dobry.
omg, myślałam, że zabijecie mnie za poprzedni rozdział, ale cieszę, że został w miarę dobrze odebrany. dzisiaj trochę poszłam na całość, bo końcówki zupełnie nie planowałam, nie tak to się miało potoczyć. ale w sumie jest okej i może zostać. jeszcze w tym roku, jak się uda, a będę z całych sił się starać, żeby najpóźniej w sylwestra rano dodać rozdział. zobaczymy.
póki co, JRYFTHGUIDXKGUJSD WESOŁYCH ŚWIĄT, KOCHANI. życzymy wam, żebyście spędzili te święta jak najlepiej, żeby ten bardziej lub mniej udany rok zakończyć jakoś dobrze, żebyście pod choinką znaleźli górę prezentów (omg, gdybym była świętym mikołajem, zostawiłabym wam tyle prezentów, że miejsca pod choinką by stanowczo brakowało, żeby chociaż móc jakoś odwdzięczyć się za czas poświęcony nam, a już na pewno takim osobom, które są z nami drugie święta tutaj <3), żebyście pocałowali kogoś wyjątkowego pod jemiołą, ah, ah. wszystkiego co najlepsze! mam nadzieję, że chociaż u was to będą kolejne nie zapomniane święta c:
miłego i do następnego!
Liam był pewien, że tej nocy nie uda mu się zasnąć w ogóle.
Zayn poprosił, aby nastolatek został i nie potrafił odmówić.
Zatem musiał zadzwonić do siostry i poinformować ją o swoich zamiarach. Hannah
z początku nie wierzyła bratu, że w trakcie spaceru przypadkowo trafił na Zayna
i ten zabrał go ze sobą do domu. Była przekonana, że jej młodszy braciszek
poznał kogoś i obawiała się puszczenia Liama na głęboką wodę. Znała go na
wylot. Wiedziała, że chłopiec jest wrażliwy i łatwo przywiązuje się do ludzi.
Nie chciała, aby młody zakochał się w kimś nieodpowiednim.
Ale Zayn szybko opanował sytuację, odzywając się i
zapewniając, że młodszy brat jego pracownicy jest całkowicie bezpieczny i
obiecał grzecznie odstawić chłopca następnego dnia do pracy. Mężczyzna
bezproblemowo sprzedał byle jakie kłamstwo kobiecie, będąc przy tym bardzo
wiarygodnym. I w efekcie, Liam mógł w spokoju zostać na noc.
- Podziwiam cię – powiedział Liam, kiedy rozłączył się.
Siedzieli nago, przykryci kołdrą do pasa i popijali soczek, którego wcześniej
nie udało im tknąć. – Nawet nie zająknąłeś się, kiedy mówiłeś te wszystkie
kłamstwa.
- Przecież to była prawda, co powiedziałem. Zgarnąłem cię z
ulicy i zaprosiłem do siebie. – Zayn wzruszył ramionami, opierając się o stertę
poduszek, które pozwalały mu zachować odpowiednią pozycję. – A reszta to po
prostu ukoloryzowana historyjka. Przecież na co dzień, kiedy ludzie opowiadają
o jakiś wydarzeniach, zawsze dorzucają jakieś kłamstwa dla efektu. Nie
zauważyłeś tego?
Liam zamyślił się na chwilę, a po chwili skinął głową.
- No widzisz. Jak ktoś wraca po weekendzie do pracy,
opowiada o grubej imprezie i o niestworzonych rzeczach, jakie miały tam
miejsce, choć nie wszystko jest do końca prawdą. Chcą wywołać jakieś emocje w
drugiej osobie. Podziw, zazdrość, może nawet chcą wzbudzić wyrzuty sumienia, że
ta druga osoba nie poszła na tą imprezę.
Zayn uśmiechnął się.
- No tak – skwitował krótko. – A jeśli Audrey wróci?
Zayn przewrócił oczami ze zmęczeniem.
- Jeśli odezwie się do mnie w ciągu najbliższego tygodnia
albo dwóch, to idę o sto funtów, że będzie to w sprawie Erica albo pieniędzy.
Ostro się wczoraj posprzeczaliśmy. Nawet o ten głupi samochód nie było tyle
krzyku.
Liam zamyślił się, w między czasie ziewając. Chciał wypytać,
co takiego się wydarzyło, ale zabrakło mu odwagi. Nie chciał być nachalny.
- Przyjąłbym zakład, ale nie dysponuję taką sumą. –
Roześmiał się pod nosem.
- W porządku. I tak wiem, że zgarnąłbyś wygraną. Trochę znam
Audrey.
Na chwilę zapadła pomiędzy nimi cisza. Liam wciąż siedział
lekko przygarbiony, patrząc w bliżej nieokreślony punkt za oknem. Właściwie spoglądał
w ciemność, gdyż już dawno zapadła noc. Zayn znów lustrował ciało nastolatka,
nie mogąc przestać dziwić się, że jeszcze chwilę temu Liam pozwolił mu się
zbliżyć do siebie całkowicie.
- Kładziemy się? – zapytał Liam, zerkając na mężczyznę. –
Zdaje się, że rano oboje musimy wcześnie wstać.
Zayn skinął głową, zsuwając się nieco w dół i zapraszając ku
sobie nastolatka. Kiedy ten przysunął się bliżej, okrył ich kołdrą, gasząc
zapaloną lampkę na szafce nocnej. Przyciągnął Liama do siebie, wtulając się w
jego ciepłe ciało. Życzyli sobie dobrej nocy i oboje próbowali zasnąć.
Mężczyzna jednak szybko wyczuł, że chłopiec był spięty, dlatego zapytał
otwarcie o przyczynę.
- Chodzi o to, że jesteśmy nago? – Domyślił się.
Liam zarumienił się i w duchu cieszył się, iż jest na tyle
ciemno, że Zayn niczego nie mógł dostrzec.
- Po prostu nigdy nie spałem nago i czuję się z tym trochę
dziwnie.
- To migiem leć po bokserki i wracaj do mnie – powiedział
wesoło Zayn, niechętnie wypuszczając chłopca. Ten szybko odnalazł część
garderoby, wsuwając na biodra i wrócił do mężczyzny. – A teraz śpij. Dobranoc,
dziubek.
Ale Liam zamiast spać, ciągle analizował w myślach wieczór
jak i to, co się wydarzyło. Zawsze bał się tego pierwszego razu, że będzie
bardzo bolało. Przecież wszyscy tak mówili. A jednak Liam zamiast bólu czuł
przyjemność, a każdy pocałunek skradziony mężczyźnie niósł za sobą pragnienie
kolejnych.
Liam znów spał w objęciach Zayna i nie mógł powiedzieć, że
czuł się źle. Odkąd pamiętał, noce były dla niego udręką. Jako dzieciak bywało,
że musiał spać na podłodze owinięty jedynie cienkim kocem, bez poduszki.
Bywało, że układał głowę na kilku ciuchach i tak wytrzymywał do rana. W domu
dziecka spał z trzema chłopcami w jego wieku w jednym pokoju. Mieli dużo
miejsca, nie mógł narzekać na złe warunki. Jednakże nie miał z nimi dobrych
stosunków, nie potrafił się z nimi bawić, rozmawiać, wygłupiać. A potem w domu
Stylesów, chociaż otaczała go kochająca rodzina, nie lubił wieczorów. Kiedy
leżał samotnie w swoim pokoju, myślał o wszystkim, co starał się w sobie
zdusić. Wszystko wracało. I do kiedy mógł, spacerował nocą do Hannah i przy
niej potrafił zasnąć szybciej.
To było to, czego nastolatek najbardziej nie lubił.
Samotności, szczególnie nocą. Bo wtedy czuł się najbardziej bezbronny,
bezsilny. Był zdany na siebie, na to, co mu myśli przyniosły. Jak i na częste
noce, podczas których płakał, dopóki nie zasnął.
Liam przekręcił się w objęciach Zayna, przyglądając mu się.
Niewiele widział przez panującą ciemność, ale mógł zorientować się, jak blisko
znajdowały się ich twarze. Po nieco głośniejszym i równomiernym oddechu
wywnioskował, że mężczyzna zapadł w sen, dlatego wtulił się w jego klatkę
piersiową, także próbując zapaść w sen.
*
Rano obudził go budzik nastawiony wcześniej przez mężczyznę.
Kiedy ten niechętnie otworzył oczy, na moment złapał kontakt wzrokowy z
chłopcem, po czym przewrócił się na plecy i wyłączył telefon. Z powrotem
położył się na boku, wpatrując w Liama.
- Tak dobrze mi się spało. Nie chcę wstawać – mruknął.
Wstali niechętnie. Liam od razu zaszył się w łazience na
parterze, a Zayn w tym czasie zrobił lekkie śniadanie dla obojga. Zjedli w
ciszy, którą zakłócały dalekie dźwięki muzyki płynącej z wieży w salonie.
Nic się nie zmieniło. Liam nadal nie potrafił spojrzeć
Zaynowi w oczy. Dlaczego? Czuł się głupio z myślą, co działo się mniej niż
dwanaście godzin wcześniej. Naprawdę uprawiał seks z Zaynem. Za każdym razem,
kiedy przymknął oczy, widział go między swoimi nogami i nie wiedział, czy czuł
się z tym dobrze. Albo jak wtedy, kiedy widział ich ciała, odbijające się w
szybie sufitu. Wszystko było świetnie, dopóki nie nastał ranek i rzeczywistość
nie zaczęła go przytłaczać.
- Możemy jechać?
Liam skinął głową, wstając od wysokiego blatu i wkładając
talerz do zmywarki, którą Zayn przymknął. Założyli na korytarzu buty, a kiedy
byli w pełni gotowi, mężczyzna puścił przodem nastolatka, który zszedł do
garażu i zaczekał przy samochodzie, aż jego towarzysz zgasi światło na schodach.
Kiedy wyjechali z posesji, Zayn wydawał się być dziwnie szczęśliwy. Liam zaś był
zupełnie pogrążony w myślach.
- Nie będziesz się nudził, czekając do ósmej?
Liam pokręcił głową.
- Jakoś dam radę. Może pomogę w czymś? Nie opłaca mi się
wracać do domu, nudziłbym się tylko – dodał.
- Mogę dać ci mój laptop, jeśli chcesz.
Liam niemo skinął głową.
*
Kiedy zeszli się wszyscy pracownicy, Liam mógł usiąść w
spokoju na małym zapleczu znajdującym się tuż za długą ladą. Uruchomił laptop.
W tym czasie Zayn przyjął zamówienie od pierwszych klientów i wrócił do Liama.
Przyniósł gorącą kawę dla siebie i sok dla chłopca.
- Napij się. Świeżo wyciskany. Zapewniam, że pyszny.
Liam skinął głową, obserwując Zayna. Mężczyzna usiadł
naprzeciw niego przy niewielkim stoliku, upijając łyk parującej kawy. Oblizał
usta ze smakiem, wzdychając głośno. Spojrzał na chłopca, przyłapując go na
wpatrywaniu się. Speszony Liam wbił wzrok w ekran laptopa, włączając główną stronę
facebooka. Zalogował się, z całych sił próbując nie spojrzeć ponownie w stronę
mężczyzny. Błądził wzrokiem to po ekranie, to gdzieś po stoliku, to po
podłodze, ani na ułamek sekundy nie ruszając głową.
- Słodki jesteś, kiedy to robisz. – Zayn wyszeptał,
spierając się łokciem na małym stoliku.
- Co? – zapytał, automatycznie patrząc w oczy Malika.
- Uciekasz wzrokiem przede mną. I rumienisz się – dodał,
unosząc kącik ust w górę. – To tylko dodaje ci uroku.
Liam spuścił głowę, zakrywając twarz lewą dłonią. Roześmiał
się melodyjnie, zarażając tym gestem Zayna.
- Wiesz? Czasem naprawdę boję się marzyć.
Chłopiec znów spojrzał na mężczyznę, zaintrygowany jego
słowami. Jak można było obawiać się marzeń?
- Dlaczego? – zapytał cichutko.
- Kiedy zobaczyłem cię po raz pierwszy po prostu cię
zapragnąłem. Później stwierdziłem, że jesteś zbyt młody – przyznał, ciągle mówiąc
półgłosem, aby żaden z pracowników przypadkiem go nie usłyszał. Jednak to
ogromnie działało na Liama. Jego serce ciężko biło w klatce piersiowej, a
oddech stał się nierówny. – Ale kiedy zobaczyłem, jak na ciebie działam, po
prostu musiałem. Pieprzyć wiek – roześmiał się wesoło. – Dlatego boję się
marzyć. Bo to, o czym teraz marzę, może naprawdę się wydarzyć i…
- Zayn! – wołanie jednego z kelnerów przerwało mężczyźnie.
Malik jedynie przewrócił oczami, wychodząc i zostawiając
Liama z kompletną papką w głowie. To wszystko brnęło za daleko. Tak, Liam
uważał Zayna za najseksowniejszego mężczyznę na ziemi. Tak, Liamowi przeszło
przez myśl, żeby kiedyś pocałować Zayna. Ale nigdy nie przeszło mu przez myśl,
że wylądują w łóżku, że będą uprawiać seks, że będą po tym wszystkim zachowywać
się jak dobrzy przyjaciele. Zayn przyprawiał Liama o te wszystkie motylki w
brzuchu, w które nigdy nie wierzył. Ale towarzystwo Audrey przyprawiało go o
mocne kurcze żołądka, gdyż za każdym razem bał się, że kobieta mogła się o
wszystkim dowiedzieć. Zayn miał rodzinę, miał żonę, miał dziecko. Dlaczego więc
Liam burzył to wszystko?
Jednak wszystkie te myśli przemknęły w mgnieniu oka przez
umysł chłopca. Został na zapleczu z uczuciem pustki i poczuciem, że zrobił coś
bardzo złego.
*
Liam postawił sobie jeden cel na ten poniedziałek. Przetrwać
dzień w pracy, a po powrocie do domu zamknąć się w pokoju i pogrążyć w czytaniu
książek. I wszystko szło jak z płatka, dopóki nie nastała przerwa obiadowa,
podczas której Audrey wpadła do biura nastolatka, wyciągając go na miasto. Liam
nie wiedział, co takiego kierowało kobietą. Dowiedziała się – to była pierwsza
myśl. Ale szybko stwierdził, że przecież nikt nie przyłapał jego i Zayna
podczas seksu, więc nie było możliwym, aby kobieta coś wiedziała.
Jednak niewiele się mylił w swoich domysłach.
- Okej, bądź ze mną szczery, dobrze? – zagadnęła, kiedy
znajdowali się w cukierni nieopodal redakcji. Czekali przy małym stoliku na ciastko,
kawę dla kobiety i herbatę dla chłopca.
Liam skinął głową, czując ciężko bijące serce w jego piersi.
- Byłeś wczoraj u Zayna na noc, mam rację?
- To prawda – odpowiedział ostrożnie. – Spotkaliśmy się
przypadkowo i zabrał mnie na chwilę do siebie. Potem tak wyszło, że zostałem na
noc, bo nie był w stanie zawieźć mnie do domu i nie chciał, abym wracał sam po
nocy.
- To prawda. Nigdy nie wracaj sam późno, najlepiej tego
unikaj – zauważyła. – Ale widzę, że jednak schlał się, co? – dodała ironicznie.
- Nie! – zaprzeczył stanowczo. – Wypił lampkę wina, może
dwie, nic wielkiego.
Audrey skinęła głową.
W tym czasie do stolika podeszła młoda kelnerka z
zamówieniem, przerywając im rozmowę. Nagle Liam poczuł się jak maluteńki
chłopczyk, który zgubił się wśród tłumu i miał ochotę płakać. Towarzystwo
Audrey przytłaczało go. Jak mógł patrzeć kobiecie w oczy ze spokojem, kiedy
jeszcze niedawno spał z jej mężem? Nieważne z czyjej inicjatywy. Gdyby chciał,
przerwałby to. A teraz? Jak miał bronić się przed kobietą, której po głowie
przebiegało tysiące myśli na sekundę?
- W porządku. Powiedz mi… - zaczęła po upiciu małego łyka
kawy. – Wydaje się, że Zayn ciebie naprawdę polubił. Zbliżyliście się trochę,
co?
Policzki Liama zaczęły płonąć. Audrey wiedziała! – krzyczał jego
umysł. A serce z każdą chwilą biło coraz wolniej, jakby chciało przerwać tę
torturę.
- No wiesz, jako przyjaciele – ciągnęła dalej, nie
zauważając reakcji chłopca. Skupiła wzrok na obłoczku parującego dymu nad
filiżanką. – Zayn nie ma wielu przyjaciół w Londynie. Utrzymuje bliskie
kontakty z Hannah i Alexem. Reszta znajomych gdzieś zniknęła, kiedy Zayn
zdecydował się wyjść za mąż za „taką gówniarę” – zacytowała z niesmakiem. –
Trochę mnie nie akceptowali, bo uważali, że będę go ograniczać. A to nie jest
prawda – spojrzała w oczy chłopca. – Został tylko Alex i… pojawiłeś się teraz
ty. I to dziwne, bo wydaje mi się, że ci ufa.
Liam zaśmiał się nerwowo.
- To chyba dobrze.
- Oczywiście – zgodziła się. – Dlatego wierzę, że jeśli miałby
kogoś na boku, wiedziałbyś o tym?
- Pewnie bym wiedział – odparł cicho.
Panika, jaka ogarnęła go w tamtym momencie przekraczała jego
możliwości. Przecież jeśli już, to Liam był tym „kimś na boku”, więc to
naturalne, że wiedział o tym sekrecie Zayna! Nie mógł tego wyjawić. Nie mógłby
nawet wyjawić tego, gdyby nie chodziło o niego. Audrey oczekiwała od niego
rzeczy niemożliwych!
- Powiedz mi, znam tą osobę?
- Nie ma żadnej osoby – skłamał gładko chłopiec.
- Jest, widzę to. – Upierała się przy swoim. Cholera,
przecież Liam był fatalnym kłamcą.
- Audrey – zaczął Liam, oddychając głęboko. – Zapewniam cię,
Zayn nie ma żadnej kobiety na boku – wypowiedział powoli, unikając kłamstwa. Przecież
nie miał kobiety, prawda? – Nie wiem, dlaczego tak uważasz, bo według mnie
Zayn, jak do tej pory, okazał się być naprawdę kochający i dbający o ciebie i
Erica. Dlaczego?
Kobieta spojrzała gdzieś w bok.
- Pewnie ci mówił, o co się pokłóciliśmy?
Liam pokręcił głową.
- Uh, cóż, nieważne. W każdych małżeństwach zdarzają się
dobre i złe dni.
- Masz rację.
- Zayn nie ma żadnej kochanki.
- Dokładnie – potwierdził nieco ciszej.
Nagle Audrey roześmiała się, przepraszając Liama za tą
niekomfortową sytuację. Więcej nie wróciła do tematu mężczyzny, ale skupiła się
na zwróceniu uwagi na kilka rzeczy, które nie spodobały się jej w dzisiejszej
pracy Liama i zażądała ich poprawy.
*
Wieczór spędzony z Louisem okazał się być dla Liama małą
odskocznią od ostatnich wydarzeń w jego życiu. Przyjaciel wyciągnął go na kręgle,
gdyż miał po prostu taki kaprys. Najpierw mieli pójść we trójkę, ale Hannah w
końcu zrezygnowała tłumacząc to złym dniem w pracy. Liam tego wieczoru ciągle śmiał
się z wygłupów przyjaciela. Chwilami miał łzy w oczach i musiał usiąść, gdyż
nie mógł złapać tchu.
- Cieszę się, że Zayn nie odebrał mi ciebie do reszty –
powiedział w pewnym momencie Louis sprawiając, że Liama zamurowało.
- Skąd ci to w ogóle przyszło do głowy?
-Często się widujecie… No wiesz – Louis uśmiechnął się
zadziornie. – Jest taki seksowny. I często jestem zazdrosny o to, że moja
dziewczyna go często widuje, a co dopiero o to, że mi zabierze przyjaciela.
- Lou… - Liam westchnął, pewnie podchodząc do przyjaciela i
przytulając go.
Starszy chłopak roześmiał się radośnie, klepiąc lekko
młodszego po plecach. W końcu objął go mocniej, opierając brodę o ramię
przyjaciela. Stali w swoich objęciach przez chwilę, dopóki Liam nie odsunął się
trochę, ujmując w dłonie twarz Louisa.
- Zapamiętaj, głupku – powiedział powoli – byłeś, jesteś i będziesz
dla mnie jedyną osobą, która będzie dla mnie najlepszym kumplem i za którą
wskoczyłbym w ogień, jak ty to często robiłeś, okej?
Louis skinął niemo, uśmiechając się wesoło.
- Więc kiedy w końcu się przyznasz, że totalnie zauroczyłeś się
tym seksownym dupkiem?