może kiedyś się z tobą umówię, skoro tak bardzo ci zależy ;>
12:39
7 osoby lubią to

Niall Horan
ZAPOMNIJ! :D
12:43
1 osoba lubi to


Harry prześledził resztę komentarzy, chichocząc na każdą uwagę Alice Green. Dziewczyna swoimi wypowiedziami wtrącała się wszędzie i każdy miał z tego ubaw. Chwilę później, kiedy kliknął w powiadomienia, odczytał kilka komentarzy do jego wpisu na tablicy Zayna.


Alice Green
hejjjj, Harry! nie zabijaj go tam, potrzebny nam jest tutaj! haha, swoją drogą.. ty też możesz tutaj wpaść, chętnie cię poznam :D
13:40
Lubię to!

Zayn Malik
Ale nie licz na wiele, Alice. Choć jak piękna jesteś, on nie zwróci na ciebie uwagi : )
13:42
Lubię to!

Tony Waston
I JEST MOJA, KOLEGO ;D
13:45
5 osób lubi to


Harry ponownie się roześmiał, po czym kliknął w pole, aby utworzyć nowy komentarz i napisał:


Harry Styles
Tony, Zayn ma rację. Nie zabiorę ci dziewczyny, choć jest naprawdę piękna! : ) Ale ty Zayn, lepiej mi się dzisiaj nie pokazuj. Nie żyjesz już ;D
13:47
1 osoba lubi to


Chwilę później zaakceptował wszystkie zaproszenia do znajomych od przyjaciół Zayna. Wtedy po raz pierwszy pomyślał, że jego Zayn nie pozostanie długo w Wolverhampton, a wtedy… Jak wtedy Harry poradzi sobie bez niego?

Zupełnie sam?

*

Parę dni później,  kiedy Harry wracał z cmentarza i wstąpił do supermarketu po coś do picia, spotkał tam Zayna. Chłopak robił zakupy z młodszą siostrą. Właściwie to tylko szedł zamyślony za nią, pchając wózek, a ona wszystko pakowała do środka. Dlatego miał chwilę, żeby pogadać z Harrym. Bo od dwóch dni, od czasu dodania zdjęć na facebooka, nie miał z przyjacielem żadnego kontaktu.

- Hej, naprawdę jesteś zły o te zdjęcia? – zapytał Zayn ze skruszoną miną.

Harry tylko wzruszył ramionami.

- Za profilowe nie. Ale za każde inne, na którym miałem minę wariata? Hmmm… niech pomyślę… Oczywiście, że tak!

- Daj spokój, wyszedłeś słodko! – Zayn oburzył się. – Waliyha, powiedz mu!

- Naprawdę Harry. Pomogłam mu wybrać te najlepsze, bo on chciał dodać wszystkie sto pięćdziesiąt zdjęć. – Roześmiała się.

- CO? – Harry zapytał z szokiem. – Ty głupi jesteś!

- Bo wszystkie były zabawne! – Zawołał na swoją obronę.

Chłopcy zaczęli się przekomarzać i Harry’emu długo udało się udać, że ma żal do przyjaciela. Ale gdy potem roześmiał się niekontrolowanie na głos, Zayn zrozumiał, jak bardzo starszy chłopak go wkręcił. Harry przytulił za to przyjaciela, dopóki ten nie powiedział, że jest w porządku.

Tak naprawdę Zayn chciał przeciągnąć każdą możliwą chwilę w ramionach Harry’ego.

- Zayn?

- Hm?

- Powiesz mi, o co chodziło temu chłopakowi… Niallowi? – Zapytał nieśmiało Harry, kiedy dziewczyna na chwilę zniknęła pomiędzy regałami.

Zayn wydawał się być zmieszany.

- On tak zawsze. – Westchnął. – Ubzdurał sobie, że patrzę na niektórych facetów inaczej i… Okej, może tak jest, ale to nie znaczy, że zakochuję się w każdym. Albo że zależy mi na czymś więcej, nie jestem taki. A kiedy opowiedziałem mu o tobie kilka dni temu, zaczął mnie wypytywać, czy się w tobie zakochałem – dodał ciszej, kiedy zauważył siostrę, zmierzającą ku niemu.

- A ty co odpowiedziałeś?

Harry czuł, że jego serce zaczyna bić coraz szybciej, a w ustach zabrakło mu śliny. Obserwował jak Waliyha bezmyślnie wrzuca do wózka kilka paczek płatków śniadaniowych i znów ruszała po kolejne produkty z listy, w którą była wpatrzona.

Zayn wzruszył ramionami.

- Odpowiedziałem, że nie wiem. To znaczy… - zająknął się, kiedy ujrzał zadziwioną minę przyjaciela. Przecież nie wiedział, co się działo w głowie Harry’ego. – Słuchaj… Chodzi o to, że jesteś moim przyjacielem i to chyba nie byłoby porządku względem ciebie. Znamy się raptem dwa miesiące i… już? Tyle musiałoby mi wystarczyć do zakochania się?

Zayn spojrzał wyczekująco na Harry’ego, ale on milczał, zawzięcie wpatrując się w podłogę.

- Muszę się kontrolować, bo… kiedy jestem przy tobie, przyłapuję się na wpatrywaniu w twoje usta. I często mam w głowie myśl „cholera, chciałbym go pocałować”… Ale przecież nie mogę, dlatego… zapomnijmy – dodał po chwili.

Wtedy Waliyha ponownie dołączyła do nich i od tamtej pory trzymali się we trójkę. A Zayn nie zobaczył tego delikatnego uśmiechu, jaki rozjaśniał bladą twarz Harry’ego. I nie mógł poczuć szaleńczego bicia serca, które zamknięte było w klatce piersiowej starszego chłopaka.

*

Jeszcze tego samego dnia Harry ponownie wybrał się do Liama. Potrzebował krótkiej rozmowy z nim i liczył na radę. Po drodze zakradł się do czyjegoś ogródka i zerwał niewielkiego, kolorowego kwiatuszka. Później położył go obok tych, które przyniósł wcześniej.

- Liam… Czy to możliwe, żeby on się we mnie zakochał i wypierał się tego? Albo nie chciał mi mówić, bo boi się o to, że wszystko między nami zostanie zniszczone?

Patrzył tępo w nagrobek, a w jego głowie panowała pustka. Słyszał jedynie cichy szelest liści pod wpływem letniego wietrzyku.

Westchnął.

- Miałbyś coś przeciwko?

Cisza.

- Muszę jeszcze z nim o tym pogadać, co? Chociaż… to i tak ciebie kocham najbardziej. Jesteś moim pierwszym, wiesz o tym?

Uśmiechnął się, kiedy poczuł, jak jeden z listków spadł na jego głowę i zaplątał się w puszyste loki.

- Też cię kocham, Li. Och, zanim pójdę… Obiecaj mi, że się w nim nie zakocham.. tak bardzo. Powstrzymaj mnie przed tym… Bo ja chyba już coś do niego czuję i nie chcę, żeby to uczucie stawało się coraz większe. On mnie zostawi, wróci do swoich przyjaciół. A ja nie wytrzymam nawet miesiąca bez jego obecności obok.

*

Był sobotni wieczór. Harry znów zaprosił Zayna na filmową noc. Oglądali kilka z rzędu, w głównej mierze horrory, co sprawiło, że Harry siedział przyklejony do boku Zayna i raz po raz zakrywał twarz. A po chwili pytał, czy scena już się skończyła i wtedy ich spojrzenia się spotykały na krótką chwilę. A Harry uśmiechał się niewinnie.

Całkiem świadomie próbował wzbudzić jakieś uczucia w Zaynie. Od czasu ich rozmowy w supermarkecie – a to były raptem trzy dni – nie myślał o niczym innym, niż o pocałunku z przyjacielem. Zayn tego chciał, Harry też tego chciał – choć jeszcze nie wypowiedział tego na głos. Dlaczego więc nie może stać się to, czego oboje pragnęli?

Po całej serii filmów, jakie wspólnie oglądnęli, Zayn pomógł posprzątać brudne naczynia i puszki po napojach energetycznych. A kiedy Harry kończył zmywać, Zayn stanął obok niego i czekał cierpliwie.

- Już nigdy więcej nie oglądam z tobą horrorów – warknął Harry z uśmiechem.

- Nie krzyczałeś jak panienka, więc… myślę, że nie było tak źle.

- Ej! – Harry szturchnął go biodrem, po czym spiorunował wzrokiem.

- Och, i chyba nie wmówisz mi, że nie było ci przymnie, przytulając się do mnie.

Harry opłukał dłonie z płynu do mycia naczyń i zakręcił kurek. Spojrzał całkiem poważnie na przyjaciela, po czym potrząsnął głową.

- Nie będę cię okłamywał przecież.

Wytarł dłonie w szmatkę, nie spuszczając wzroku z oczu Zayna. A kiedy chwilę później przeniósł je na usta przyjaciela; zwilżył własne wargi, przełykając nerwowo ślinę. Zayn znajdował się tak blisko, był niemal na wyciągnięcie ręki. Serce Harry’ego niespodziewanie przyspieszyło tempo i nie mógł ukryć swojego przerywanego oddechu.

- Harry, ja…

- Nic nie mów. Po prostu zrób to.

Harry nie myślał, co mówił, kiedy otworzył usta. To tak, jakby myśli same uciekły i zostały wypowiedziane na głos. Ale nie zdążył nawet dobrze się zaczerwienić ze wstydu, kiedy jego usta spotkały się z ustami Zayna. Nieświadomie upuścił szmatkę, a dłonie ułożył na talii Zayna, kiedy ten zaczął iść przed siebie, napierając na starszego.

Harry został przyparty do ściany, a Zayn oparł na nim całe swoje ciało. Tak szaleńczo pragnęli swojej bliskości, sami o tym nie wiedząc. A kiedy Zayn ujął w dłonie twarz Harry’ego, jego policzki jeszcze bardziej się zaczerwieniły.

Ale gdy ta chwila, która była tak cudowna dla starszego z przyjaciół, naprawdę do niego dotarła, poczuł się źle. Naprawdę całował Zayna. A Zayn naprawdę z taką delikatnością trzymał jego policzki i z pasją oddawał każdy słodki pocałunek. Co więc było nie tak z Harrym? Dlaczego w pewnym momencie jego emocje nie wytrzymały i uwolniły się poprzez mokre łzy?

Zayn szybko poczuł w dotyku łzy i oderwał swoje usta, z przerażeniem otwierając oczy. Jednak nie puścił policzków starszego.

- Ja przepraszam, Harry, ja…

- To moja wina – mówił Harry, nie otwierając oczu. – To ja cię sprowokowałem i… to wszystko ja.

- Mogłem cię nie posłuchać i… wiem, że to nie ma prawa istnieć…

- Nie ma prawa – powtórzył szybko Harry. Otworzył załzawione oczy, które były dla Zayna tak hipnotycznie i piękne, że zapomniał o świecie i nie słyszał tego, co szeptał do niego Harry. – Ty zaraz wyjdziesz, zostawisz mnie. A ja nie wytrzymam tutaj bez ciebie, gdybym był w tobie tak bardzo zakochany, wiesz?

Zayn ciągle milczał, nie odrywając wzroku od zielonych, zapłakanych oczu Harry’ego. Lśniły tak pięknie w świetle i były dla niego czymś, czego w życiu dotąd nie widział.

- Chciałbym zostać sam – wyszeptał Harry, walcząc z kolejną falą łez.

Chwycił delikatnie nadgarstki Zayna. Dopiero wtedy młodszy oprzytomniał. Słyszał tylko prośbę przyjaciela i… skoro tego chciał, to musiał ją spełnić. To był jego dom, a nie Zayna. Nie mógł zostać wbrew woli właściciela.

- Dobrze – odparł równie cicho, zabierając dłonie z policzków Harry’ego. – Jeszcze raz przepraszam.

- Jest w porządku.

Harry w ciszy nasłuchiwał kroków przyjaciela, a gdy drzwi się zatrzasnęły, upadł na podłogę, głośno płacząc.

I nagle dotarła do niego odpowiedź na pytanie, co było z nim nie tak…

Dlaczego musiał się zakochać w Zaynie „tak bardzo”?

*

Nie widział się z Zaynem cały tydzień od momentu ich pocałunku. W niedzielę, kiedy był odwiedzić Liama i właśnie wychodził, gdzieś po drugiej stronie cmentarza mignęła mu znajoma postura. To był Zayn. Zapalał właśnie znicz na grobie kogoś ze swojej rodziny.

Harry zaczekał na niego cierpliwie, patrząc w innym kierunku. Nie chciał, aby przyjaciel poczuł się speszony. Już wystarczająco zagmatwał między nimi. Czy tego wieczoru musiał poluzować hamulce i mówić Zaynowi, żeby go całował?

Ugh.

Głupek.

- Cześć, Zayn. – Przywitał się Harry, kiedy chłopak się zbliżył.

- Cześć… Dawno się nie widzieliśmy.

Harry zastanowił się chwilę, jak rozpocząć rozmowę, ale nic racjonalnego nie przychodziło mu do głowy. Otworzył usta i… słowa nagle same uciekały spomiędzy jego warg.

- To moja wina, dlatego chciałbym, żebyśmy o wszystkim zapomnieli i cieszyli się jeszcze przez te ostatnie dwa tygodnie, które tu spędzisz, co? – Zaproponował z uśmiechem, na co Zayn skinął głową. Wtedy Harry wtulił się w jego ciało i dodał szeptem: - Cieszę się, że wróciłeś. Tak bardzo cię kocham i nawet sobie nie wyobrażasz jak tęskniłem.

Tak cholernie za tym tęskniłem – dodał w myślach, zanurzając twarz w zagłębieniu szyi Zayna.

*

Harry zatrzymał się przed wyjściem, przytulając jeszcze siostrę. Nawet jego mama stęskniła się za Harrym i przez długi czas tkwili w objęciach.

- Może zostaniesz? Tam w Wolverhampton jesteś zupełnie sam, synku… - zaczęła Anne, ale Harry potrząsnął głową, już na wstępie sygnalizując, ze  ta opcja odpada.

- Przyjechałem was odwiedzić i… może będę robił to częściej.

- Zamierzasz w końcu zdać na prawo jazdy? – Gemma uśmiechnęła się szeroko, szturchając brata w ramię. – To świetnie!

- Muszę lecieć – odparł wymijająco chłopak, po raz ostatni ściskając siostrę i mamę. – Pozdrówcie tatę! Szkoda, że go nie zastałem.

- Na pewno pozdrowimy!

Wszystko wróciło do normy? Cóż, Harry żałował tylko, że po śmierci Liama tak się stało. Te tygodnie, które Anne spędziła pilnując syna, wpłynęły jakoś na nią. Wielokrotnie powtarzała synowi, że nie chciała, aby ten związek trwał, ale też nie chciała, aby skończył się w ten sposób. Bo taki koniec związku jest chyba najbardziej bolesny.

Harry przeszedł kilka przecznic, wsiadając na miejsce pasażera w samochodzie Zayna. Przyjaciel czekał tam na niego te dwie godziny, w ciągu których Harry chciał pobyć trochę z rodziną. Odważył się nareszcie. Zayn wiedział, że najbardziej obawiał się swojego taty i… mina przyjaciela nie podpowiadała mu nic.

- I jak poszło?

- Nie było go. – Odparł automatycznie. – Cholera, akurat jego musiało nie być.

- Aż tak ci zależało?

- Tak, bo widzisz ja… - gwałtownie zamknął usta, aby powstrzymać słowa, których nie chciał jeszcze wypowiadać. Nie mógł ich wypowiedzieć. Nie w obecności Zayna. – Ja chciałem tylko z nim porozmawiać… - dodał po chwili bez przekonania. – Nie widziałem go od czasu mojej wyprowadzki. Nie pojawił się na pogrzebie Liama tak jak mama wraz z Gemmą.

- Och, rozumiem. – Zayn chwycił dłoń przyjaciela, która leżała bezwładnie na jego udach. Ścisnął ją lekko, uśmiechając się. – Hej, nie smuć się, kochanie. Zobaczysz, będzie jeszcze nie jedna okazja do rozmowy z nim.

Harry z zamyśleniem skinął głową. Cholera, tak bardzo nie chciał okłamywać Zayna. Ale jak mógł mu to powiedzieć? Zayn nie zniósłby tego. Harry też nie czułby się komfortowo, gdyby jego przyjaciel wiedział o wszystkim.

- Dziękuję, że zgodziłeś się tu przyjechać ze mną… Czuję się szczęśliwszy dzięki tej wizycie, mimo wszystko. – Spojrzał na Zayna, odwzajemniając uścisk dłoni.

Szybko nachylił się, całując przyjaciela w policzek, blisko ust. Gdy się odsunął i ich spojrzenia się spotkały, oboje uśmiechnęli się słodko, a w ich oczach pojawił się pewien błysk.

- Kocham cię – wyszeptał Harry, ani na chwilę nie przerywając spojrzenia. – Jesteś dla mnie najlepszym… przyjacielem.

*

Im bliżej było do wyjazdu Zayna, tym bardziej Harry starał się udawać szczęśliwego. Ostatnie dwa tygodnie spędził z Zaynem i to były dla nich obojgu naprawdę szczęśliwe chwile. Najgorsze były chwile, kiedy Harry zostawał sam. Kiedy przychodziła noc i musiał walczyć z bezsennością, z płaczem i… z czymś jeszcze.

Harry bardzo pragnął pojechać z Zaynem, być ciągle obok niego. Ale to nie było możliwe. Nie byli przecież razem. A Harry nie miał na tyle odwagi, aby powiedzieć swojemu przyjacielowi, że już dawno przekroczył tą barierę. Zayn był dla niego nie tylko wspaniałym przyjacielem, ale też często w marzeniach pojawiał się jako idealny chłopak.

Wieczorami, kiedy leżał w łóżku – w przypadku bezsenności wychodził na dach i siadał gdzieś na skraju – wyobrażał sobie, jakby to było, gdyby… miał odwagę i powiedział przyjacielowi o wszystkim. O tym, że jest w nim szaleńczo zakochany. Jaka byłaby reakcja Zayna? Co by powiedział?

- Harry… och, nie wiedziałem. Myślałem, że jesteśmy tylko przyjaciółmi. To wtedy… och, przepraszam, że dałem ci fałszywe nadzieje.

Czy może:

- Harry, ja też jestem w tobie zakochany! Tak bardzo bałem się powiedzieć ci o tym, bo nie chciałem cię tracić…

I wtedy w wyobrażeniach Harry’ego zawsze uciekali gdzieś daleko i żyli długo, i szczęśliwie. To sprawiało, że Harry śmiał się sam do siebie. Ale później myślał o bardziej realnych sytuacjach. Wspólne zamieszkanie, randki, wypady ze znajomymi… Po prostu bycie obok i patrzenie na szczęśliwego Zayna. Tego chciał. Uszczęśliwić Zayna sobą, bo nie miał do zaoferowania nic więcej.

Dlaczego to musiało być takie trudne do osiągnięcia?

Dlaczego Zayn nie mógł odwzajemniać jego uczuć?

Harry przestał radzić sobie z tym natłokiem myśli. Musiał szukać ukojenia. A płacz przestał mu już wystarczać. Tego dnia, kiedy zrobił pierwszy krok i przeprosił Zayna za pocałunek – który przecież tak cholernie mu się podobał – emocje po raz pierwszy wzięły nad nim górę. Po powrocie do domu jakoś dotarł do łazienki i pierwsze, co zrobił, to pociął swoje przedramię.

A później siedział skulony koło wanny, płacząc na widok krwi wokół niego. To go przestraszyło. To był dzień, kiedy stracił panowanie nad sobą. Kolejne cięcia były tylko kwestia czasu.

Ale to dawało mu siłę każdego kolejnego dnia do kolejnej, niekończącej się walki z uczuciem. To było frustrujące. Kiedy patrzył na Zayna, bywały momenty, że odpływał i myślał o kolejnych słodkich pocałunkach. A zaraz później „budził się” i na nowo musiał się kontrolować.

Jednak najgorzej było, kiedy Zayn mówił „kocham cię”.

To z pozoru zwykłe „kocham cię”, budziło wewnątrz Harry’ego żywy ogień. W brzuchu za każdym razem czuł stado motyli, na usta wpływał szeroki uśmiech, a serce biło coraz ciężej. To naprawdę zapierało mu dech w piersiach.

Czy Zayn kiedykolwiek usłyszał, ile w głosie Harry'ego było pasji i przekonania, kiedy wypowiadał, że go kocha?

Wątpił.

Tego sobotniego wieczoru, po całym dniu spędzonym razem, poszli do parku, gdzie można było dostrzec przepiękne krajobrazy, rozciągające się wokoło. Tam Harry pożegnał się z przyjacielem należycie. Kiedy nadszedł czas rozstania, wpadli sobie w ramiona i długo tkwili w takiej pozycji, bez słowa, bez ani jednego ruchu.

Kiedy w końcu wyswobodzili się ze swoich objęć i Zayn ruszył przed siebie, a Harry opadł bezwładnie na ławkę przy alejce. Patrzył na plecy przyjaciela, a jego twarz nawiedził grymas bólu. Jego serce rozdzierało się jeszcze bardziej, kiedy Zayn odwracał się co chwilę i machał do niego wesoło albo układał z dłoni serduszko, uśmiechając się słodko.

A kiedy Zayn zniknął z jego pola widzenia, Harry spojrzał przed siebie i jego serce dosłownie zamarło. Zupełnie, jakby jakaś niewidzialna dłoń ścisnęła je, nie pozwalając normalnie bić. I to go bolało. To, co Harry ujrzał przed swoimi oczami, wprawiło go w osłupienie. Zachód słońca. Przepiękny zachód słońca, rozciągający się nad horyzontem, był piękniejszy niż zwykle. Słońce oblewało otoczenie, nadając przedmiotom, roślinom, budynkom, ludziom i wszystkiemu innemu przepięknych, ciepłych barw. Świat niemal topił się w czerwieni, żółci i pomarańczy.

Harry uśmiechnął się niewinnie, wciąż patrząc na przepiękną gwiazdę.

- Wiem, że jesteś teraz ze mną, Liam – wyszeptał. – Zaczekaj jeszcze chwilę na mnie.

Harry obserwował w zdumieniu zachód słońca. A gdy tylko schował się za horyzontem, chłopak uzmysłowił, że koniec dnia blisko. Blask, który słońce rzucało jeszcze chwilę po swoim zajściu pozwoliło Harry’emu ochłonąć i otrzeć łzy, które pojawiły się na jego twarzy praktycznie znikąd. Musiał wracać do domu.

* * *

Zayn z mocno bijącym sercem otworzył ostatnią notkę, jaką Harry dodał na blogu niecałą godzinę wcześniej. Zaczął czytać, nieświadomie przywierając dłonie do ust.


To już koniec jak widzicie. Cieszę się, że znalazło się kilka osób, które tu były ze mną i które czytały tego „nietypowego bloga”. Zamiast pisać pamiętnik… wolałem to wszystko ukazać… jak ukazałem : )
Na wasze pytania z poprzednich komentarzy… odpowiem tak, to ja jestem Harry Styles. I Zayn Malik też naprawdę istnieje. I zapewne to teraz czytasz, Zayn… Przepraszam cię za wszystko. Ledwo piszę teraz tą notkę, a zaraz ci wyślę na facebooka link do… tego wszystkiego.
Choć nie wiem, czy to właściwe.
Powiem ci… zakochałem się w tobie. Zakochałem się w tobie, ty dupku. Och.. przepraszam cię. Nie chciałem cię tak nazwać.. przepraszam cię… kocham cię, wiesz? Najbardziej na świecie. Od śmierci Liama… sprawiłeś, że moje życie chociaż trochę nabrało sensu. Śmiałem się, wygłupiałem… cieszyłem życiem? Nigdy nie mógłbym cię pokochać bardziej niż Liama… ale mogłem cię pokochać równie mocno jak jego.
I tak się stało.
Zakochałem się w tobie do szaleństwa.
Wtedy… ten nasz pocałunek… to było coś najpiękniejszego w moim życiu. A popłakałem się dlatego, że to właśnie wtedy uświadomiłem sobie, jak bardzo cię kocham i jak bardzo cię potrzebuję. Bo każdy dzień bez ciebie… każda minuta bez ciebie była dla mnie katorgą. Tęskniłem jak cholera… a kiedy się pojawiałeś.. moje serce zawsze szybciej biło. I jak ja mógłbym wytrzymać bez ciebie niby?
Myślałem, że zdołam to ukryć…
Myślałem, że zdołam to w sobie zabić…
Ale tego nie da się tak po prostu zwalczyć. A ja jestem zbyt słaby, Zayn. Nie mogę żyć bez ciebie. Jedna strata była dla mnie taka ciężka… miałaby dojść druga? Miałbym znów patrzeć, jak osoba, którą tak cholernie kocham, po prostu odchodzi? Niby nie na zawsze, ale… to mnie przerasta. I nie mogę też czekać na coś, czego nigdy nie będzie. Bo nas nie będzie. Nie ma czegoś takiego jak „my”… ty mnie nigdy nie pokochasz tak… jak ja pokochałem ciebie.
Cholera, obraz mi się zamazuje… robię się już coraz bardziej senny. Och, i krwawię. Pochlapałem klawiaturę… to nie jest dobre. Ale nie mogłem tego powstrzymać. Skończyły mi się bandaże…
Po co ja to piszę?
Zapomnij, niczego nie czytałeś.
Wracając do… poradzenia sobie z sytuacją. Po długim namyśle znalazłem lekarstwo. Jedyne lekarstwo na miłość. Na coś, co Liam ponownie mi podsunął, aby utrzymać przy życiu. Chociaż nie prosiłem o to… Nie chciałem tego… I miałem rację, bo to mnie zabijało bardziej niż samotność. Świadomość, że jesteś na wyciągnięcie ręki, ale jednak nadal nie mój…
Och…
To już koniec. Nie mam siły.
I znów mam jakieś omamy… Wiesz… Kiedy zapada zmierzch, przedmioty zmieniają swój kształt, a kolory tracą swój blask… Umm, nie pytaj.
Do zobaczenia… tam, Zayn.
Kocham cię najmocniej na świecie.

A to napisałem dla ciebie… dla „nas”.


Był w szoku. Tego wszystkiego było za wiele. Po przeczytaniu ostatniego zdania i kliknięciu w link do piosenki, jaką Harry opublikował na końcu, otworzył kartę z facebookiem. Tam, na stronie głównej widniał post, dodany przez jego przyjaciela kilka minut po ostatnim wpisie na blogu.


Harry Styles
Obiecałem sobie, że nikt nigdy tego nie zobaczy, ale… To chyba już ten czas. Pewnie będzie dla was zaskoczeniem, że napisałem… coś? Jest dla mnie dość osobiste i… i chyba właśnie dlatego publikuję ją w tym momencie mojego życia. To naprawdę idealny czas. Przeczytajcie, proszę. Kocham was wszystkich!

lately I’ve been thinking… thinking ‘bout what we had

I knowi it was hard, it was all that we knew, yeah

have you been drinking, to take all the pain away?

I wish that I could give you what you deserve

Cause nothing can ever… ever replace you

nothing can make me feel like you do

you know there’s no one I can relate to

I know we won’t find a love that’s so true.

I gave you everything, baby… everything I had to give

boy, why would you push me away?

lost In confusion, like an illusion

you know I’m used to making your day…

But this is the past now, we didn’t last now

guess that this is meant to be, yeah…

tell me was it worth it?

we were so perfect, baby… I Just want you to see…

there’s nothing like us

there’s nothing like you and me

togerther through the storm…


there’e nothing like us

there’s nothing like you and me

together…



Alice Green, Dylan Malarkey, Louis Tomlinson, Ruth Payne, Gemma Styles, Tony Waston, i 34 inne osoby lubią to ~ 25 komentarzy ~ 1 udostępnienie 0:36


Zayn płakał coraz bardziej, kiedy czytał to i jednocześnie słuchał. Bo piosenka, której słuchał, była zaśpiewana przez Harry’ego. Grał na pianinie. Dlaczego Zayn nic o tym nie wiedział? To było… Takie piękne…

Bez namysłu napisał krótki komentarz po czym zatrzasnął z cichym hukiem laptop, założył buty i wyszedł, odnalazłszy na półce kluczyki do samochodu. Liczył się czas, a oni obaj mieszkali w dwóch różnych końcach miasteczka. Musiał liczyć co najmniej piętnaście minut na dojazd. Jeszcze nigdy nie czuł takiego strachu, jak w tamtym momencie. Nie mógł nawet myśleć o tym, że Harry zrobił sobie krzywdę, bo…

Bo go kochał.

Przecież on go, kurwa, kochał!

A Harry kochał jego!

Dlaczego nie mogli być ze sobą od razu szczerzy? Dlaczego nie powiedział od razu… wieczorem, kiedy się żegnali kiedy też czuł ten ból na myśl, że… znów nie prędko go zobaczy. Że nie może go jeszcze zabrać do siebie do Londynu, ale kiedyś – jak najszybciej – planował to zrobić.

- Błagam cię, czekaj tam na mnie Harry, czekaj tam na mnie… - powtarzał jak mantrę, jadąc z niewyobrażalną prędkością. Łamał wszystkie zasady. Ale to przecież się nie liczyło. Liczył się tylko Harry.

Zayn wyciągnął telefon z kieszeni, ani na chwilę nie zwalniając. Odszukał numer Harry’ego i wybrał połączenie. Ale kiedy po kilku sygnałach włączyła się sekretarka, Zayn się rozpłakał. Wybrał numer na pogotowie i nie zdążył przyłożyć do ucha, kiedy wypuścił go z dłoni i zaczął głośno krzyczeć. Białe światła samochodu nadjeżdżającego z naprzeciwka oślepiły go. A chwilę później zobaczył już tylko ciemność.

*

Alice Green
Tony Waston, dlaczego ty nie jesteś taki romantyczny? :C
22 sierpnia o 0:41
2 osoby lubią to

Tony Waston
Mnie stać jedynie na krótkie kocham cię. Ale szczere, mój cukiereczku. : ) Jeśli będzie trzeba, to zwrócę się do Harry Styles, na pewno mi pomoże :>
22 sierpnia o 0:45
Lubię to!

Ruth Payne
Harry, kiedy nagrywasz? : ) Z pewnością będzie miało cudowne brzmienie
22 sierpnia o 0:52
3 osoby lubią to

Alice Green
Ruth Payne, Harry do tego wszystkiego śpiewa? :o
22 sierpnia o 0:55
Lubię to!

Ruth Payne
Tak : ) I wierz mi lub nie, jego głos jest nieziemski.
22 sierpnia o 0:59
1 osoba lubi to


Zayn Malik
Jeżeli zrobiłeś coś głupiego, obiecuję, że własnoręcznie cię uduszę! Czekaj na mnie, Harry, zaraz tam będę!
22 sierpnia o 1:51
Lubię to!

Alice Green
Czy my o czymś nie wiemy, Harry Styles i Zayn Malik? ;>
22 sierpnia o 1:53
9 osób lubi to

Niall Horan
Mówiłem, że Zayn go lubi! Tą piosenkę z pewnością Harry napisał dla Zayna… i to jest tak „paskudnie słodkie” :,)
22 sierpnia o 1:55
8 osób lubi to

*

Alice Green
Hej, nie wiecie, co się dzieje z Zaynem? Nie mogę się do niego dodzwonić i zaczynam się już martwić… Już dawno powinien być w Londynie.
2 osoby lubią to ~ Dodaj komentarz ~ Udostępnij 23 sierpnia o 14:55

Tony Waston
Pewnie mają teraz swoje szczęśliwe chwile z Harry Styles! ;D
23 sierpnia o 14:56 przez Telefon Komórkowy
4 osoby lubią to

Alice Green
Tony Waston, nawet sobie nie żartuj! Żadnego z nich nie było na facebooku od wczoraj, do żadnego nie mogę się dodzwonić, nie odpowiadają na sms-y… to trochę niedorzeczne, nie uważasz?
23 sierpnia o 14:58
Lubię to!

Alice Green
I wracaj do pracy, bo cię wyrzucą, głąbie!
23 sierpnia o 14:58
3 osoby lubią to

Niall Horan
Cholera… patrzcie co znalazłem… link
23 sierpnia o 15:05
23 osoby lubią to

Alice Green
CZY TO HARRY ŚPIEWA? CHOLERA, CHOLERA, CHOLERA! ON MA CUDOWNY GŁOS. O CHOLERA! NIC DZIWNEGO, ŻE ZAYN SIĘ W NIM ZAKOCHAŁ *O*
23 sierpnia o 15:09
14 osób lubi to

Alice Green
MOGĘ TEGO SŁUCHAĆ NA OKRĄGŁO. ZAKOCHAŁAM SIĘ W TYM!
23 sierpnia o 15:13
2 osoby lubią to

Ruth Payne
A jednak nagrał…. Mówiłam, że będzie cudowne? : )
23 sierpnia o 15:18
4 osoby lubią to

Niall Horan
Chyba wiem, co się już stało… Z Harrym. Dlaczego to wszystko napisał wczoraj… JESTEM W SZOKU
23 sierpnia o 15:13
Lubię to!

Alice Green
Mów, co się stało?! Nie trzymaj w niepewności!
23 sierpnia o 15:15
Lubię to!

Niall Horan
Wysłałem ci link w prywatnej wiadomości… przeczytaj od początku i… CHOLERA, WSZYSTKO ZROZUMIESZ. MOŻE… BO JA TEGO NIE ROZUMIEM. CO ZAYN TERAZ MUSI CZUĆ…
23 sierpnia o 15:19
1 osoba lubi to

Alice Green
O KURWA :o TO NIE STALO SIĘ NAPRAWDĘ. NIALL HORAN, POWIEDZ, ŻE NIE!!!!!
23 sierpnia o 15:59
2 osoby lubią to

Waliyha Malik
Zayn już nic nie będzie musiał czuć. Harry popełnił samobójstwo, a on zginął w wypadku tej nocy… potrącił go jakiś pijany kierowca, kiedy jechał do Harry’ego z nadzieją, że zdąży go uratować…
23 sierpnia o 19:39

9 osób lubi to

54 komentarze:

  1. leze i płacze ! <3 To jest niesamowite,no łzy same lecę cudowne !! <3Harry czemu mu nie powiedziałeś? Ahh ! Informuj jak coś dodasz @kissnobody

    OdpowiedzUsuń
  2. O kurwa. To jest zajebiste.
    Przepraszam, za wyrażenia, ale po prostu brak mi słów. Tragiczne, ale piękne.
    Mam nadzieję, na szybki powrót ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zayn już nic nie będzie musiał czuć. Harry popełnił samobójstwo, a on zginął w wypadku tej nocy… potrącił go jakiś pijany kierowca, kiedy jechał do Harry’ego z nadzieją, że zdąży go uratować…

    Ja pierdole czytam to już chyba po raz 1000000 i ryczę jak pojebana. Masakra :C A mogli być szczęśliwi :"(

    OdpowiedzUsuń
  4. o mamusiu! jakie to jest PIĘKNE !!! *________*
    siedzę i ryczę jak głupia ;'(

    Dziękuję dziewczyny za te wszystkie historie, które stworzyłyście. Wszystkie były wyjątkowe, cudowne, ujmujące za serce, wyciskające łzy.. Miały wszystko to, co kocham w opowiadaniach! <3
    Mam nadzieję, że jeszcze do nas wrócicie, że nie dacie o sobie zapomnieć. Będę czekała na dalszą Waszą twórczość, bo wierzcie mi, jest na co czekać! :) xx
    @JLS_GotMyLove

    OdpowiedzUsuń
  5. Siedzę w pracy i wyję jak nienormalna... Coś pięknego... Dziękuję...

    Przykro słyszeć, że to w pewien sposób pożegnanie, ale może tak trzeba... Odpoczniecie i wrócicie z milionem rewelacyjnych pomysłów...
    Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego

    @KateStylees


    ps
    Przepraszam, że tak krótko, ale pisze z komórki...

    OdpowiedzUsuń
  6. jak mogłyście? A ja miałam nadzieje, że go uratuje... :/ płacze przez was. Będę żyła ty shotem przez tydzień, jak nie dłużej :/ taki zajebisty, a taki smutny koniec :(

    OdpowiedzUsuń
  7. w tle leci piosenka, a ja siedzę i płaczę.
    ale dziękuję.
    to było piękne.
    jest piękne.
    dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  8. Płaczę. Naprawdę, siedzę teraz i płaczę, bo miałem nadzieję, że wszystko się ułoży, że razem będą tak cholernie szczęśliwi. Dlaczego tak się nie stało?
    W głowie chodził mi refren piosenki Justin'a i ugh, czemu ona musi być taka idealna? Nie jestem jego fanem, ale 'Nothing Like Us'... Moja miłość od pierwszego usłyszenia.
    Przepraszam, to nie miało żadnego związku z tym, o czym muszę tu napisać.
    Ten shot... Jest wyjątkowy, perfekcyjny, nieskazitelny, zabójczy, romantyczny, jedyny w swoim rodzaju... Postacie- ich gesty, wypowiedzi, ONI. Nie wiem, co mogę powiedzieć, ponieważ moja głowa nie przyjmuje do siebie żadnych sensownych słów, których mógłbym teraz użyć.
    Mówiłaś mi, że obawiasz się zanudzenia czytelnika. Nigdy więcej nie chcę tego od ciebie usłyszeć, rozumiesz? Siedziałem i z uwagą analizowałem każdy wyraz; każdy dialog, opis. I na pewno nie tylko ja.
    Nie będę ukrywał, że Zayn, i od niedawna Harry, są dla mnie przykładem czystej perfekcji, a to, jak przedstawiłaś ich w tej pracy, jest magiczne. Inne. Nigdy ich sobie takich nie wyobrażałem. Gesty, czułe słowa, wyznania, pocałunki, uściski... To dla mnie za wiele.
    Nie umiem pisać komentarzy, wybacz. Teraz to ja mam nadzieję, że cię nie zanudzę. Chcę tylko, żebyście wiedziały, że będę za wami strasznie mocno tęsknił, za waszymi pracami, które dostarczały mi miliona uczuć na minutę; tych dobrych, miłych, zabawnych, romantycznych, odważnych, jak i tych smutnych, płaczliwych, ściskających za serce. Kocham was całym sercem i proszę, pamiętajcie o tym ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. ja pierdole siedzę i beczę przepiękne <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie lubie smutnych zakonczen ale to jest mistrzowskie. Chyba nigdy tak nie plakalam przez krotkie opo.! ;(.. Zarry <3

    OdpowiedzUsuń
  11. boże, niesamowita historia. rozwaliłaś mnie totalnie. idioci bali się powiedzieć co czują.. gdyby tylko wyznali jak bardzo się kochają, żyli by dalej.. a ten wątek jak harry się tnie- błagam nie rób tego więcej.. złamałaś mi serce
    świetnie piszesz. czułam to co bohaterowie przez co prawie się popłakałam gdyby nie trafiony dobór piosenki ("mirrors"). jakbym słuchała czegoś smutniejszego to z pewnością ryczałabym jak bóbr
    @nainsver
    ps: JAPIERDOLE PISZE TEN KOMENTARZ 3 RAZ BO JESTEM NA FONIE I CAŁY CZAS WYCHODZIŁAM NIECHCĄCO. DOCEŃ MÓJ TRUD ;_;

    OdpowiedzUsuń
  12. Już 2 raz wywołałaś u mnie łzy (SLYG) ..
    Chyba lubisz takie zakończenia ;>
    Mam nadzieję, że zdajesz sobie sprawę z tego, jak GENUALNIE! piszesz i kiedyś tu jeszcze wrócisz, będe czekać z niecierpliwością!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szczerze?
      szaleńczo kocham takie zakończenia. i pisanie przychodzi mi z największą łatwością, bo często piszę, co czuję. więc wiesz :>
      dziękuję! <3

      Usuń
  13. płaczę... tylko tyle potrafię napisać. to było piękne

    OdpowiedzUsuń
  14. to było zajebiście smutne, ryczę i nie mogę przestać czemu ostatnio trafiam na same smutne zakończenia?

    OdpowiedzUsuń
  15. O matko dlaczego Wasze opowiadania sa takie cudowne!? Kocham Was z całego serca! ♡♥♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Dlaczego zawsze piszecie takie smutne zakończenia ? :c <3

    OdpowiedzUsuń
  17. Planujecie cos napisac w najblizszym czasie czy macie przerwe?

    OdpowiedzUsuń
  18. Planujecie cos napisac w najblizszym czasie czy macie przerwe?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. już powoli robię sobie rozpiskę przebiegu akcji kolejnego opowiadania. :3 ale póki co, nie zobowiązujemy się do niczego. jak wyżej nad rozdziałem napisałam.

      Usuń
    2. O kim byłoby to opowiadanie? W sensie Larry, Ziam, Zarry, Lirry itd.?

      Usuń
  19. Nie wierze nie wierze nie wierze! jetes tak nieziemsko nieprzewidywalna! masz wielki dar pisania, w sumie to obie go macie. jestem urzeczona ta historia, nie plakalam, co nie zmienia faktu, ze sie nie wzruszylam... przepiekne.

    OdpowiedzUsuń
  20. ;( .... Kocham <3 Planujecie teraz jakies opowiadanie?

    OdpowiedzUsuń
  21. To było , jest i zawsze będzie piękne ! x Masz talent ! <3
    Napisz coś jeszcze ale prosze szczęśliwe...

    OdpowiedzUsuń
  22. Cześć. Chciałam Cię zaprosić na mojego bloga. Dodałam dziś rozdział 1 i chciałabym wiedzieć co ludzie myślą ;)
    http://danger-feel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  23. To jest naprawdę dobre. Nawet się popłakałam. Masz dziewczyno talent, pisz dalej!

    OdpowiedzUsuń
  24. Kiedy dodacie coś nowego :* ? Bo już troche długo nic nie było.. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. póki co nie wiemy. jak widzisz na samej górze, musiałyśmy zrobić na chwilę przerwę. :c

      Usuń
  25. Szukałam jakiegoś bromance z One Direction. Przypomniałam sobie o waszym blogu i zaczęłam czytać najnowszy post. Z każdym zdaniem ciekawił mnie co raz bardziej. Czułam się, jakbym tam była. Nie chciałam by coś stało się z nimi. Z ich miłością. Wierzyłam, że będzie wielki happy end. Po prostu załamałam się, kiedy to się skończyło inaczej.
    Więc... Cholernie piękny one shot, tak wciągając, inny... Nie mogłam się oderwać i wywołał u mnie tak wiele emocji. Nie spodziewałam się, że kiedykolwiek przeczytam coś tak dobrego. Masz wielki talent, liczę na to, że kiedyś coś jeszcze przeczytam. Życzę Ci powodzenia w nabieraniu weny do pisania, a Sabinie, żeby miała cierpliwość do sprawdzania. :)
    ~@happygreenpear

    OdpowiedzUsuń
  26. O bboze to jest takie piekne... rycze jak bobr!!! Jeju tto jest takie wzruszajace

    OdpowiedzUsuń
  27. Jezu, jakie to jest piękne. Nie chciałam płakać, ale na koniec już nie potrafiłam. Uwielbiam tego oneshota. Boże. To jest takie... piękne, no. Smutne, ale piękne.
    + Mam nadzieję, że wrócicie jak najszybciej. :) xx

    OdpowiedzUsuń
  28. Juzuuuu. Nie mog, czemu to się tak skończył. Nie nie nie to nie może się tak skończyć. Płaczę i nie mogę przstać. To jest za razem skmutne i zajebite : D

    OdpowiedzUsuń
  29. Świetny blog. Zapraszam do mnie.
    http://irresistible-xx.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie!!! Ryczę,mam teraz doła... Nienawidzę takich historii, a zarazem je kocham <3 Teraz przynajmniej są razem, chyba...

    OdpowiedzUsuń
  31. O kurwa kurwa kurwa !!!! nie :( :( Dlaczego ?! Teraz rycze :( :'((((((((( Fuck you :(+

    OdpowiedzUsuń
  32. No, take opowiadania to ja uwielbiam. Naprawdę ma sens, fajnie się czyta, ciekawie. Trochę było smutno ale nie zawsze przecież musi być kolorowo i cukierkowo :) Uwielbiam Zarrego i dziś właśnie szukałam czegoś dobrego do poczytania, aż wpadłam tu. Znów. Kiedyś czytałam Larrego na Waszym blogu i coś mi świta, że nie skończyłam tego opowiadania. Chyba będę musiała się za nie zabrać znów.
    Piszcie dalej, fajnie wam to idzie. A tło na blogu przepiękne, nie mogłam przestać zerkać na Harrego podczas czytania :)

    @screamsatnight

    OdpowiedzUsuń
  33. Tak dla ścisłości. Ogółem fajne, ale o ile się nie obrazisz to napiszę ci gdzie kto mieszka.
    Harry - Holmes Chapel
    Liam - Wolverhampton
    Louis - Doncaster
    Zayn - Bradford
    Niall - Mullingar
    Zapraszam i na mojego bloga
    nobody-compares.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. HEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEEHEHEHEHEHEHHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHHEEHHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHHEHEHEHEHEHEHEHEHEHEHHEHEEHHEHEHE SIEMA. to fajnie, że wiesz, gdzie mieszkają.
      tak dla ścisłości, gdybyś miała na tyle mózgu, żeby zajrzeć w zakładkę na samej górze podpisaną "BLOG" i przeczytać, co tam napisałam, wiedziałabyś, że CELOWO ZMIENIAM ICH MIEJSCE ZAMIESZKANIA, WIEK, WYGLĄD CZASEM, a wszystko po to, żeby mi się lepiej pisało. tu nie istnieje One Direction. tutaj jest tylko mój Harry, mój Liam, mój Louis, mój Zayn i mój Niall wykreowany tak, jak mi się to podoba. i mieszkający tam, gdzie mi się to podoba.
      bo...
      tak szczerze powiedziawszy..
      nie uważasz, że to byłoby takie pieprzenie się i zwracanie uwagi na takie szczegóły? gdybyś czytała SLYG zauważyłabyś, że tam Lottie była starsza od Louisa (o ile dobrze kojarzę, bo sama mam luki w pamięci). tak więc... polecam zakładkę "blog", nie zaszkodzi :3

      Usuń
    2. i wiesz, ja się nie obraziłam (bo naprawdę nie mam o co. a gdybym nie wiedziała, kto gdzie mieszka, a chciała przywiązać do tego uwagę, to wiesz... wujek google zawsze powie, który gdzie mieszkał) i Ciebie odpowiedzią też nie miałam na celu obrazić. po prostu ogromnie mnie to rozbawiło.

      Usuń
  34. Świetny shot. Kocham twojego bloga!
    Zapraszam na mojego bloga i baaardzo proszę o komentarze. To dla mnie bardzo ważne!
    http://everything-about-you-1d-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej! Chciałam Cię poinformować, że zostałaś nominowana do Versatile Blogger :)
    Więcej informacji na moim blogu - http://story-about-larry-stylinson.blogspot.com/ ;*

    OdpowiedzUsuń
  36. Boże aż się poryczałam :c ogólnie cały czas ryczałam przy drugiej tej bardziej nieszczęśliwej połowie... Aż w końcu po prostu nie mogłam czytać bo nic nie widziałam przez łzy.... To było cudowne, dziękuje xx

    OdpowiedzUsuń
  37. Piękne *,* czytam już drugi raz i jak czytam końcówke mam ochotę płakać. Piszesz naprawde niesamowicie ;)
    ~Justine

    OdpowiedzUsuń
  38. Przepiękne, po prostu kocham cię jak harry zayna.

    OdpowiedzUsuń
  39. Cholera, nie chciałam się rozpłakałać, ale nie wytrzymałam i teraz łzy same mi lecą. To jest piękne. ;*

    spontaniczne-opowiadanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  40. To jest takie piękne :'( za każdym razem gdy to czytam płacze. Masz ogromny talent.

    OdpowiedzUsuń